Mam dziś nastrój jak na moich fotach – właśnie wgrałem pierwszą porcję na flickr, (to samo można znaleźć na moim drugim koncie w digarcie lub na deviancie) czyli nic nowego. Fatalnie sie czuje, zimno mi do tego stopnia że grzeje piecykiem pokój. Coś niedobrego wisi dziś w powietrzu.


Bawiąc się w czasie swojego własnego niedołęstwa wziąłem się za bloga – a co mi tam. Zmiana z mojego osobistego pamiętnika na publiczny blog to podstawowa zmiana, zmieniłem też wersje bloga (WordPress 2.1) dziurawy podobno od sporego czasu … niestety jakoś takoś porobiłem że skasowałem bazę, ale nie ma tego złego – co ważniejsze posty przyklejam z locala, reszta na śmietnik.
Skórki człowiek pościągał, odpalił Dreamrivera (niestety jeszcze tylko w wersji 8 – cały czas zbieram na CS3 a 30-dniowa wersja już nieaktywna) , pobawił się stylami, zamontował dzięki N.Design Studio sympatyczne CSS Dock Menu a’la Mac …

… właśnie apple.com nowa odsłona – polecam zerknąć.
Bunt na pokładzie (raczej za burtą) digartu doprowadził mnie dziś do wybuchu śmiechu (a śmiać za bardzo mnie sie nie wolno bo mi szwy mogą puścić). Kilka osób w sposób chamski, nachalny i głupi próbuje zdyskredytować już nie system moderowania serwisu a sam serwis i jego załogę.
WSTAW_GOOGLE
Wszystko było by ok – mamy wolność można krytykować – gdyby nie sposób. „Dupomoderator” to jedna z lżejszych obelg na jakie „autorzy” (zaraz wyjaśnię czemu w cudzysłowie) „protestu” sobie pozwalają. Edycja postów i usuwanie nie popierających ich „akcji” to nie tyle norma co pewność, podszywanie się pod moderatorów czy nawet firmę onet, publikacja danych osobowych … tyle, za przeproszeniem, gówna jeszczem nie widział.
A kto nam takie laurki wystawia … osoby zbanowane na digarcie za np. plagiat (najlepszy z nich to wgranie pod swoim nazwiskiem tapety z windowsa xp), cały ten protest o kant dupy potłuc – a szkoda lubię z konkretnymi ludźmi na poziomie podyskutować.
Człowiek siedząc w domu i będąc nieco ograniczonym ruchowo siedzi, czyta, próbuje sie uczyć i kombinuje. Tak se wykombinował że może poczyta o szpitalu którego jest obecnie wdzięcznym pacjentem. A więc google i … dupa, dobra może podać całą nazwę i … znów to samo, ok to Panorama Firm i … też nie ma adresu. Człek se myśli nie mają strony, super – mogę się spróbować odwdzięczyć i zrobie – ale nie ustawa jest i strona musi być, łarze szukam i w końcu przez jakąś podstronkę serwisiku udaje mi się trafić na oficjalną „stronę„.
Komentować jakości nie będę, wysłałem propozycję do kilku znajomych, sam się zabieram zrobię nawet jeśli nie będą chcieli stronę najlepiej jak potrafię, jasną, czytelną i przede wszystkim na poziomie jaki szpital reprezentuje – gdyby ktoś chciał pomóc chętnie się podzielę pracą. Najwyżej zrobimy nieoficjalną stronę szpitala i będę ją promował i pozycjonował jak się da.
Pozostaje jeszcze kwestia czy CBA nie zacznie węszyć w tym przekupstwa albo minister Ziobro nie dopatrzy się zabójstwa … ja zaryzykuje konflikt.
Centrum Onkologii Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie
02-781 Warszawa, Roentgena 5 – woj. mazowieckie
tel. 022 546 20 00, fax. 022 648 02 19
Zobacz też:
Ogłoszenie dla fotografa
Pobyt w szpitalu czy ciężka operacja, czy nawet choroba nie budzą we mnie takich emocji jak to że ten fakt ukrywam przed żoną. Cyrk na kołkach wydawało by się … albo tragikomedia.

Od poniedziałku „poleguje” sobie w szpitalu na Ursynowie i wszystko było by ok, gdyby Ania nie była na początku 9 miesiąca. Ile razy o niej myślę, ile razy rozmawiam ryczę jak bóbr … niby dorosły facet. Cała rodzina kombinuje ze mną jakby tu odwieść kobietę potrzebującą właśnie w tej chwili największego oparcia w swoim facecie od jakiejkolwiek komunikacji. Dziś miałem rano tego już dość, meli mnie wypuścić a tu nawet nie wiadomo czy jutro pojadę do domu, trochę mnie to zdołowało.
Uciekając od myśli które mnie trapią, w szpitalu na korytarzy wiszą instrukcje i plakaty leków i narzędzi które mnie przyprawiają o dreszcze … powinienem z psychologiem porozmawiać bo boje sie tam wychodzić. Zdecydowanie chętniej widziałbym coś bardziej optymistycznego – na razie leki przeciwbólowe i może uda się kolejną godzinę przeczekać.
Już po – wszystkich w koło trzeba było pocieszać przed, po już siły nie miałem ale zdecydowanie zamiast zatroskanych min wolałbym … coś innego. Strasznie spokojnie do tego podszedłem – i dziękuję za to bogu (patetyczne?), mam nadzieje że nie pęknę – mam za wiele obowiązków teraz.
Sama zabawa w krojenie była wkurzająca tak dla lekarzy że mnie w końcu uśpili mimo znieczulenia które wcześniej wwalili mi w kręgosłup – chyba moje żarty im nie przypadły, a to palcem z czujnikiem sobie stukałem wiec im sprzęt włączał alarm że serce mi zaraz rozwali, a to głową kręciłem, a to gadałem i brzuch mi sie ruszał – po jaką cholerę wkuwali mi sie 4 razy w kręgosłup, od razu było uśpić. Żeby jeszcze mnie bardziej uspokoić to mnie przez noc faszerowali morfiną (dla ciekawych informacja – żadnych ciekawych odczuć) … dobrze że choć następnego dnia moje nastawienie i dobre samopoczucie psychicznie ich ucieszyło – gdyby nie to do końca życia zostałbym chyba ponurakiem.
Pisze tak luźno o tym ale muszę przyznać że lekarze tam pracują (tu brak mi słowa bo „wspaniale” to za mało powiedziane) i szaleńczym tempie, a pielęgniarki i pozostały personel powinien być na rękach noszony za ciepło i pomoc. Tak zaciekle walczą w szpitalu, gdzie każdy pacjent w jakimś procencie jest już po drugiej stronie, że człowiek robi się taki malutki w sobie. Nie życzę nikomu oglądać tyle cierpienia, ale gdyby (odpukaj) to życzę takiego leczenia i tyle wiary ile „oni” pokładają w umiejętności i czasem cuda.
Przyznam się że sporo zawdzięczam osobie która nic o tym nie będzie wiedziała, przedwczoraj podczas zapisywania sie do szpitala zobaczyłem Szaranowicza idącego korytarzem z kroplówką i kupą rur, lekko kiwnąłem mu głową a on uśmiechnął się równie delikatnie jak ja skłoniłem ale też z taką siła że opuściły mnie jakiekolwiek wątpliwości. Z rakiem da się wygrać – to nie jest wyrok.
Dość ciekawe dowiedzieć się że nie bolą cię plecy ale masz raka … plecy bolą dalej, rak gdzie indziej a jeszcze miękkie nogi.
misz junior będzie nosił imię Filip :) wreszcie z żoną doszliśmy do porozumienia.