Przyszedłem na jeden dzień tylko na „wlewke” (czyli średnia kroplówkę która zwala z nóg max na 2 dni), jak na razie przeleżałem sobie 4 dni z temperaturą 39 z hakiem aż doszli do wniosku że przy zerowej reakcji na antybiotyki i leki obniżające temperaturę trza mnie lodem obłożyć – podziałało leże już kolejne 3 dni i nawet wczoraj dałem rade się przespacerować jakieś 200m … choć jak się położyłem to jakoś odczułem to jakby 1000m sprintem zrobił. Nic to, dobrze że lepiej, choć strach przed następnym kursem – skoro do poprzedniego podszedłem w pełni sił a był tak wykańczający to co po terapii 3 antybiotykami które z wyjścia do toalety robią wyprawę? Wiem jak czuje się człowiek stary, ciekawe doświadczenie, chciałbym być tylko na swoja prawdziwą starość cholernie szczęśliwy i nie mieć tyle zmartwień.
Filip rośnie szczęśliwy i wciąż głodny, miałem krótką przerwę kiedy mogłem go zobaczyć potrzymać na rękach (jakie człowieka ogarnia przerażenie kiedy pierwszy raz takie maleństwo ma wziąść w ręce) – cudowne uczucie :) Za słaby byłem żeby więcej popomagać żonie ale na szczęście teściowa zakochana w wnuku po uszy pomaga jak może. Jakie to frustrujące że nie można własnym dzieckiem zająć sie do końca, przede mną nauka ubierania, przewijania, pielęgnacji i kompania. Dostałem zdjęcia wczoraj od mojej połowy – specjalnie dla mnie jechała 100km żeby mi je samemu dać i chwile posiedzieć – rodzina to podstawa i mam w głębokim poważaniu jak banalnie to brzmi.
Patrząc na informacje dotyczące tej dziedziny medycyny człowiekowi opadają ręce. Słysząc co faceci sami o tym mówią opada już wszystko inne. Najlepszym miejscem gdzie znalazłem informacje o raku jądra, dla zwykłego człowieka, wraz z instrukcją samobadania jest gejowska strona innastrona.pl – nie ujmując gejom, ja kiedy zorientowałem się gdzie jestem nieco się zmieszałem. Leżąc w szpitalu dowiedziałem się że większość osób na raka leczono antybiotykami czy innymi specjałami, czasem po kilka lat! Przez ten czas nowotwór przerzucał się na jamę brzuszną płuca czy nawet mózg. A wystarczyło się zastanowić …
Postawa zainteresowanych też jest na poziomie, aż zacytuje „jak ja powiem pannie że mam jedno jajo” – straszne. Drugie jądro przejmuje wszystkie funkcje jeśli chodzi o płodność oraz dostarczanie hormonów do organizmu. Rzadko się zdarza żeby oba jądra były zaatakowane przez nowotwór (poniżej 1% z tego co czytam) więc co za problem – zawsze można sobie protezę silikonową wstawić i ukrywać do końca życia (jak mi lekarz protezę zaproponował to parsknąłem śmiechem – powiedziałem że chce być zdrowy i mam inteligentną żonę). Za to psycholog mówi na pogadankach dla pacjentów że grono przyjaciół i znajomych taka informacja zweryfikuje – zobaczymy.
Filip Michał Galubiński
ur. 07.07.07 07:40
58cm
3,950kg

Na 3 dni mieli mnie zamknąć i truć a tu okazuje się że mam zapalenie po operacji i wpierw otwierają mnie z powrotem (jutro) a potem leczą z zapalenia i dopiero chemią strują. Pochlastać się … ok żona mi syna urodzi na 100% jak ja będę leżał i kwiczał tu sam. Żeby tylko szybko bezboleśnie i zdrowo sie to odbyło.
Jak „dobrze” pójdzie to jedyne moje dziecko, przez 2 lata nie wolno mi się starać a potem podobno żona za stara będzie – zobaczymy za 2 lata ;) ja bym chciał jeszcze córę. Może adoptować? Na wszelki słuczaj, bo po chemii istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia bezpłodności, zamroziłem nasienie – reprodukcja tak genialnych genów nie może być przerwana przez jakiegoś raczka ;) … całkiem przyjemna atmosfera, i naprawdę niekrępująca obsługa. A nigdy nie wiadomo co za kilka lat będzie – a tak człowiek zabezpieczony (zawsze to słowo mi sie kojarzyło zupełnie z czymś innym) – ale sie światopogląd zmienia.
Żona mi popuszcza wody … pytanie kto pierwszy do szpitala, ja na chemię czy ona rodzić filipa. Przyznam się że na operacje się nie bałem pójść ale na chemie lub na poród boje się jak cholera! Lekki nerw człowieka łapie na myśl że to wszystko się ponakładało, zdecydowanie wolałbym bać się na sali porodowej. Jak nic wyjdzie że ja pod kroplówką będę rzygał dalej niż widzę a tam moja kobieta będzie rodzić mojego syna …

a filip ziewa na filmie z kwietnia :) żeby zdrowy był to najważniejsze, choć jak człowiek sobie wyobraża że podczas narodzin będzie obok to jakoś tak nie może się pogodzić z myślą że jednak będzie inaczej niż sobie wymarzył.