Co i rusz dostaje pytanie „ile kosztuje zrobienie prostej strony” – ciekawe że wszystkie strony przy wycenie sÄ… dla zamawiajÄ…cego „proste„, taka dygresja – ile by nie mówić i prosić klient nie chce podać budżetu. Z jednej strony rozumiem że każdy myÅ›li „po co mam wydać 10000zÅ‚ kiedy grafik może weźmie 3tyÅ›” a z drugiej najczęściej sami nie wiedzÄ… jeszcze tak naprawdÄ™ czego oczekujÄ…. Zawsze tÅ‚umaczy mi siÄ™ najlepiej na przykÅ‚adzie motoryzacji – chcÄ… Å›rodek transportu, tylko sami nie wiedzÄ… czy chcÄ… tira czy miejski samochodzik nie mówiÄ…c o marce czy modelu. Aż DziewoÅ„ski i Michnikowski siÄ™ ciÅ›nie na usta:
- Jest interes do zrobienia.
- Interes? Ile można stracić?
- Co się mnie pytasz, ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz, ile można zarobić!
- Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć, żeby ryzykować w razie, że się straci?
- Niewiele dwa, trzy tysiÄ…ce masz?
- Mam mieć. Co jest?
Jak siÄ™ już wynegocjuje podanie orientacyjnego briefu i poda siÄ™ równie orientacyjnÄ… cenÄ™ z 10 tysiÄ…cami obostrzeniami zaczyna siÄ™ negocjowanie ceny za nie wiadomo jeszcze co. Prawie nigdy klienta nie interesuje (i sÅ‚usznie) co który etap zajmie, trzeba siÄ™ zawsze tÅ‚umaczyć czemu tyle i za co oczywiÅ›cie nie ruszajÄ…c maÅ‚o istotnych szczegółów takich jak czemu nie napisze cms’a tylko go zlecÄ™ podwykonawcy (zawsze Å‚adnie i zgrabnie uciekam od tego proponujÄ…c że i owszem napisze ale jako grafikowi zajmie mi to 2x dÅ‚użej i wezmÄ™ za to 4x wiÄ™cej).
CaÅ‚y czas budżet to problem – o ile Å‚atwiej by byÅ‚o zacząć w drugÄ… stronÄ™, wiem ile mam kasy i za to oferuje najwiÄ™cej ile mogÄ™. Wiem na co stać klienta, a wiem czego siÄ™ nie podejmÄ™ (oczywiÅ›cie z drugiej strony caÅ‚y czas obowiÄ…zuje zasada ograniczonego zaufania), kliencie drogi zawsze możesz siÄ™ nie zgodzić na moje propozycje.
Budżet budżetem, brief briefem a i tak co innego na koniec wychodzi, najzabawniejsze na koniec jak siÄ™ okazuje że klient mówiÄ…c „projekt graficzny strony” miaÅ‚ na myÅ›li, projekt, ciÄ™cie, programowanie i wdrożenie – ubaw po pachy.
- Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest Barmsztajn On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest u Lutmanna, tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga można dostać gwarancję od jego teścia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora
- A co jej jest?
- Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko Lutmann musi mieć pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście, jeżeli Rozencwajgowa jeszcze dziś się przeniesie na łono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć pięćset dolary
Kocham te negocjacje, zawsze coÅ› ciekawego z tego wychodzi na koniec.
- Cooo?
- Nie gotówką, tylko połowę, na resztę zwolnienie od protestu. Jassne?
- Oczywiście, że rozumiem.
- No!
- Tylko skąd pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
- W tym właśnie sęk
- Co?
- Sęk!!!
- Kto???
- SĘK!!!
- Nic nie rozumiem.
- Deska, w szrodku sęk!
- Jaka deska?
- Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk.
* nie wytrzymałem i znów mój ulubiony kabaret zacytowałem, tu tekst Konrada Toma wykonywany przez Edwarda Dziewońskiego Wiesława Michnikowskiego.