"
WypadÅ‚em z obiegu na jakiÅ› czas, reperkusje przygód medycznych z zeszÅ‚ego roku. CzÅ‚owiekowi wydaje siÄ™ że wszystko ok aż coÅ› znów nie wylezie – niestety chyba skaziÅ‚o mnie to wszystko do koÅ„ca dni moich (choć mam nadzieje że nie).
Ogarniam siÄ™, mam tyle spraw zalegÅ‚ych że caÅ‚y tydzieÅ„ bÄ™dÄ™ pisaÅ‚ maile, smsowaÅ‚ i sprawdzaÅ‚ które zadania mi wiszÄ…. Klienci mnie za jaja powieszÄ…! Niecierpliwych uspokajam – na dniach podziele siÄ™ mnej lub bardziej głębokimi myÅ›lami.
"
CzÅ‚owiek sie zakochuje, postanawia zaÅ‚ożyć rodzinÄ™ i zmienia siÄ™. Wydaje mu siÄ™ że mąż i ojciec powinien zachowywać sie tak i tak, sÅ‚ucha żony i dzieÅ„ po dniu staje siÄ™ wyobrażeniem a nie sobÄ… – takim miksem wÅ‚asnych wyobrażeÅ„ i cudzych oczekiwaÅ„ (a przynajmniej tego co mówi). To nie jestem ja! Nie chce i nie mogÄ™ tak dalej.
CoÅ› we mnie krzyczy i siÄ™ buntuje.
Wczoraj usiadÅ‚em do papierów, siedzÄ…c przy fakturach i próbujÄ…c myÅ›leć o tym z czego zapÅ‚acÄ™ vat za nieopÅ‚acone usÅ‚ugi coÅ› we mnie pekÅ‚o. Uchlać mi sie nie udaÅ‚o, film jaki sobie puÅ›ciÅ‚em oczywiÅ›cie byÅ‚ smÄ™tny i szybko doszedÅ‚em do wniosku że nie chcÄ™ go oglÄ…dać, a spacer po nocy nie zagÅ‚uszyÅ‚ myÅ›li jak zawsze – nie daÅ‚ ukojenia.
Kiedy zachorowaÅ‚em, powiedziaÅ‚em sobie że muszÄ™ żyć dla żony i mojego syna, teraz nie wiem czy bym zdecydowaÅ‚ siÄ™ na leczenie. MiaÅ‚em naprawdÄ™ udane życie, cholernie intensywne, ciekawe, robiÅ‚em to co niwielu – co chciaÅ‚em i co mi sprawiaÅ‚o satysfakcjÄ™. UÅ›miecham siÄ™ patrzÄ…c wstecz, ale już patrzÄ…c w przyszÅ‚ość nie potrafiÄ™.
Przez ostatni rok zmieniÅ‚em siÄ™ strasznie, z niepoprawnego optymisty w kogoÅ› komu prawie nic nie sprawia satysfakcji. Choroba mnie nie zÅ‚amaÅ‚a, ale szara rzeczywistość … jadÄ™ do syna, ostatniej kruszyny dla której warto siÄ™ uÅ›miechać …