"
Napisał do mnie człek jakiś żeby mu zrobić projekt, nie olałem maila ale miałem nawał roboty i nieskończone sprawy, więc odkładałem odpisywanie na wszystkie maile przez tydzień. Nie wiedziałbym nic, zresztą o terminie kiedy będę wolny … no ale udało mi sie ogarnąć tydzień temu i biorę się za odpisywanie i dostaje posta:
Szanowny Panie
Znudziło mi się czekanie na odpowiedź, straciłem przez Pana tydzień. Będę informował wszystkich w koło o Pańskiej niesolidności.
W pierwszym odruchu chciałem odesłać człeka na stronę www.wal.sie.com.pl (swoją drogą to moja domena i mam do niej szczególny sentyment hahaha), ale powstrzymałem się – trochę kultury trzeba mieć. W drugiej chwili chciałem napisać że zadając pytanie freelancerowi nie może oczekiwać reakcji jakby pisał do firmy posiadającej biuro i X pracowników pracujących 5 dni w tygodniu w określonych godzinach, też mi przeszło.
Tak się zastanawiam jak klienci traktują wykonawców swoich zleceń. Z mojego doświadczenia: cacy jest tylko przy ustaleniach i rozmowie o kasie, potem „podpisałeś grafiku cyrograf to cierp”. Ja sobie już nie będę pozwalał włazić na głowę, są młodsi i bardziej elastyczni ode mnie a resztę odsyłam na podany wyżej adres.
Ostatecznie zlałem jednak maila, ale jakiś niesmak został.
"
Tydzień bez pracy mija a ja nie czuję żebym wypoczął. Wpierw latam z młotkiem i śrubokrętem, potem ze szpachlą i pędzlem a na koniec ląduje w łóżku z bolącym gardłem – cholera znów narzekam!
Synek rośnie i zmienia się na oczach, ledwo to było maleństwo do noszenia na rękach a już trzeba się ganiać i wygłupiać razem. Jutro trzeba będzie grać w nogę na podwórku a zaraz potem lecieć na zebranie w szkole.
Ktoś mądry kiedyś powiedział że dzieci są po to żebyśmy widzieli jak szybko się starzejemy.
Trzeba chwytać chwilę, szkoda każdego dnia … mimo że przez całe życie ta dewiza w pewnym sensie mi przyświecała to teraz po mojej chorobie zdecydowanie dobitniej to dociera do mnie. Co z tego że jesteśmy śmieszni, postrzegani jako inni – ważne żebyśmy sami z sobą czuli sie dobrze. Ja nie czuję się teraz komfortowo więc lecę po pomoc, co by dnie znów były weselsze i żeby najdrobniejsze sprawy dawały przyjemność.
"
Od 2 miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem body Nikona D90 – zacne jest to urządzenie niezmiernie. Dzięki „uprzejmości” osób i firm z którymi wszedłem w spór, oprócz body dostałem też 2 obiektywy: Nikkora 50mm 1.4G i Nikkora 70-300 VR 4.5-5.6G oraz lampę SB-900. Brat mój rodzony, swego czasu posiadł jeszcze Nikkor fish-eye 10.5mm 2.8G, którego to wziąłem (pożyczyłem na czas jakiś) i śmieje się że oddam po takim samym czasie jak brat mi oddał (właściwie to do dziś nie zwrócił) moją lufę do Zenita. Do pełni szczęścia potrzeba mi jeszcze 24-70mm ze światłem 2.8, będę miał wtedy pokrytą nieprzerwanie ogniskową od 24 do 300 + rybie oko i portretową 50-siątkę. Rozważam zakup pierścieni macro oraz może pierścieni zwiększających ogniskową – choć nie jestem przekonany czy makro wchodzi w zakres moich zainteresowań.

A jako że postanowiłem zająć się foceniem trochę poważniej zaprojektowałem lampę kołową, zakupiłem wszystkie materiały i tylko czekam na stelaż od stolarza. Potem tylko oświetlenie i tła … ale to zapewne zmontuje w firmie jako że mamy ochotę zacząć przygotowywać więcej materiałów własnym sumptem.
I tak misz poza grafikowaniem zajmie się też fotografią.
"
Urlop od czterech dni, i nie obyło się bez dnia i braku telefonu. A to projekt przerwany trzeba nagle wznowic, a to ktoś kiedyś z zespołu coś źle zrobił, a to prezes świecie był przekonany że absolutnie wszystkie zadania całego zespołu zostały zamknięte (jakby w firmie która ma non-stop zamówienia i własne produkcje było to możliwe). Dostaje więc smsy z których wynika że zespół wskazuje mnie jako winnego wstrzymania prostego serwisu … tylko na ten przykład jak wyjeżdżałem nie skończyli programiści swojej części. Skoro mam jeszcze 6 dni to ciekawe czy będę miał do czego wracać.
Szkoda że pracodawcy nie widzą i nie pamietają oddanych 6 projektów w 10 dni, ale za to świetnie utrwala się w ich głowach że przez te 10 dni nie sprawdziłem < H1 > w projekcie z stycznia. Ale to norma, wszyscy szefowie pamiętają ze tydzień temu przyszło sie 40min później a jakoś 70h nadgodzin umyka … to się chyba nazywa pamięć wybiórcza :)
Inną sprawą jest zaufanie do zespołu które z dnia na dzień topnieje w ogniu zarzutów.
Ale nie przejmujmy się, ja zdaje sobie sprawę z mojej niedoskonałości i popełnianych błędów, chcecie ideał? Szukajcie … moim zdaniem nieomylnego fizycznego obiektu na tej planecie nie ma.
"
Parę ostatnich tygodni to był koszmar, zrobiłem po dłuższej przerwie badania i niestety okazało się że markery mi dość gwałtownie podskoczyły (o dziwo dziś odebrałem kolejne wyniki w których już tak złych znaczników nie mam). Prywatnie też „dupa”, udało mi się jedynie zrobić pokój dla Filipa i obietnice od żony, że wpadną na kilka dni – pojedziemy do zoo i może jak jest jeszcze ta wystawa dla dzieci to do pałacu Ujazdowskiego.
W pracy … z jednej strony fajnie, a z drugiej nie. Przez ostatnie dni miałem tyle kreacyjnej pracy że wydawało mi się, że czacha mi nie wytrzyma od ciśnienia. Parę fajnych projektów popełniłem, parę na poziomie a jeden musiałem już spaprać na życzenie klienta. Konkurencja pluje, ale jakoś nie mam ciśnienia (po za tym w pęcherzu, podczas wybuchów śmiechu) aby się odnosić, może w przyszłym tygodniu pośmieje się publicznie?
Na razie mam urlop i spokojniejszy jadę do dziecka. W wolnych chwilach podziele się informacjami o moich nowych nabytkach, projektach i potyczkach z klientami.
"
Są 4 filmy które nadają się do obejrzenia przy butelce dobrego wina, kiedy dowiadujesz się że jesteś sam. Pierwszym jest Blade Runner Ridleya Scotta i ostatnia kwestia filmu, cytowana przeze mnie wielokrotnie, która sumuje każde istnienie na tej planecie:
„Widziałem rzeczy, o których Wam – ludziom, nawet się nie śniło. Płonące okręty szturmowe, w okolicach pasa Oriona. Widziałem promienie świetlne lśniące w ciemnościach w pobliżu Wrót Tannchausera. Wszystkie te chwile znikną w czasie, jak łzy w deszczu. Czas umierać…”
Słowa powodujące wewnętrzny bunt a zarazem uświadamia kruchość siebie samego. I powiem wam że widziałem rzeczy niezwykłe które znikną wraz ze mną jak łzy na deszczu …
Drugim jest „Między słowami” (Lost in Translation) Sofii Coppoli i nie dla cytatu a dla czegoś co sami musimy sobie dopowiedzieć (również w ostatniej scenie!?). Cały film porusza mnie zawsze, brzydko mówiąc, dogłębnie a zarazem strasznie wycisza, uspokaja. Z jednej strony pozwala pogodzić się z światem nas otaczającym a z drugiej daje nadzieje na coś innego … nowego, lepszego i mnie osobiście motywuje. A dodatkowo brzęczy nieustannie pytanie „co on powiedział”, i strasznie mnie wkurza jak ktoś to spłyca do zwykłego umówienia się, bo to były słowa dotykające duszy – takie że „żegnaj” wywołuje uśmiech. Chciałbym usłyszeć kiedyś coś podobnego i wierzyć w szczerość słów.
Trzecim filmem stał się „Closer” (Bliżej) Mike Nicholsa i nie powiem dla czego bo to moja prywatna sprawa (każdy powinien obejżeć go sam i dojść do własnych wniosków) … a czwartym jest „Braveheart” dla tego że wciąż wierze w potęgę uczuć i postępowania zgodnie z zasadami – strasznie upraszczając „Bóg, Honor i …”. Tkliwe, banalne i chyba najbardziej wartościowe – pozwalające wytrwać z sobą samym do końca mimo tego czegoś złego otaczającego nas i czasem z nas wypływającego.
„Non revocare potes, qui periere dies” i nie żałuje żadnego dnia który jest w mojej pamięci – czego chcieć więcej.
"
Miałem poważny problem żeby wygrzebać z pod śmieci, jakie znalazłem po 2 tygodniowej absencji, coś wartościowego. Zacząłem pisać posta 2 tygodnie temu (skończyłem w niedziele publikuje w poniedziałek) więc szczególnie jeśli dotyczy deviantu jest to wybór nie z tego tygodnia.
Przymierzam się do zrobienia katalogu z prawdziwymi perełkami, a nie wyborem – czasem i na siłę. Myślę sobie że katalogów jest od pyty, ale to takie dla mnie bardziej … a jak ktoś na tym jeszcze skorzysta to tym lepiej. Pojawił się też pomysł wyszukiwania baboli internetowych (który jest już mocno zaawansowany w realizacji) ale o tym innym razem. A na razie wyszukane.
Digart
Ukryłem chyba z setkę prac i znalazłem 3 które jakoś się rzuciły mi w oko. Tym razem chciałem dać projekty sklepów we wszystkich 3 kategoriach lecz nie znalazłem dostatecznej ilości projektów więc lecą wg kolejności znalezienia te ciekawsze:

Bardzo standardowy ale i bardzo staranny i przemyślany. Ja już robić coś na masówkę to w tym stylu proszę.
Na początku chciałem skrytykować buttony czy znaczki np. „nowość” – ale po dłuższym zastanowieniu muszę przyznać że pasują do siebie idealnie.
(więcej…)