Ostatnio nie udało mi się usłyszeć od żadnego klienta że chce zmienić wygląd strony bo się zestarzała. Zawsze (z podkreśleniem na „zawsze”), przy zmianie, jest to roszada na stanowiskach osób odpowiedzialnych za opiekę nad serwisem. I to wcale nie jest kryte na dodatek poprzedni projekt jest krytykowany i opluwany przez nowy zespół po czym (w moim wypadku) proponuje się mi zrobienie nowego. Czyli co, zrobiłem kiepski projekt który nadaje się do śmieci ale jako super grafikowi zlecam następny? Gdzie tu logika? Rekordziści płacą za projekt i nie uruchomiając go zlecają następny i to 3 razy! (więcej…)
Jak dla mnie to na razie morze niemożebnie idiotycznych zleceń i zapytań. Świecką tradycją jest obecnie powoływanie się na kryzys i to że nie mam zleceń (sic!) podobno ploto chodzi na mieście że teraz zrobię więcej za mniej i jeszcze szybciej.
A więc dowiaduję się że jeśli chce przeżyć powinienem dla developera zrobić 5 projektów, następnie jeśli się zdecyduje na mnie (oczywiście innym grafikom też zaproponował) to oczekuje poza projektem zakodowania, zaprogramowana, panelu administracyjnego, uzupełnienia materiałami serwisu oraz wypozycjonowania. W zamian oferuje 200-300zł płatne po zakończeniu prac … a najlepiej żeby serwis był w technologii flash. Naprawdę grzecznie odpowiedziałem że budżet na to zadanie nie pokryje kosztów związanych z przygotowaniem samego projektu i że za tą kwotę moge udzielić im konsultacji jeśli znajdę chwilę – szczęście że nie odpowiedzieli.
Od paru tygodni odbijam się od ścian w domu, wracam z pracy i obiecuje sobie że dziś coś zrobie, w domu, na około siebie czy coś przy kompie. Wracam siadam i dupa. Ani się uchlać nie mogę, ani czegoś porzytecznego zrobić, dosłownie nic. A więc i blog lerzy. Muszę coś ze sobą zrobić bo to egzystencja, choć pozytyw jest – schudlem 6 kilo na tym siedzeniu, gdyby mi jeszcze włosów tyle nie wypadło to może nawet mógłbym się cieszyć.
Tradycyjne pytanie „dla czego ukryto mi pracę na digarcie” tym razem poparte teorią spiskową o złośliwym moderatorze. Aż nie mogę się powstrzymać od zacytowania …
- Witam mam pytanie dlaczego moje zdjęcie zostało wymoderowane ??
Rzekoma przyczyna praca słaba technicznie. widziałem na DA wiele gorszych i jakoś nie znikają ilekroć ja wstawiam jakieś zdjęcie to zostaje ono zablokowane. Bardzo proszę o podanie przyczyny w przeciwnym razie będę zmuszony do zgłoszenia tej sprawy do właściciela serwisu gdyż uważam że moje prace moderowane są celowo i niesłusznie być może któryś z moderatorów mnie nie lubi i w ten sposób to okazuje. Ale chyba nie na tym rzecz polega?
Pozdrawiam i czekam na jakąkolwiek odpowiedź
Nawet niebyt złośliwie pozwoliłem sobie odpowiedzieć, odsyłając tutaj do starego wpisu, na co otrzymałem błyskawiczną odpowiedź:
- No to powiem Ci że mam link który mi podesłałeś świadczy tylko o Twoim braku kultury i o tym że ktoś omyłkowo zrobił Cię moderatorem i o tym że szerzy się na tym portalu kumoterstwo bo widziałem kilka prac u jednego z Adminów których wartość techniczna jest pożal się boże a jakimś dziwnym cudem nie znikają. Co do CS-a to pracuję na CS4.
A tą sprawę załatwię sobie inaczej, ale postaram się o To byś stracił status moda
Pozdrawiam i życzę miłego Dnia
Wychodzi że wszyscy moderatorzy to szuje i panuje wśród nich jakaś zmowa … zastanowiłbym się nad komisją sejmową, choć senacką też nie pogardził bym. A tak, jestem przerażony! Zabiorą mi moją gwiazdeczkę, normalnie będę się chlastał … co by młodemu (w miarę) człowiekowi napisać? Może tak:
- Drogi digarowiczu, twoja wiadomość poruszyła mnie dogłębnie. Jest mi niezmiernie przykro że moderowanie aż tak mocno porusza Twą jakże delikatną duszę. Mam wieklą nadzieję, że moderator który nastaję na Cię nie wyżądził wielkiej szkody i pozostanesz w własnych oczach wielkim, nieomylnym, genialnym, przenikliwym, ponadczasowym artystą! Co do twoich zapowiedzi kary dla mnie chciałbym Ci przekazać głęboką myśl – mój stosunek do gwiazdki przy nicku jest dokładnie taki jak Twój powinien być do własnch prac. Nie rozpisując się zbytnio chciałbym podsumować mą wypowiedź, Twoje groźby wiszą mi i powiewają.
… swego czasu powiedział Dr Joseph Paul Goebbels (co podpowiedział mi Igor czytając kolejne oszczerstwa), i chyba ma zdolnych naśladowców, mianujących się jako guru farmamarketingu albo lidera innowacyjnych rozwiązań dla medycyny (żeby nie było wątpliwości hasłem tym opisuje swoją działalność Activeweb od 4 lat a od jakiś kilku miesięcy podszywa się pod nie ActivePharma) – pisząc te słowa mam na myśli oczywiście przede wszystkim już wspominanego Pana Radosława Martera. Tym razem z cyklu artykułów o Medpassie (pod przykrywką wychwalania własnego systemu) dowiedzieć się można że np.
ActivePharma zwróciła się do Naczelnej Izby Lekarskiej ponad dwa lata temu z prośbą o współpracę w zakresie elektronicznej weryfikacji lekarzy w czasie rzeczywistym (integracja z CRL). Na bazie współpracy ActivePharma z Naczelną Izbą Lekarską powstał PIERWSZY W POLSCE SYSTEM WERYFIKACJI LEKARZY ONLINE – NetDoctor.
Ładnie i zgrabnie sformułowane zdanie z którego czytający dowie się że system „konkurencyjny” (szczęście ze tylko wg autorów) i szeroko stosowany (to również pobożne życzenia – bo kilkanaście czy może już kilkadziesiąt wdrożeń przede wszystkim dla jednej firmy w porównaniu do kilku setek dla kilkudziesięciu firm i instytucji wdrożeń Medpassu zadaje kłam kolejnemu zdaniu) jest pierwszy i jedyny.
Przez 2 lata jeden z systemów usilnie szczycił się ilością zarejestrowanych użytkowników. Podkreślano coraz większą ilość zarejestrowanych lekarzy, otwarty dostęp do wszystkich specjalistycznych portali medycznych itd. W tym czasie ActivePharma zbudowała silny produkt o nazwie NetDoctor, który wyznaczył standardy weryfikacji lekarzy online i był z sukcesem wdrażany na portalach korporacyjnych, edukacyjnych i produktowych.
Moja współpraca z Activeweb trwa już 3,5 roku i jeśli pamięć mnie nie zawodzi to jak pojawiłem się wśród współpracowników, Medpass działał już pełna parą i był jedynym takim systemem skierowanym do lekarzy i farmaceutów. NIL nie jest wyznacznikiem ani legalności, ani daty powstania, ani tym bardziej istnienia, trzeba nadmienić że Medpass dla świętego spokoju i ze względu na nieetyczne i nielegalne działania ActivePharma zdecydował się na podłączenie weryfikacji w bazie Naczelnej Izby Lekarskiej. Wdrażanie z „sukcesem” to też lekko na wyrost powiedziane, podłączenie na jednej stronie (a nie jak to ładnie sobie samemu napisali PORTALACH, zdecydowanie bym się podszkolił w nomenklaturze) korporacyjnej oraz na kilku stronach edukacyjnych tego samego klienta i jeszcze mniejszej liczbie stron produktowych jest zbyt lichym wynikiem aby nawet samemu sobie pisać takie poematy-banialuki. Przypomina mi się znów Pan Marter piszący po zrealizowaniu jednej lichej video-relacji z konferencji z fatalna oprawą i jakością o pozycji lidera w stosunku do firmy która ich w roku robi 40 i wg mojego zdania – profesjonalnie.
Zalet systemu jest wiele, o czym przekonali się nasi Klienci. Jednak kontynuując temat chciałbym zaznaczyć, jak poprzez pewnego rodzaju manipulację pojawia się informacja, iż w Polsce jest kolejny system weryfikujący w NIL.
Jakich zalet do cholery? Co takiego oferuje system NetDoctor? Logowanie i weryfikację? ALE INNOWACYJNOŚĆ! Gdyby na spotkaniu z klientem dwie firmy o których piszę miały by przedstawić swój system ActivePharma po powtórzeniu 3x zwrotu „weryfikacja w NIL” mogła by po kilkudziesięciu sekundach skończyć, natomiast Aby przedstawić możliwości Medpass nie starczyło by kilku godzin. System dumnie zwany NetDoctor to zwykły skrypt rejestracji i logowania montowany oddzielnie na każdym serwisie celem wyciągnięcia dodatkowej kasy od klienta nie oferujący NIC więcej – jako grafik napisałbym taki skrypt w parę godzin włącznie z weryfikacją w Izbie. Niewyjaśnione zasady przetrzymywania danych osobowych i zarządzania bazami, wymuszanie każdorazowej rejestracji dla nawet różnych serwisów tej samej firmy … to mają być te zalety? I co więcej? Medpass ma kilkadziesiąt dodatkowych usług dla klientów a przede wszystkim jest systemem społecznościowym ujednolicającym logowanie, dzięki niemu jednym loginem zalogować się można do setek serwisów, portali, kursów … ale pośmiejmy się dalej z goebbelsowskiej propagandy (najlepiej przywalić komuś i wołać potem jak to strasznie jesteśmy pobici):
Wystarczy zapoznać się z informacjami, które pojawiały się wcześniej w Internecie na temat systemu Medpass 1, 2 i może 2,5, 2,6 etc. Przez pewien czas byliśmy świadkami zręcznej manipulacji informacjami, czytając o licznych możliwościach owego systemu, w tym weryfikacji z NIL.Teraz już wiemy, jaka jest rzeczywistość. Wiemy jak doskonale można manipulować informacją, jednocześnie wytykając ActivePharma praktyki monopolistyczne, co oczywiście jest kompletną bzdurą. Widząc komunikat i nową kampanię systemu Medpass wiemy, że weryfikacja w NIL przy pomocy tego systemu jest prawdopodobnie możliwa dopiero teraz, chociaż biorąc pod uwagę wcześniejsze komunikaty, można jeszcze mieć pewne wątpliwości.Tak czy inaczej taki start to chyba niezbyt dobra reklama, ale to już pozostawiam do oceny Państwu i jej twórcom.
I tu już mamy mega bezczelna wypowiedź Pana Radoslawa Martera której komentowanie urąga mojej i mam nadzieje czytelników inteligencji ale z drugiej strony nie mogę się powstrzymać od wykpienia:
Ale jak to zwykle bywa, prędzej czy później należało spodziewać się „kopii” na polskim rynku, która już wcześniej była zapowiadana.
Ja osobiście nie rozumiem jak można być takim szują! Skopiować pomysł a następnie pluć na kopiowanego i kłamać wszystkim w oczy dla własnych korzyści, a wtórują mu pracownicy ActivePharma … już zarzuciłem wcześniej tej firmie sporo (kopiowanie cudzych firm i pomysłów od nazwy po produkty, podkupywanie domen przez podstawionych pracowników, włamywanie się do systemu, publiczne próby dyskredytacji znów przez podstawione osoby zatrudnione w ActivePharma), w odpowiedzi na nie usłyszeliśmy że „żadnych plagiatów nie zrobili” – odpowiedź na wypisane zarzuty potwierdzająca problemy z rozumieniem słowa pisanego naszej „wyroczni” farmamarketingu … zadając pytanie ile jest 2×2 w AP trzeba się spodziewać odpowiedzi „czerwony”. Czy pracownicy ActivePharma wieżą tak głęboko w kłamstwa które mówią swoim klientom czy może celowo wprowadzają w błąd? Ja bym postawił jednak na to drugie, bo całe moje obcowanie z tą firmą daje mi przeświadczenie że ich działalność oscyluje za blisko słowa oszustwo czy naciągactwo.
Amatorski produkt i znów amatorskie i szczeniackie zagrywki … zieeeew, może Panie Radosławie jakieś trudniejsze zadanie Pan wymyśli i użyje argumentów mniej gówniarskich oraz nieco bliższych prawdzie albo choć rzeczywistości?
PS. Do tej pory skasowano kilkanaście moich komentarzy – więc będę się nimi dzielił tu, nie jestem samolubem ;)

Jakiś Przemysław Felicki z ActivePharma zarzuca kłamstwo firmie z którą współpracuję … czytam te bzdury jakie wypisuje i normalnie aż nie wieżę że można być aż takim idiotą – cytując
„‘Uwielbiam ludzi którzy manipulują danymi’, a dzisiaj oficjalnie się do tego owi ludzie przyznają :). Wychodzi na to że MedPass za chwilę będzie miał weryfikacje lekarzy w NIL, (opublikowany komunikat na ich stronie) czyli wcześniej takiej weryfikacji nie było.”
Wypowiedź przypomina poziomem schizofrenii propozycje Pana Martera aby panaceum na zakaz kontaktowania się lekarzy z przedstawicielami medycznymi był eDeteiling ich firmy (spotkania lekarzy z przedstawicielami jeno z notebookiem i prezentacją). Wkładając komuś jakieś słowa trzeba przynajmniej mieć dowód na to że Medpass, który jest powodem tego sporu, gdziekolwiek był promowany czy choć opisywany jako system weryfikowany w NIL bo kompromituje się pan Panie Przemysławie w równym stopniu jak Pan Marter podczas naszej ostatniej dyskusji (niestety niezakończonej – przypomnę że Radosław Marter,”wielki” marketingowiec, skapitulował waląc jakieś beznadziejne teksty o kałasznikowach w rekach miszów), bo słowa o Medpasie i NIL jakoś nie było.
Jeśli więcej ma takich pracowników ta firma to musi tam być dość zabawnie podczas dnia … tylko jak oni się ze sobą kontaktują? Chyba że jest to „akcja” skierowana na zdyskredytowanie konkurencji niepoślednimi metodami – ale tu trzeba by reprezentować jakis poziom a nie rzucać gównem, wiecie Panowie raz że nie trafiacie a dwa ze sami w tym gównie jesteście ubabrani po pachy … jedzie od was jak cholera i z niesmakiem odwraca się od was nos. Niestety mnie sprawia ogromną satysfakcje udowadnianie sobie wyższości nawet nad takimi dennymi przeciwnikami czy to w dyskusji czy to w konkurencji (choć to zbyt na wyrost powiedziane). Nie zazdroszcze ich klientom, i mocno sie dziwię że takowych mają.
Wychodzi na to że Medpass (po części moje dziecko) jest tak dobry że nie mogą sobie z nim poradzić w inny sposób jak oszustwa, kłamstwa i półprawdy … aż sobie na farmamarketing.info coś na ten temat skrobnę.
Tydzień temu pisałem wpis o aplikacjach i przez te kilka dni zdążył się on nieco zdewaluował. Wczoraj producent komunikatora który wyparł wszystkie inne z mojego desktopa udostępnił w AppStore o program który na co dzień będzie w użyciu.
Skype gdyby mógł działać w tle byłby ideałem – na razie nie może więc jest tylko dodatkiem, zwiększającym funkcjonalność mojego telefonu. Mimo tego podstawowego braku myślę że ikonka z literą „S” klikana będzie codziennie, a numer stacjonarny opłacany od kilku lat zacznie funkcjonować nie tylko wirtualnie. Czekam z niecierpliwością na soft do telefonu z numerem 3 lub na nowego iPhone, aby móc wykorzystać cały potencjał tej aplikacji.
Na iPhone nie instalowałem żadnych komunikatorów ze względu na brak możliwości pracy w tle – Skype zmienił ten fakt więc hurtem doinstalowałem jeszcze Gadu-Gadu do kompletu. Nie jestem zwolennikiem rodzimego produktu oraz jego kierunku rozwoju, ale faktem pozostaje, że sporo osób/klientów korzysta z tego komunikatora – wiem że w sporadycznych wypadkach się mi przyda.
Prezes mi zwrócił uwagę że z moich zapisków wywnioskować można jakich to ja mam okropnych klientów i prywatnie i czasem w firmie … trochę ma w tym racje bo dużo łatwiej w pamięć zapadają konfliktowe sytuację (wzbudzają też sporo więcej emocji) niż gładko zakończone projekty. Przyznaje że tych fajnych, gdzie z klientem pracuje się przyjemnie i efekt jest zadowalający, projektów jest znacznie więcej … ale co tu opisywać?

Głupoty czy fatalne pomysły zlecającego, spięcia w pracy przy psuciu koncepcji, decyzje i kroki Project Managerów które wywołują u mnie niepohamowaną potrzebę bicia głową w ścianę (koniecznie ceglaną) i niekoniecznie dla mnie niezrozumiałe bo zdaje sobie sprawę z ciśnienia wywoływanego przez i klienta i zarząd – acz z punktu designera nieakceptowalne, komiczne słowa czy zwroty zlecających, wymądrzanie się przy braku nawet podstawowej wiedzy nie mówiąc o poczuciu smaku czy znajomości trendów … to się samo jakoś tak opisuje. No ale fakt, trza trochę więcej optymizmu i pozytywnych wibracji – kończąc jakiś projekt z którego będę zadowolony pozostawię ślad w formie jakiejś pieśni pochwalnej na część współpracy z klientem. Tylko czy omijając wszystkie kaszany, koszmary i nie wspominając o nich nic pozytywnego też nie będę wskazywał negatywnych odczuć jakimi darzę zlecającego.
Zaraz się okaże że o mojej pracy nie powinienem się wypowiadać ani słowem. Tylko gdzie ja rozładuje swoje frustracje? Bo w firmie też jakoś nikt nie pamięta tych dobrych projektów a za to wciąż wypomina wszystkie popełnione błędy i babole jakie musieliśmy wypuścić.
Mam koncepcję uproszczenia swojego portfolio, obecna wersja (jak zawsze nieskończona) jest za bardzo rozbudowana jak na freelancera. Generalnie koncepcja się bardzo nie zmieni, ale chce dopracować szczegóły i mechanikę działania. Na pewno wprowadzę CMS, do flasha mam podpięte XMLe, teoretycznie wystarczy więc wygenerować je tylko automatycznie … mam niejasną wizję aby spróbować podłączyć WordPressa, zaprząc sifra i stworzyć coś co poza prostotą będzie banalne w obsłudze.
No zobaczymy, znając moje tempo to na wakacje można się spodziewać wstępnego szkicu. Na razie mam dopracowalem style tekstów i chyba dobrałem fonty – taka raczej zachowawcza typografia, choć pewnie nie przypadnie wszystkimdo gustu.
Omijając standartowe aplikacje preinstalowane w telefonie aktywnie używam 6 programów.
WordPress, darmowa aplikacja pozwalającą prowadzić mi tego i kilka innych blogów/stron. Posiada podstawową funkcjonalność (do niedawna pisanie i edycja postów, od niedawna równierz zarządzanie komentarzami i stronami) wordpressa, lecz absolutnie wystarczającą w większości działań. Nudząc się, najczęściej podczas przemieszczania się komunikacją publiczną, na gorąco spisuje w iPhone myśli które czasem zapisuje jako szkice do dalszej edycji a czasem od razu się nimi dziele. Aplikacja pozwala wstawiać do wpisu zdjęcia (od razu z aparatu lub galerii), szkoda tylko że nie mam Photoshopa aby je odpowiednio przygotować do publikacji.
Analitics, chyba płatna aplikacja do przeglądania statystyk Google Analitics. Od zainstalowania jakiś czas temu ani razu nie byłem na stronie statystyk googla – po prostu dokładnie tą samą funkcjonalność mam pod ręką bez potrzeby logowania się za każdym razem, i wg mnie z dużo lepszą ergonomią. Jak w przypadku poprzednich programów – mam to samo szybciej, lepiej i zawsze pod ręką.
Allegro, jest kolejną darmową aplikacją z której dane jest mi często korzystać z dala od komputera. Przeniesiono do niej prawie całą funkcjonalność najpopularniejszego w naszym kraju serwisu aukcyjnego (wyjątkiem jest wyszukiwarka nie pozwalającą wybrać podkategorii – drobny acz denerwujący szczegół). Już kilka razy, kiedy zapomniałem dodać interesującą aukcję do Snipa, dzięki mojemu telefonowi „ręcznie” kupiłem co sobie upatrzyłem. Gdyby ktoś chciał zwrócić uwagę że tą samą funkcjonalność uzyska odpalając Safari i wchodząc na adres allegro.pl, śmiem zwrócić uwagę że straci sporo czasu, na klikanie, powiększanie … tu ma wszystko przystosowane do ekranu iPhone, wygodnie i prosto.
Remote jest darmową aplikacją do zdalnego zarządzania multimediami/iTunes. Funkcjonalność iPoda z połączeniem zdalnego sterowania domowym systemem audio-video bije wszystkie znane mi rozwiązania. Samego programu iTunes nie jestem jakimś wielkim zwolenikiem, zdecydowanie szukałbym innego rozwiązania do zarządzania multimediami gdyby nie ta aplikacja.
Remote Keynote, jest to nowość która się bardziej bawię niż używam ale … gdybym miał Mac Booka, gwarantuje że każda prezentacja sterowana by była przez mój telefon. Chciałem szefa zarazić ale jakoś nie widziałem entuzjazmu przekraczającego normalny poziom – wg mnie połączenie iPhone i jego Mac Booka Air dało by piorunujący efekt na większości spotkań.
Flashlight to banalna aplikacja, po prostu swiecąca różnym światłem. Bardzo często w użyciu, czy to podczas poszukiwań czegoś pod łóżkiem, czy w nocy. Oczywiście jak na taki banał darmo, ale i co ważne nie upstrzone zbędnymi, co chwila wkurzającymi reklamami w programach podobno za „free”. Ja polecam, choć alternatywnie można pobawić się wszystkimi bajerami z światłem świec czy zapalniczek …
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu

