Wszyscy klienci którzy dzwonią, to po to żeby miło pogadać i powiadomić że im się wszystko bez wyjątku podoba. Nikt nie chce krzyczeć nie domaga się na zaraz, uśmiech słodycz i wszechogarniające uczucie miodnej „miłości” … i co tu pisać? Klepiemy kolejne screeny w spokoju, bez nerwów. Klienci którzy nie płacą, nie płacą – nic nowego, nie ma nerwów. Parę postów czeka na opublikowanie jak mi oponenci staną okoniem i nie wywiążą się z umów, acz mimo że zapowiadało się ostro to złagodniało i mam nadzieje że pójdą do kosza. Tak więc jest piknie, cudnie, tylko podskakiwać lekko wśród kwiatków (teraz sobie wyobrażamy misza skaczącego niczym puszek pchany podmuchami ciepłego zefirka na paluszkach po zielonej trawce i niekoniecznie w baletkach i spódniczce) a nie pisać na blogu.
Kumpel pisze że zapłaci za swoich szefów z własnej kieszeni żebym tylko nie napisał jak to toto jego szefostwo potraktowało wykonawców. Nie ma mowy żeby wziąć jakąkolwiek kasę od znajomego bo firma w której pracuje nie wywiązuje się z umów acz poznałem siłę swojego (kiepskiego) pióra. (więcej…)
Podczas negocjacji cenowych ze zlecającym padają magiczne słowa/zwroty mające spowodować że magicznie spadnie koszt produkcji. Z kilkunastoletniego doświadczenia wiem że „magia” jest niestety odwrotnie proporcjonalna do rzeczywistości. W związku z tym czy warto iść na rękę i za magiczne, ale bez pokrycia, słowa ustępować podczas negocjacji? (więcej…)
Wyobraźmy sobie firmę która naokoło i wśród pracowników krzyczy o integracji, zespole, wspólnym działaniu, celu i tym podobnych kwestiach. Która w osobie zarządu twierdzi że zbyt mało kontaktów nasz wspaniały zespół rozwala, w związku z tym trzeba zorganizować grilla … i tego grilla nie organizuje (za wyjątkiem zaufanych) rok, aż pracownicy się sami spotykają. A następnie za to niebezpieczne i demoralizujące spotkanie przy piwie część pracowników ląduje na dywaniku i dostaje reprymendę … i pytania „czemu byłeś po pracy z tym i tym”, „po co”, „dla czego”, „są ważniejsze sprawy od piwa po pracy” … zalatuje Orwellem? Poczytajcie dalej!
(więcej…)
Jak zmusić klienta do zmiany budżetu kiedy w oczy i mimo oczywistych dowodów na piśmie przeczy że z jego winy czas projektu z miesiąca do pół roku i zwiększył objętość i zakres prac o ponad 20%. Kompletnie nie wiem jak ugryźć temat bo w sytuacji kiedy ktoś mówi „czarne” kiedy ja czytam w umowie białe potrafię w tej chwili zrobić głupia minę (tak tą co każde spotkanie biznesowe potrafi rozwalić). (więcej…)
To kompletna fikcja w większości wypadków, wciąż wspominam sobie teksty w których człek słyszy jak to wreszcie będzie mógł się wyszaleć kreacyjnie, jakie wyzwanie przyniesiono mu na biurko „no masz projekt o którym zawsze marzyłeś” a niewdzięczny misz parskał śmiechem słysząc na koniec (godzina 16:00) „to co jutro punkt 9 oglądamy co zrobiłeś bo ja to muszę klientowi pokazać na spotkaniu o 10″. (więcej…)
Wyprosiłem a właściwie można powiedzieć że w dość kulturalny sposób wyrzuciłem klienta. Doprowadził mnie do wrzenia swoim chamstwem, insuacjami i dobrze że się to tylko tak skończyło bo ci którzy mnie znają wiedzą że mogę zdecydowanie więcej pokazać podczas uzewnętrzniania swoich negatywnych myśli. (więcej…)
… design, no jakby na życzenie komentarz pod poprzednim wpisem. Rzekłem niedawno że marketing i kreacja idą osobnymi ścieżkami (co moim skromnym zdaniem jest błędem) w kraju nad Wisłą. Jak by się nie oglądać naokoło (cały glob poza tym punktem na mapie) to największe sukcesy świętują te firmy gdzie marketng z kreacją idą rączka w rączkę podskakując i śpiewając radośnie. (więcej…)
Przez zupełny przypadek zostałem wkrecony w projekt pewnej znanej marki, mój udział w projektowaniu mialbyć nawet teoretycznie – doradczy i mimo że odrobine był większy, nie zmienia to faktu że w praktyce miałem się go nie tknąć. Acz na spotkaniu byłem, i słyszałem co i acz. Spotkanie dotyczyło przygotowania projektu graficznego strony www … było 3 grafików, 1 reprezentujący zleceniodawcę i dwu zleceniobiorców z rożnych firm w tym wypadku. Role Project Managerów pełniły dwie osoby z szefostwa zleceniodawcy. A oto co słyszało 3 grafików a co wydawało się PMowi: (więcej…)
Dorwałem magazyn Media & Marketing i kupiłem go dla jednego artykułu. Zdawałem sobie sprawę że znajdę w nim same truizmy ale miałem cichą nadzieje że pomogą mi wyartykułować moje bolączki. A i może znajdę kilka porad bardziej doświadczonych osób w brief owaniu klientów. (więcej…)
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu










