"
Biegam co rano po plaży, udało mi się w końcu żonę wyciągnąć na „wczasy”, sam w zgodzie z zaleceniami lekarzy nawdycham się jodu i może trochę odpocznę. Odpoczywam też od komputera a więc przez najbliższy tydzień moja aktywność zdecydowania zmaleje.

Ale nie podaruję sobie podrażnienia kilku osób siedzących w robocie i starających się nie myśleć o tym co można by innego robić – siedzę przed szklaną ścianą na super wygodnym krześle i patrzę się na śliczne widoczki, sączę piwo i sobie klepie wpis na blogu :) nie cierpię morza bo niewiele można tu robić (to stwierdzenie z filipem obok brzmi mało prawdziwie) ale za to uwielbiam jego zapach i tą rześkość wiatru od strony morza. Dobrze że jesteśmy w małej miejscowości, ludzi nie za wiele można znaleźć nawet 100m „swojej” plaży a i knajpki wydają się lepsze – takie bardziej zadbane z mniejszym przerobem.
Ale żeby nie było tak pięknie Filipek ma dziś cały dzień dość wysoką temperaturę, albo dalej ząbkuje albo ma 3 dniówkę … nie wiem co lepsze, chciałbym żeby przestał być marudny i nie dla tego że jestem zmęczony i ręce mi odpadają ale że plączący maluch kroi mi serducho na kawałki. Jak jutro nie bedzie lepiej rano to marsz do lekarza, taka gorączka jest męcząca dla maluszka i chyba niezbyt dobra. Strasznie trudno znaleźć konkretną informację na temat chorób dzieci, gdzieś tam jakaś szczątkowa informacja gdzie indziej sprzeczna z poprzednią – muszę prezesowi zasugerować może zmianę tego stanu rzeczy. na razie wracam do niunia, może da się zdrzemną zanim się obudzi, powinien dostać paracetamol o 00:30 … zieeeeewwwww
"
Uruchomiłem dziś galerie zdjęć, w 100% obecnie poświęconą Filipowi, będę się starał na bieżąco uaktualniać ją – aczkolwiek informacji o tym nie będzie.
[Gallery not found]
Wykupiłem też większość domen „galubiński” i „galubińska”i szykuję się do zorganizowania całej mojej rodzinie wizytówki w necie grupowo i indywidualnie – na razie wisi splash który mi nawet podchodzi.
"
… urlop i jakoś takoś dziwnie się czuje, ale nie w negatywnym słowa tego znaczeniu. Praktycznie to pierwszy raz na urlopie od ładnych paru lat, w firmie nie zdążyłem się naurlopować przez 2,5 roku bo udało mi się na parę miesięcy wylądować w szpitalu, akurat na same wakacje, czerwiec – wrzesień … ledwie dało się wytrzymać.
Ale w tym roku planuje inaczej, tydzień na wsi na początek (teraz) + ze 2 projekty i dla przyjemności i dla odbicia finansowego. Cały na wsi z żoną i synkiem – wreszcie poczują co to mieć ojca i męża. Praktycznie siadam do kompa tylko na chwile – serio! – tak się nawet da ;) sam jestem z tego powodu zaskoczony.
projekt „dziewoj do towarzystwa” stanął w miejscu, straciłem kontakt z klientem … szkoda ja tam z niego jestem całkiem zadowolony, w związku z tym uruchomiłem sklep na misz.com gdzie będę wystawiał co po niektóre projekty których nie udało mi się skończyć z tych czy innych powodów. Dla chętnych na dniach wystawie wyróżniony projekt dla Avon Polska, świetnie nadaje się na zaadaptowanie jako np. projekt pod sklep z kosmetykami, biżuterią czy jakimiś sprawami kobiecymi. Ceny oczywiście będą promocyjne a i może dostosowanie do tematyki będzie w cenie – nie wiem zastanawiam się. W związku z tym próbowałem uruchomić koszyk PayPal ale szczerze się przyznam że integracja z moim testowym pseudo sklepem nieco przekroczyła moje skromne możliwości – powalczę w przyszłym tygodniu.
Zostawiłem chłopaków w firmie samych i nawet ich jakoś nie kontroluje, z jednej strony jestem pewien że powinni sobie poradzić ale z drugiej taki niepokój czuje człowiek w części potylicznej czuje trochę mrowienia myśląc że mimo że działają sami to jednak w razie wtopy i tak mi się dostanie po dupie. Nie zawiedźcie mnie … a ja lecę kąpać syna
"
Przyszedłem na jeden dzień tylko na „wlewke” (czyli średnia kroplówkę która zwala z nóg max na 2 dni), jak na razie przeleżałem sobie 4 dni z temperaturą 39 z hakiem aż doszli do wniosku że przy zerowej reakcji na antybiotyki i leki obniżające temperaturę trza mnie lodem obłożyć – podziałało leże już kolejne 3 dni i nawet wczoraj dałem rade się przespacerować jakieś 200m … choć jak się położyłem to jakoś odczułem to jakby 1000m sprintem zrobił. Nic to, dobrze że lepiej, choć strach przed następnym kursem – skoro do poprzedniego podszedłem w pełni sił a był tak wykańczający to co po terapii 3 antybiotykami które z wyjścia do toalety robią wyprawę? Wiem jak czuje się człowiek stary, ciekawe doświadczenie, chciałbym być tylko na swoja prawdziwą starość cholernie szczęśliwy i nie mieć tyle zmartwień.
Filip rośnie szczęśliwy i wciąż głodny, miałem krótką przerwę kiedy mogłem go zobaczyć potrzymać na rękach (jakie człowieka ogarnia przerażenie kiedy pierwszy raz takie maleństwo ma wziąść w ręce) – cudowne uczucie :) Za słaby byłem żeby więcej popomagać żonie ale na szczęście teściowa zakochana w wnuku po uszy pomaga jak może. Jakie to frustrujące że nie można własnym dzieckiem zająć sie do końca, przede mną nauka ubierania, przewijania, pielęgnacji i kompania. Dostałem zdjęcia wczoraj od mojej połowy – specjalnie dla mnie jechała 100km żeby mi je samemu dać i chwile posiedzieć – rodzina to podstawa i mam w głębokim poważaniu jak banalnie to brzmi.
"
Filip Michał Galubiński
ur. 07.07.07 07:40
58cm
3,950kg

"
Na 3 dni mieli mnie zamknąć i truć a tu okazuje się że mam zapalenie po operacji i wpierw otwierają mnie z powrotem (jutro) a potem leczą z zapalenia i dopiero chemią strują. Pochlastać się … ok żona mi syna urodzi na 100% jak ja będę leżał i kwiczał tu sam. Żeby tylko szybko bezboleśnie i zdrowo sie to odbyło.
Jak „dobrze” pójdzie to jedyne moje dziecko, przez 2 lata nie wolno mi się starać a potem podobno żona za stara będzie – zobaczymy za 2 lata ;) ja bym chciał jeszcze córę. Może adoptować? Na wszelki słuczaj, bo po chemii istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia bezpłodności, zamroziłem nasienie – reprodukcja tak genialnych genów nie może być przerwana przez jakiegoś raczka ;) … całkiem przyjemna atmosfera, i naprawdę niekrępująca obsługa. A nigdy nie wiadomo co za kilka lat będzie – a tak człowiek zabezpieczony (zawsze to słowo mi sie kojarzyło zupełnie z czymś innym) – ale sie światopogląd zmienia.
"
Żona mi popuszcza wody … pytanie kto pierwszy do szpitala, ja na chemię czy ona rodzić filipa. Przyznam się że na operacje się nie bałem pójść ale na chemie lub na poród boje się jak cholera! Lekki nerw człowieka łapie na myśl że to wszystko się ponakładało, zdecydowanie wolałbym bać się na sali porodowej. Jak nic wyjdzie że ja pod kroplówką będę rzygał dalej niż widzę a tam moja kobieta będzie rodzić mojego syna …

a filip ziewa na filmie z kwietnia :) żeby zdrowy był to najważniejsze, choć jak człowiek sobie wyobraża że podczas narodzin będzie obok to jakoś tak nie może się pogodzić z myślą że jednak będzie inaczej niż sobie wymarzył.
"
misz junior będzie nosił imię Filip :) wreszcie z żoną doszliśmy do porozumienia.