Czyli kilka informacji na raz:
Maczek mini znajdujący się od paru tygodni w moich łapkach wbrew specyfikacji Apple może się od wczoraj poszczycić pojemnością 4GB. 2 kostki po 2GB kingstona 766Mhz prawie bez problemu zadziałały, mak widzi całość i nie adresuje całego gigabajta jak to niektórym na złość czyni. Dla ciekawych nawet nakręciłem film i kiedyś go tam wstawię (na MyApple dopominają się ludziska o tutorial do C2D), niestety wcześniej do zmontowania jest film dla szwagrów z ich ślubu - wciąż nie mam czasu przysiąść i toto zmontować, może chłopaki z Activeweb mi pomogą. Dodatkowo dostałem informację że idzie podobno już zaklepana przeze mnie Time Capsule 1TB - postaram się cosik naskrobać więcej jak dojdzie. Szkoda że nie Apple TV na którą miałęm większą chętkę.
A propo Activeweb to odpaliliśmy sobie bloga “ProAktywni” gdzie bezczelnie chwalimy się co poza firmą robimy (poza tymi imprezami z których zdjęcia są niecenzuralne). Podjeliśmy się już wspólnie zobowiązania że 30.08.08 pobiegniemy razem, zespołem te 10 kilometrów … pewnie zostane w tyle :P ale co tam ważne żebym przebiegł dystans który teraz wydaje się dość kosmiczny.
Ciekawa dyskusja na digarcie, aż się nie odzywam tylko zaczytuje z pasją - ludziska pod nowym projektem podzielili się na piewców i krytyków i jedni do drugich za swoje zdanie mają pretensję. Najśmieszniejsze że nikt nie ma racji, a mnie się nie chce prostować, część ocenia super wysoko tylko dla tego że firmuje projekt “misz” a część jedzie bo 10% literki “A” jest zasłonięte albo 2 animowane napisy nałożyły się na siebie i jest ciemniejsza kropeczka. Faktem jest że powody dla których pod pracą pojawiają się niskie oceny są śmieszne lub niezrozumiałe ale to sprawa oceniającego - moim zdaniem sporo osób negatywnie się nastawia bo nie jestem lubiany :) w tym “środowisku”. Chyba że to ta nasza polska mentalność o której wczoraj pisałem - dokopać każdemu kto z mojego podwórka, przecież nie mogę wypaść gorzej … a jeszcze jedno, jakoś jestem przekonany że bardzo mało osób na wysokim poziomie bawi się w coś takiego jak wystawianie prac do oceny w jakiś galeryjach, to tylko ja taki powalony ;)
Oooo! Dowiedziałem się czegoś nowego, usuwam na digu co “lepsze prace z zawiści“, a parę przeciętniaków jest “2x lepszych ode mnie“, “kończę się” … itd … ale mam polewkę. Teraz z zemsty poukrywam troche przeciętnych prac które nie powinny wisieć w galerii a zostawiłem je jeno żebyjeden z drugim nie mówili że za krytykę * się mści … a co tam ;)
Oj, jeden z drugim zanim coś napiszecie to się zastanówcie - ani ja nie usuwam żadnych prac ani jakoś nie mam nigdy problemów z kodowaniem które prawie za każdym razem “spece” mi wróżycie.
Filip za kilka dni kończy roczek, wygląda na to że jednak nie podepcze go, próbuje czasem ale jeszcze niezbyt chętnie się puszcza rączek … jeszcze troszkę, jeszcze troszkę. Wczoraj podłączyłem kamerę żeby zgrać film z demontażu maka i przez przypadek ściągnąłem zdjęcia z kamery, straszne jak szybko dzieci rosną, dzieci chyba są po to żebyśmy widzieli jak szybko się starzejemy.
Miałem przygotować projekt na 9:00 najdalej a po mało produktywnej nocy przed kompem udało mi się skończyć dopiero po dziesiątej. Szef pojechał na spotkanie z pustymi rękoma …

Powinienem zająć się projektem wcześniej ale, raz że było sporo roboty, to dwa że zaufałem sobie - zawsze w podbramkowych sytuacjach dawałem rade coś ciekawego zaproponować, dziś niestety nie. Właściwie to po fakcie wpadł mi pomysł żeby wbrew założeniom ozdobić projekt … wyszło fajnie.
No i zapomniałem o jednym, jak siedziałem nockę nad projektem to zawsze cola i redbull stały a teraz człowiek założył sobie że świństw nie pije i dupa … jednak dopalacze coś dają, szkoda że zdrowie rujnują.
Włażę ja ci na istockphoto.com bo ktoś mi sprzedał info że moje dzieło w pierwszej 10 się znajduje w jakowymś konkursie na design roku i klikam sobie co tam ludzie piszą. No piszą i oceniają, i tak jakoś milej że jednak się podoba czasem coś, aż tu nagle bęc - najniższa ocena bez słowa komentarza pod pracą z której do dziś jestem w miarę zadowolony. Myślę ja sobie “pewnie polak”, a sprawdzę … i mam rację, polak z Białej Podlaskiej uraczył mnie swoją oceną która mówi żem wykonał totalny badziew. Sam jestem bardzo krytyczny ale zawsze staram się wyrazić powody tej krytyczności i rzadko nie znajduje czegoś pozytywnego, a tu patrzcie mnie krytykują :)
Ciekaw jestem co powoduje że nasza nacja nie potrafi cieszyć się powodzeniem innych, tylko widząc że ktoś odstaje stara się dokopać z całych sił żeby człowiek zszedł na ziemie (znaczy się na “ich” poziom chyba), a ja tak lubię bujać w obłokach.
A poza tym nie obrażę się jak oddacie głos na mój projekt który chyba taki zły nie jest ;)

No i wczoraj pokonałem dystans 5km, ze 2,5 biegiem reszta niestety to marsz - mam problem z złapaniem oddechu - zakwasy takie że nie wiem jak się wdrapać na 3 piętro, za to sporo satysfakcji i zdecydowanie lepiej niż wczoraj, dziś zdecydowanie lżejszy kawałek.
Chyba też spróbuje pobiec 30 czerwca na 10km z Nike+ Human Race … wyzwanie jest spore, ale jeśli uda mi się swobodnie biegać 5km pod koniec wakacji to ten raz 10 kilometrów też powinienem dać radę. Nie obiecuje sobie - ale chciałbym spróbować, na wszelki słuczaj się zarejestrowałem.
“Kreatywne wykonywanie poleceń” brzmi prawie jak “kreatywna księgowość” …
Prezes firmy X pozwolił sobie przesłać do Project Managera uwagi nr. 10239 do projektu który zaakceptował już 964 razy … pozwolił sobie też na słownictwo i uwagi dość mocno godzące we mnie bezpośrednio. Zdaje się że chodzi bardziej o pokazanie kim jest i że właściwie może wszystko (ma szczęście że ze mną nie dyskutuje bo co najmniej bym go słownie opluł) a nie o projekt. Raz w uwagach czyta się żeby zrobić dokładnie co chce a następnie jak już dostanie to że do jego wymysłów trzeba podchodzić bardziej “kreatywnie”. Po mailu gdzie pieje że zdjęcie jest idealne (te najgorsze z możliwych wysłane bez mojej akceptacji) pisze że jest do przysłowiowej dupy.

Żeby prezes firmy, bardzo dobrze rozpoznawalnej na polskim rynku, o kapitale zakładowym ponad 10 mln zajmował się takimi sprawami jak beleczka i jej położenie czy dobór zdjęć to się w głowie nie mieści - widocznie albo uważa się za genialnego designera albo uważa że trzeba zarządzać również firmami z którymi współpracuje. Ja tam swój projekt wkładam sobie do archiwum i niech robią co chcą, odpuszczam - nie będę się szarpał, wyjdzie najwyżej coś znów przeciętnego, zaprojektowanego przez kolejnego prezesa.
Marzy mi się wreszcie klient który pozwoli na rozwinięcie skrzydeł, wydawało mi się już parę razy że już, oto ten który nie boi się wyzwań … i dupa. Jak prywatnie nie podejmę się jakiegoś większego projektu to chyba się nie uda - a tu problem bo czas pozwala zajmować się tylko niskobudżetowymi pracami które nie są pracochłonne. Szkoda że kilka dni po “urlopie” człek ma już podcięte skrzydła i traci zapał. Dzięki Bogu mam na tapecie w domciu projekt który powinien przynieść sporo satysfakcji.
Wziął się człowiek za edukacje, teraz na warsztat poszła typografia (parę osób już zwróciło uwagę że dość mocno ostatnimi czasy eksperymentuje w swoich projektach z nowymi rozwiązaniami). Żona nie wie ale w zeszłym tygodniu zakupiłem 2 książki “Kompletny przewodnik po typografii - zasady doskonałego składania tekstu” oraz “Elementarz stylu w typografii“. Obie po części się uzupełniają i obie wg speców są godne polecenia (jako człek który na wyczucie do tej pory robił - więc raczej amator nie będę sam na razie się wypowiadał.
Swoją drogą “Kompletny przewodnik po typografii” to chyba biały kruk, nigdzie nie do dostania a na allegro już widziałem egzemplarze po 200zł.

Wgryzam się teraz w informacje i staram się przyswoić wiedzę, sporo rzeczy sam robiłem, ze zdziwieniem o nich czytam, ale nazwać nie potrafiłem ani też wytłumaczyć czemu tak a nie inaczej - taka wiedza się przyda w praktyce. Wreszcie też człowiek będzie mógł się wysłowić o co mu chodzi i nie będzie zmuszony za każdym razem pokazywać. Zresztą szukanie na ślepo rozwiązań może i jest romantyczne ale bardzo mało praktyczne, a ja mam ostatnio za mało czasu.
Dziś dzień w pracy fuckupów - prezesowi firmy X się nie podoba 40px nagłówek z logo jego firmy i wyszukiwarką, “logo zmiejszyć i wsadzić jako element menu a z wyszukiwarką zróbcie coś”. Oczywiście podczas mojej nieobecności wbrew zaleceniom zmieniono już zdjęcie główne i przedstawiono klientowi który się zachwycił, a zdjęcie jest płaskie jak stolnica bez jakichkolwiek planów co do koncepcji pasuje jak nie powiem co, teraz mamy zlikwidować światło na górze strony, praktycznie wywalić logotyp i wywalić wyszukiwarkę … no idzie się tylko pochlastać! Trza dać temu już nazwę “Był sobie kiedyś fajny projekt”.
Nie mogę (a tyle już robie w tej branży) zrozumieć czemu pan prezes nie jest w stanie pojąć że jego poczucie smaku i gust mogą zdecydowanie odbiegać od norm i czemu project manager potrzebuje pokazać czyli wysłać maila z projektem “jak to źle wygląda” -1. nie powinno się pokzywać jak coś źle wygląda bo my jesteśmy specami od tego żeby dobrze wyglądało, 2. klienci w 99% wpadają w orgazm widząc takie przykłady i kończy sie zrobieniem gównianej strony którą sam zainteresowany pan prezes za pół roku będzie pokazywać jak mu “ta” firma spieprzyła i wzieła za to nie wiadomo ile.
Dyskutujemy o kolejnym projekcie, klient uraczył nas linkiem do strony “która mu się podoba” (pominę fakt że nawet przy już wyłączonym monitorze człowiekowi zbiera się na wymioty) i chce aby już gotową stronę, którą zaakceptował przerobić. Człowiek się zastanawia jak kurwa niby ma to zrobić bo treść i ilość i rodzaj kontentu są tak różne że równie dobrze przeklepać malucha na czołg można by było ale nic to … ogląda już zrobiony projekt gdzie ktoś w stopce wpieprzył logotypy … na białym tle i go krew zalewa, kto dokonał takich zmian bez konsultacji, co za pacan wstawił toto i co za pacan wydał polecenie (żeby się tylko nie okazłao że mój szef …) a następnie nie skontrolował. Jak się nie zna to przychodzi i się pyta misza czy “może być”.

I dalej - zaprojektowałem wygląd aplikacji … wygląda że zaprojektowałem sobie. Programista, project manager pokazali pod moją nieobecność “wykonaną” aplikacje klientowi i prezesowi i zaczęło się … 1000 tyś uwag i pretensji. A więc:
- aplikacja jest nieczytelna
- w aplikacja źle się pracuje
- aplikacja nie jest spójna
- aplikacja jest źle zaprojektowana
- ankieta jest nielogiczna
- nie widać poziomów
- wygląda brzydko
czyli grafik dał dupy na całej długości ekranu! Pretensji o prace ja nie mam żadnej ale o sposób informacji między działami, klientem i prezesem już tak. Nie rozumiem jak można dyskutować o wyglądzie nad czymś co może lekko przypomina projekt - jak można wprowadzać zmiany i zastanawiać się nad poprawkami?

Jestem upierdliwy! Ale taka ilość szczegułów dyskredytuje całkowicie aplikecje, ona po prostu nie nadaje się do prezentacji komukolwiek. Wszyscy wiemy że prezes jednego dnia mówi jedno drugiego drugie bo coś przemyślał albo normalnie zmienił zdanie, pokazując “coś” takiego sami się podkładamy.

ja już na dziś mam dość …
Uruchomiłem dziś galerie zdjęć, w 100% obecnie poświęconą Filipowi, będę się starał na bieżąco uaktualniać ją - aczkolwiek informacji o tym nie będzie.
Wykupiłem też większość domen “galubiński” i “galubińska”i szykuję się do zorganizowania całej mojej rodzinie wizytówki w necie grupowo i indywidualnie - na razie wisi splash który mi nawet podchodzi.
Zaczynam biegać - koniec z gnuśnieniem za biurkiem, chce codziennie przebiec co najmniej 5km. Na początku jakieś buty nike+ (urządzenie leży jakoweś w biurze i się kurzy) rejestracyja na stronie i w drogę.

Właśnie mnie żona dodatkowo zmotywowała … nie chce jej się wierzyć że odejde od kompa, a niech sie wierzy w co chce - ja zaczynam od poniedziałku biegać i basta.
PS. Żono moja kontroluj postępy on-line.
Człowiek siedzi robi projekty stron a czasem nawet coś czyta, tym razem wlazł na interaktywnie.com i znalazł tekst o HCI (Human Computer Interaction) i wyjątkowo przyszło mu się zgodzić. Mimo że jestem bardziej praktykiem niż teoretykiem, choć swoje na temat przeczytałem, do wniosków podobnych doszedłem - ideału nie ma i dla każdego użytkownika jest to sprawa indywidualna. Są pewne ogólne zasady pomocne w projektowaniu ale i one dają pozory łatwości dotarcia do informacji. W tej dziedzinie najłatwiej bazować na przyzwyczajeniach użytkowników - przyznam się że dla klienta pracującego na PC tworzę inaczej niż dla klienta posiadającego MACA, a w błędzie są obaj … a właściwie cała trójka włącznie ze mną. Projektując pod klienta z samego założenia popełnia się błąd, niestety mało który klient da sobie wytłumaczyć że jego przyzwyczajenia mogą być obce odwiedzającym jego witrynę. Kiedyś myślałem że zależne to jest od wielkości firmy zamawiającej ale to też mrzonki - może być budżet na kilkaset tysięcy a i tak prezes “każe sobie” - bo przecież on lepiej wie i on płaci.
Myśląc o wspominanych problemach można śmiało powiedzieć, iż stworzenie idealnego interfejsu to poszukiwanie Świętego Grala lub Kwiatu Paproci.
Genialnie obrazowo napisłą to Nowicki z Digital One … generalnie sam zjadłem zęby na szukaniu złotej formuły, której po prostu nie ma jak grala (ktoś pewnie będzie oponował), kamienia filozoficznego czy kwiatu paproci - olejmy te bajki i róbmy swoje starając się czasem ułatwić jak się tylko da poruszanie po naszych projektach a czasem zaskakując.
Ostatnio miałem ciekawe zadanie, wpierw 3 tygodnie temu wziąłem się za projektowanie interface aplikacji dla Activeweb (o której nie mogę do premiery niestety pisać), zabierałem się przez parę dni jak pies do jeża w końcu wykorzystałem znane motywy z pakietu office 2007 myśląc że znane te elementy pomogą userowi w szybkim “złapaniu” o co chodzi. Dwa tygodnie później dostałem kolejną aplikacje do oskinowania i okazało się że mam inny pomysł (również bazujący na znanych wzorcach acz Word czy Outlook wyglądają przy tym jakby pochodzili z niskobudżetowej produkcji) no i udało mi się przekonać klienta do zmiany już zaprojektowanej aplikacji (sorki Paweł za moją zmianę zdania - wiem że się napracowałeś i fajny efekt wyszedł, acz nie da się go łatwo powielić w innych produktach). Efektami się pochwale zapewne jak będę mógł, na razie sprzedam że po skończeniu pracy lekko przypomina to produkty Macromedii, ale bardziej koncepcją niż stylem.
… urlop i jakoś takoś dziwnie się czuje, ale nie w negatywnym słowa tego znaczeniu. Praktycznie to pierwszy raz na urlopie od ładnych paru lat, w firmie nie zdążyłem się naurlopować przez 2,5 roku bo udało mi się na parę miesięcy wylądować w szpitalu, akurat na same wakacje, czerwiec - wrzesień … ledwie dało się wytrzymać.
Ale w tym roku planuje inaczej, tydzień na wsi na początek (teraz) + ze 2 projekty i dla przyjemności i dla odbicia finansowego. Cały na wsi z żoną i synkiem - wreszcie poczują co to mieć ojca i męża. Praktycznie siadam do kompa tylko na chwile - serio! - tak się nawet da ;) sam jestem z tego powodu zaskoczony.
projekt “dziewoj do towarzystwa” stanął w miejscu, straciłem kontakt z klientem … szkoda ja tam z niego jestem całkiem zadowolony, w związku z tym uruchomiłem sklep na misz.com gdzie będę wystawiał co po niektóre projekty których nie udało mi się skończyć z tych czy innych powodów. Dla chętnych na dniach wystawie wyróżniony projekt dla Avon Polska, świetnie nadaje się na zaadaptowanie jako np. projekt pod sklep z kosmetykami, biżuterią czy jakimiś sprawami kobiecymi. Ceny oczywiście będą promocyjne a i może dostosowanie do tematyki będzie w cenie - nie wiem zastanawiam się. W związku z tym próbowałem uruchomić koszyk PayPal ale szczerze się przyznam że integracja z moim testowym pseudo sklepem nieco przekroczyła moje skromne możliwości - powalczę w przyszłym tygodniu.
Zostawiłem chłopaków w firmie samych i nawet ich jakoś nie kontroluje, z jednej strony jestem pewien że powinni sobie poradzić ale z drugiej taki niepokój czuje człowiek w części potylicznej czuje trochę mrowienia myśląc że mimo że działają sami to jednak w razie wtopy i tak mi się dostanie po dupie. Nie zawiedźcie mnie … a ja lecę kąpać syna