Rodzina:
Czyta bloga (gdzie sie szanowna rodzina dowiedziała że pisze takowego bloga?) wiec komentowanie i dzielenie myślami na razie przestaniemy … podobno więcej można się dowiedzieć z tych stron niż ode mnie osobiście (tu oczywiście się niezgadzam).
Zdrowie:
Dowiedziałem się dzięki choróbsku jak to jest: jeździć na wózku inwalidzkim, tracić przytomność, nie potrafić przejść 5m, stracić 25% masy ciała w miesiąc, nie jeść 5 dni … doświadczenia ciekawe. Nie polecam kuracji nikomu i nie życzę nawet największym wrogom – a tu ciekawa dygresja, miałem okazje leżeć z panem kolo lat 60 który zaszczycił nas myślą głęboką (nie jedną) brzmiącą jakoś tak „cieszę się że mój lekarz też ma teraz raka bo dowie się jak to jest”. Pan ten poza tym tekstem obnażającym jego poziom zaszczycił kilka osób stwierdzeniem że „morfina podawana w szpitalu jest jakaś fałszywa bo działa tylko kilka godzin
a on jak kiedyś miał złamaną nogę to po zastrzyku trzymał go błogostan przez 6 dni” – przynajmniej przez chwile było wesoło.
Myśli:
Dobre, acz pełne niepokoju

Robota:
Nie jestem z rodziną ale w robocie, choć tyle dobrego że trochę mogę pomóc i oderwać się.
Powiazane wpisy:
- Ciezko pracowac bez stresu
Normalnie nie wiem co się dzieje, ale bez stresu robota mi się ślimaczy jak nie wiem co. Kiedy nagle sytuacja... - A podobno z rodziną to
najlepiej na zdjęciu ;)
Żona pojechała już tydzień temu do swoich rodziców, właśnie podążam naszym ukochanym PKP (dziękuje za pól godziny opóźnienia na start)... - Jabłuszko wciąga coraz głębiej
Parę minut temu Apple zarzuciło mnie nowościami o jeden dzień wcześniej niż wnioskowałem z moich gdybań. Już ściągnięte i zainstalowane...



16 sierpnia 2007, godzina 17:50
ciężko sie domyśleć gdzie rodzina przeczytała o bogu…..;)
wcale go nigdzie nie reklamujesz…patrz digart
16 sierpnia 2007, godzina 19:37
rodzina nie biega po digarcie :P
16 sierpnia 2007, godzina 23:03
rodzina juz dawno sledzi bloga o czym informowała, ale trzeba jej słuchać, a jak sie dowiedziała? cos w laptopie kiedys wygrzebała, i oczywiscie dodatkowo jest reklama na skypie,
och ci nierozgarnięci
21 sierpnia 2007, godzina 09:51
Tak już jest, że rodzina – a przede wszystkim żeńska część -jak się coś niedobrego dzieje, to włącza 6 zmysł i zaczyna szukać odpowiedzi na pytanie „co się dzieje? ” wszędzie gdzie się da.Wiem po sobie, że panowie często chętniej piszą, niż mówią, a internetu i kompów nikt nie nauczył dyskrecji. Nie złość się na to, bo to pewnie nie ciekawość tylko troska i chęc poznania myśli tej drugiej sosby, by wiedziec co się dzieje.Nadal mocno trzymam kciuki, a na mroczne mysli psycholog ma taką radę: mów :”nie będę myślał o synku” to wtedy właśnie załączy się myślenie o nim – a to chyba miłe? Dla wzmocnienia – dużo jodu znad Bałtyku przesyłam.Mojego synka postawił na nogi – i tego Ci życzę.
21 sierpnia 2007, godzina 13:20
niech sie rodzina nie chwali :*
3 września 2007, godzina 13:42
Za każdym razem, gdy widzę Twój avatar na digarcie zastanawiam się jak się czujesz i czy są postępy. Na bieżąco czytam blog… Podziwiam Twoje nastawienie, rzadko trafiają się tak mocne osobowości.
Więcej zdrowia i nieustającej wytrwałości! Wiem, że będzie dobrze :).
pozdrawiam.