Mobile.me

A miało być tak pięknie … no i dla mnie nie do końca jest. Udało mi się zarejestrować nawet konto misz.me (nikt nie zdążył jeszcze zająć – byłem jedną z pierwszych osób które założyły konta), i zacząłem testować usługę.

mobileme

Synchronizacja kalendarza i kontaktów na wszystkich kompach niezależnie od systemu (mac/pc) + obsługa urządzeń mobilnych + idysk + backup + zdjęcia + poczta … naprawdę brzmi bosko. A jak jest naprawdę?

Zdjęcia z iphoto wgrywają się ładnie ale to nic poza backupem zdjęć i możliwością przeglądania ich online … przy wielkościach plików z fotografiami w chwili obecnej i zbiorem ładnych paru lat ilość miejsca na dane kurczy się w tempie ekspresowym, ja mam archiwa zajmujące 19GB a nie są to jakieś przerażające ilości, fotek się pstryka kilkanaście kilkadziesiąt raz na 3 miesiące.

Backup na macu mi nie chce działać i nie wiem czy spowodowane jest to tym ze jeszcze jadę przez jakiś czas na wersji darmowej czy po prostu niezawodne oprogramowania na maca jednak jest nieco bardziej zawodne niżby chcieli tego marketingowcy – powinienem dostać chyba jakiś komunikat poza tym że „backup się nie udał”?

Idysk na maczku działa z rzadkimi przerwami przeważnie dobrze i szybko. Bardzo denerwujące jest jednak to że dysk nie jest widoczny dla programów bez „kliknięcia w finderze” w systemie, wtedy się pojawia na biurku i dostępny jest dla programów … bez tego z poziomu np. Photoshopa nie da się wejść na dysk. Prawdziwe problemy pojawiają się dopiero w Windowsie, w Microsoftowym środowisku dysku nie można nawet mapować – dostępny jest tylko przez przeglądarkę. Dostęp jest mocno ograniczony, teoretycznie wgrywać można wiele plików na raz (do 1GB) ale w praktyce idzie to dość ciężko i szukanie niewgranych plików staje się koszmarem. Pobieranie natomiast to jakaś pomyłka – pobrać można tylko i wyłącznie jeden plik, nie katalog czy kilka zaznaczonych – JEDEN. Teraz wgrane materiały do strony z maczka i próba ich sciągnięcia w pracy oznacza kilkadziesiąt osobnych pobrań, czyli: klik, klik, klik, klik … minuta minęła i mam oto plik na dysku zostało 50 wieć godzina z głowy. Mam nadzieje ze ktoś pomyśli i zostanie to zmienione.

Synchronizacja wywala mi na notebooku i na firmowym kompie na zmianie komunikat o konflikcie 2 zdarzeń w kalendarzu, jak zsynchronizuje firmowego to przenośny obok zaraz krzycz, jak na przenośnym to obok monitor straszy wyskakującym oknem … i nie ma z tego cyrku wyjścia! Dodatkowo po włączeniu któregokolwiek kompa z Windowsem na start dostaje komunikat że jest błędne hasło, też sprawdzanie nic nie daje, wystarczy kliknąć „ok”i następnym razem synchronizacja automatem z tym „błędnym” hasłem idzie sprawnie i bez problemu.

Co by nie było za słodko mój iPod touch kompletnie się nie synchronizuje metodą pusch, na moje oko to jakaś ściema, synchronizuje się bez problemu za pomocą iTunes ale już sam po sieci poczty nie pobiera strasząc komunikatami że nie może się połączyć z serwerem.

Właściwie jedynym elementem do którego nie mam jakichkolwiek uwag jest poczta … może dla tego że jej praktycznie nie używam.