Jak dla mnie to na razie morze niemożebnie idiotycznych zleceń i zapytań. Świecką tradycją jest obecnie powoływanie się na kryzys i to że nie mam zleceń (sic!) podobno ploto chodzi na mieście że teraz zrobię więcej za mniej i jeszcze szybciej.
A więc dowiaduję się że jeśli chce przeżyć powinienem dla developera zrobić 5 projektów, następnie jeśli się zdecyduje na mnie (oczywiście innym grafikom też zaproponował) to oczekuje poza projektem zakodowania, zaprogramowana, panelu administracyjnego, uzupełnienia materiałami serwisu oraz wypozycjonowania. W zamian oferuje 200-300zł płatne po zakończeniu prac … a najlepiej żeby serwis był w technologii flash. Naprawdę grzecznie odpowiedziałem że budżet na to zadanie nie pokryje kosztów związanych z przygotowaniem samego projektu i że za tą kwotę moge udzielić im konsultacji jeśli znajdę chwilę – szczęście że nie odpowiedzieli.
Powiazane wpisy:
- Prawo a praca grafika
Znów na Goldenline podczas dysputy wdałem się w ciekawą dyskusję. Tym razem człowiek pytał się na jakich zasadach może w... - Szukam grafika do zespolu
Tak jak obiecałem – jeśli będę szukał osoby do zespołu to powiadomię zainteresowanych w tym miejscu. Nastąpił taki dzień i... - Czemu zajmuje się grafiką?
Czas na górnolotne (i nie co mniej) myśli … no bo właściwie czemu? Tak mnie naszło, siedziałem sobie i po...



28 kwietnia 2009, godzina 13:55
mają ludzie fantazje, ale takie to już naród Polski, są ludzie , klamki i takie parapety który wysyłają zapytania do grafików / innych specjalistów.
28 kwietnia 2009, godzina 22:42
Pewnie dramatyzujesz z tym calym pakietem uslug za 300zl, ale fakt faktem niektorzy poprostu przeginaja i nie zasluguja nawet na to, zeby im odpisac.
29 kwietnia 2009, godzina 02:07
Jak nie kryzys to świńska grypa. Zawsze będzie jakieś „ale”, żeby przypadkiem nie zapłacić za dużo.
Nie zależnie od sytuacji gospodarczej, do puki będą takie melepety co dziobią full serwis za 500 brutto to „klijenci” będą wyjeżdżać ze swoją „szczodrością”, a takich jest niestety coraz więcej.
29 kwietnia 2009, godzina 13:41
Ja coraz częściej zaczynam stosować „Osiem Praw Szanownego Klienta” Murphy’ego:
1. Klientowi nigdy nie przyjdzie na myśl ile kosztuje projekt, tylko ile można na tym projekcie zaoszczędzić.
2. Jeżeli udało ci się wprowadzić w programie, wymagane przez klienta poprawki, wtedy on z nich zrezygnuje.
3. Żaden klient nie wie czego właściwie chce.
4. Każdy klient wie dokładnie czego nie chce.
5. Żaden klient nie chce tego co masz już gotowe.
6. Nie wie także co chciałby mieć zamiast tego.
7. Klient, który najmniej płaci marudzi najwięcej.
8. Klient żąda największych zmian dokładnie wtedy, kiedy produkt jest już gotowy.
Może to dziwne ale cały czas się sprawdza … niestety :(
29 kwietnia 2009, godzina 15:00
niestety ale to o czym napisał Jaga jest częstą praktyką klientów dlatego klientów lowcost’owych to ja wysyłam do studentów gdyż oni mają czas na użeranie się ze skąpstwem i wszechobecną pogardą dla pracy :)