Znów na Goldenline podczas dysputy wdałem się w ciekawą dyskusję. Tym razem człowiek pytał się na jakich zasadach może w prywatnych projektach „dla treningu” wykorzystywać materiały takie jak logotypy czy ogólnie dostępne zdjęcia (acz przecież chronione prawem autorskim) i jak wygląda sprawa ewentualnej publikacji w galerii takich prac.
Pozwoliłem sobie dodać odpowiedź – lecz jest to jedynie gdybanie laika, niby Ustawę o Prawie Autorskim wraz z Prawami Pokrewnymi znam ale interpretacja to już osobna kwestia i moje opinie są w sumie niewiele warte. Postanowiłem więc skrobnąć do autora serwisu vogla.pl, który dla mnie w tej kwestii na pewno będzie autorytetem.
a) Klient zamawia projekt strony i nie zawsze dostarczając materiały czy znaki graficzne. Mnie laikowi wydaje się że intencje zlecającego są jasne i np. wykorzystanie znaku zdobytego własnym sumptem nie jest łamaniem prawa. Ale może trzeba otrzymywać w każdym wypadku „zgodę”?
b) Firma czy grafik bez zamówienia wykonują projekt graficzny używając elementów takich jak np. logotyp, celem przedstawienia klientowi i zdobycia kontraktu. Znów jako laikowi intencje wydają się jasne ale ewentualne konsekwencje już nie, tylko podstawa prawna kompletnie nie znana.
c) ktoś prywatnie robi np. projekt strony internetowej z wykorzystaniem elementów firmy x, ot tak dla treningu po czym publikuje również w prywatnym portfolio. Wydaje się że nie działa na niekorzyść firmy ale …
W rozmowach też dość często przewija się kwestia publikacji swoich prac wykonywanych w pracy najemnej (bądź na etacie bądź też będąc na umowie menadżerskiej prowadząc działalność). Wielu pracodawców zabrania publikacji/dokumentacji dzieł twierdząc że pełnia praw autorskich jest po ich stronie. Moim zdaniem przy pracodawcy są tylko majątkowe prawa autorskie natomiast twórca może prezentować np. w galerii swoje dzieło. Choć mam pewne wątpliwości, w takim razie na jakiej zasadzie (w sumie pośrednik) uzupełnia własne port folio.
Tu też w moim osobistym przypadku ciekawa kwestia, wykonując projekt mam między sobą a klientem docelowym pośrednika, prowadząc działalność „chwalę” się pracą dla klientów docelowych choć praktycznie faktury są wystawiane pośrednikowi – jakieś uwarunkowania prawne regulują takie kwestie?
Gdyby ktoś miał jakieś uwagi albo wiedzę to chętnie bym poszerzył i ja swoją. Oczywiście po otrzymaniu odpowiedzi postaram się zacytować najważniejsze fragmenty.
Powiazane wpisy:
- Szukam grafika do zespolu
Tak jak obiecałem – jeśli będę szukał osoby do zespołu to powiadomię zainteresowanych w tym miejscu. Nastąpił taki dzień i... - Co oznacza kryzys dla grafika
Jak dla mnie to na razie morze niemożebnie idiotycznych zleceń i zapytań. Świecką tradycją jest obecnie powoływanie się na kryzys... - Czemu zajmuje się grafiką?
Czas na górnolotne (i nie co mniej) myśli … no bo właściwie czemu? Tak mnie naszło, siedziałem sobie i po...




21 sierpnia 2009, godzina 23:03
Moim zdaniem (bazują na doświadczeniach i wiedzy, z wykształcenia jestem prawnikiem :-) – tak wyszło ;-)
Punkt a) nie ma problemu, jest zlecenie, działasz w dobrej wierze, nie publikujesz tylko pokazujesz osobie / podmiotowi zlecającemu
Punkt b) Dwa różne problemy: jeśli projekt jest pokazywany tylko i wyłącznie w firmie w której staramy się o zlecenie, zwyczajowo nie ma problemu (tak zwyczajowo bo istnieje i funkcjonuje coś takiego jak zwyczaje czyli prawo zwyczajowe); drugi temat to używanie znaku towarowego w innych celach: nie ma takiej możliwości. Każdorazowe posłużenie się tymi projektami „na zewnątrz” czyli poza firmą może zostać poczytane za działanie nieuczciwej konkurencji czy po prostu z faktu ochrony znaków towarowych / praw podmiotowych itp.
Punkt c) Nie wolno robić takich rzeczy! Działanie absolutnie bezprawne… Misz, proponuję zatem usunąć logo MayDay z projektu www :-)
W temacie pracy na umowę o pracę / kontrakt managerski jest tak, że majątkowe prawa autorskie są po stronie pracodawcy, ale oczywiście twórca ma prawo wskazywać siebie jako autora takie pracy.
Ostatni punkt: nie ma konkretnych uwarunkowań prawnych tego tematu. Uznaniowo traktuje się że należy poinformować na czyje zlecenie wyła wykonywana praca, czyli: Projekt dla: XXX, na zlecenie Agencji ZZZ
I jeszcze jeden temat ode mnie. Zdarzyło na się z dużą korporacją, że nie dostaliśmy pozwolenia na informowanie, że są naszym klientem. Bardzo poważna marka miała wpisane w regulamin wewnętrzny, że nie działa na korzyść jej wizerunku informowanie przed podwykonawców o współpracy, w związku z tym każdorazowe wykorzystanie tej informacji musi mieć zgodę pisemną zarządu, a co do zasady nie wolno ani informować, anie używać znaków na stronach, portfolio itp. Także, polecam pytać Klientów czy się zgadzają :-)
22 sierpnia 2009, godzina 06:05
ciekawe, jednak obostrzenia są bardziej restrykcyjne … choć i tak chyba cała branża trochę liberalniej czyni niż wg twoich słów trzeba.
22 sierpnia 2009, godzina 12:49
@Misz: Masz na myśli serwis vagla.pl?
@Guma: Ad. b) część druga – pod warunkiem, że znak towarowy jest zarejestrowany. W większości przypadków (małe-średnie przedsiębiorstwa i niektóre duże) jednak nie są.
22 sierpnia 2009, godzina 20:58
@Misz: tak myślę, w przeciwnym wypadku byłoby to bardzo uciążliwe
@pracus: ze znakiem towarowym / nazwą bywa różnie, prawo do posługiwania się daną nazwą nawet jeśli nie była rejestrowana posiada osoba / podmiot, która po raz pierwszy jej użyła(np. wydrukowała) i jest w stanie to udokumentować (kiedy, jak itp.) takie jest mniej więcej orzecznictwo… bo prawo w tej sprawie jak zwykle dziurawe. Oznacza to że jak przyjdzie co do czego to wcale znak nie musi być rejestrowany… wystarczy udowodnić prawa do niego.
25 sierpnia 2009, godzina 17:13
Znak towarowy podlega ochronie prawnej bez względu na to czy jest rejestrowany. Ochrona wynika bezpośrednio z prawa autorskiego oraz zasad uczciwej konkurencji.
27 sierpnia 2009, godzina 13:29
@christobal Zdaje się, że z zasad w ujęciu prawa wynika niewiele. Jeśli mowa o jakichś zasadach – kodeksach, regulaminach (np. stowarzyszeń na rzecz…), to przyjęcie ich jest przecież dobrowolne.
Z prawa autorskiego tym bardziej nie wynika zbyt wiele nt. znaku towarowego. Najwyżej nt. ochrony projektu graficznego. Znaki towarowe są ujęte osobno w innych ustawach.
Chyba, żeby bawić się w zahaczanie o majątkowe prawa autorskie i w udowadnianie, że Ty używając mojego logo w propozycji projektowej, którą przedstawiasz tylko i wyłącznie mi, czerpałeś z tego bezpośrednie korzyści i naruszyłeś przez to majątkowe prawa autorskie do tego znaku… :/
@Guma „ze znakiem towarowym / nazwą bywa różnie, prawo do posługiwania się daną nazwą nawet jeśli nie była rejestrowana posiada osoba / podmiot, która po raz pierwszy jej użyła(np. wydrukowała) i jest w stanie to udokumentować (kiedy, jak itp.) takie jest mniej więcej orzecznictwo”
Pierwsze słyszę. Wynika z tego, że np. Marek Nowacki otwierając MarPol albo MarImpex automatycznie zamknął drogę do nazwania tak firmy każdemu innemu w Polsce?
Mamy w Polsce setki firm, które nazywają się tak samo jak inne firmy – takie orzecznictwo zmiotłoby je wszystkie z rynku :)
27 sierpnia 2009, godzina 22:49
Nie do końca. Przecież jeśli firmy nie stanową zgodnie z definicją ustawową konkurencji to mogą się tak samo, albo podobnie nazywać. Jeśli działają w tych samych sferach to jest już problem… Podam mój przykład: PLEJ (nazwa powstała w 2000 roku), pojawił się PLAY mobile i pomimo tego, że nazwy są podobne (swoją drogą wkurzające), ale my nie jesteśmy konkurencją dla PLAY ani oni nie są dla nas. Więc nie ma teoretycznie problemu. Praktycznie to dzwoni do nas kilka osób dziennie z informacjami, że przyszedł telefon i jest zepsuty ;-)
28 sierpnia 2009, godzina 09:46
Ale w takim razie ja też nie jestem dla MarPolu konkurencją, kiedy przedstawiam im propozycję graficzną z wkomponowanym ich znakiem, więc gdzie to orzecznictwo zatem? :)
31 sierpnia 2009, godzina 20:09
Prawo reklamy miałem chyba na 3 roku :-)… tam robiliśmy taki casus… jak gdzieś się dogrzebię do notatek to podeślę
2 września 2009, godzina 18:00
@pracus.
Znak towarowy jest zwykle znakiem graficznym lub słownograficznym i z tego tytułu przysługuje mu pełna ochrona jak każdemu utworowi.
Inna ustawa regulująca kwestie znaków zarejestrowanych jako towarowe to DODATKOWA ochrona.
Sądzę, że wysyłając komuś koncept z jego znakiem, nie narażasz się na sankcje, natomiast możesz być ich pewnym umieszczając ten koncept w przestrzeni publicznej.
Projekt jest Twój, ale jest w nim także nieautoryzowane użycie cudzego projektu (znak firmowy+nazwa). Stąd też sugerowałbym jednak nieumieszczanie takich prac w folio.
Orzecznictwo nie ma nic do rzeczy. Prawo precedensowe nie jest stosowane w Polandii.
A mamy w Polsce tyle firm… ponieważ odsetek rejestrujących jest nadal znikomy.