Debata o kant dupy . . .

Czy nasz rząd planuje uczciwą debatę z internautami? Pytanie jest absolutnie retoryczne bo wszyscy znają odpowiedź – to będzie cyrk na kółkach podczas którego dzieci z kamieniami i procami będą atakować szwadron czołgów osłaniany przez uzbrojoną bandę po zęby wraz ze wsparciem z powietrza.

Z jednej strony prosty lud a z drugiej otrzaskani przed kamerami spece od wciskania kitu i zamieniania gówna w złoto którym cały sztab specjalistów doradza co, jak, kiedy mówić czy jakie buty założyć żeby dobrze wypaść przed kamerą.

Można przyjąć dwie wersje – w jednej rząd naprawdę chce się skonsultować i coś zmienić w swoim zachowaniu, z drugiej rząd chce zrobić oponentów na szaro. Spróbujmy rozważyć za i przeciw:

Poważna debata Branie luda od tyłu
1) argumentem może być to że w ogóle rządzący zaprosili prostaczków na rozmowy 1) zaproszenie najbardziej poczytnych blogerów – ani to reprezentacja, ani jakiś przekrój, większość z nich to spece od PRu, najczęściej doskonale promują siebie (żaden negatywny wydźwięk, taka praca i promując siebie pokazują że są specami)
2) wysłanie zaproszeń w piątek po 17 z zaproszeniem na poniedziałek – ani się przygotować porządnie ani zorganizować przez 2 wolne dni
3) Transmisja w TV … jakby ktoś jeszcze wierzył że przed kamerami politycy mówią prawdę :D a nie promują siebie i swoje ugrupowanie
4) nie podanie do publicznej wiadomości kto będzie na spotkaniu (zarówno ze strony rządzących czy „internautów”) ani jaki jest jego plan
5) perfekcyjna realizacja planu „najpierw podpisujemy a potem konsultujemy

Dobra nie ma co się pastwić nad tematem – dla mnie jest oczywiste po co ta cała szopka i co z tego wyniknie. Ja bym chciał tylko żeby osoby reprezentujące i mnie zadały kilka pytań ode mnie:


1. Czy rząd wiedząc że podczas etapu tworzenia umowy zostały zaproszone jedynie korporacje amerykańskie wierzy to że ta umowa chroni czyjekolwiek interesy poza przede wszystkim korporacjami z USA?

2. Czy rząd zdaje sobie sprawę że zwykły obywatel nie ma szans w starciu z olbrzymią korporacją? A daje tym korporacjom narzędzie do walki z obywatelami Rzeczypospolitej, które te będą mogły użyć już tylko na podstawie podejrzeń. Co z domniemaniem niewinności? Co z udowodnieniem winy? Czy obywatele sami mają się bronić przed firmami które z chęci zysku mogą hurtowo pozywać zwykłych ludzi? Czy rząd Polski wierzy w dobre intencje korporacji, że te będą same wnikliwie się przyglądać sprawom aby nikogo nie skrzywdzić?

3. Czy rząd zdaje sobie sprawę że w stanach patentowane jest prawie wszystko. Czy zdaje sobie sprawę że opatentowane są linki, odnośniki w formie obrazka i po ratyfikacji nawet jego strona stanie się „nielegalna”.

4. Co daje mi umowa ACTA – normalnemu autorowi utworów publikowanych np. w sieci?

5. Czemu rząd tak usilnie chce wprowadzić model prawny USA w naszym kraju, oraz UE … kiedy sam mówi że nasz model prawny jest wystarczająco dobry?

6. Czemu władza stara się za wszelką cenę przedstawić grupę osób protestujących jako zwolenników piractwa a nie rzetelnie odpowiedzieć na zarzuty o ograniczanie wolności, czy wręcz łamanie prawa polskiego.

7. Czemu umowa ta została tworzona tajnie i czemu tryb jej wprowadzania był tak pokrętny. Czemu każdy zdrowy, myślący człowiek myśli że rząd próbował ukryć przed społeczeństwem swoje działania.


Ja nie spodziewam się odpowiedzi na te pytania – spodziewam się bełkotu speców od „zaciemniania”, pogromu „przedstawicieli” protestujących i zero konkretów. Mimo to uważam że nie można odrzucić wyciągniętej ręki, nawet spodziewając się że ten wąż chce nas tylko skonsumować. Ale powiem też że rozumiem tych co domawiają – oni żyją z opinii o sobie i nie mogą sobie pozwolić aby ludek odwrócił się od nich. Ja rozumiem że nie chcą być reprezentantami (wybranymi tylną furtą) niezadowolonych. Chciałbym jedynie zeby ktoś w moim imieniu zadawał tyle razy te pytania w kółko aż rządzący może się wyjajczą o co naprawdę im chodzi.

Tagi: , , ,

  • Dany

    Miszu, Amerykanie ciągną za jakieś sznureczki których politycy chyba nie mogą lub z powodu jakiś korzyści nie chcą zdjąć z siebie. Jeszcze teraz ta gierka slowna premiera i urabianie internautów świadczy chyba tylko o tym, że ACTA ma przejść a my mamy siedzieć cicho. Dobrze, że piszesz o tym.

  • Piotr Lewandowski

    @Dany Ku**a, jakich INTERNAUTÓW?? Nie ma internautów, są OBYWATELE… Przestańcie w końcu tworzyć te sztuczne podziały…

  • W każdym razie dobrze, żę nie „towarzysze”…

  • Konrad

    A ja Panowie uważam, że niebezpieczeństwo jest gdzieś indziej. Ja się pytam co będzie z lekami, co będzie z masą wszelkiego rodzaju (w każdej branży coś się znajdzie) zamiennikami, za które płacimy znacznie mniej niż za „orginały” z pod szyldu znanych marek? Czy będzie nas potem stać na takie wydatki? Dla mnie wolność w internecie jest drugoplanowa, chociaż dzięki temu ludzie podnieśli raban.

  • @Konrad
    Twoje pytanie wyraźnie ujawnia, że masz mizernie pojęcie o temacie.

    Kwestia produkowania tanich części zamiennych już dawno została uregulowana i acta w tej sprawie nic nie zmienia. Po prostu kupując tańsze części ryzykujesz na własne życzenie.
    Kiedyś było takie powiedzenie:
    „skoro Cię stać na samochód, powinno Cię być stać na benzynę”.

    Nic się w tej materii nie zmieniło, poza tym, że teraz możesz do Jaga włożyć tańsze części wykonane chgw z czego…

    Odnośnie leków.
    Niedawno BBC pokazało wyśmienity serial dokumentalny o produkcji podróbek w Azji, bowiem rzecz nie dotyczy wyłącznie Chin.

    O ile podróbka van Gogha, którą powiesisz na ścianie, krzywdy nikomu nie zrobi, a jedynie narazi Cię na śmieszność w towarzystwie, o tyle, jeśli przypadkiem zażyjesz podrobiony lek na grypę, katar czy impotencję, to możesz ZEJŚĆ z tego świata.

    W odróżnieniu bowiem od części samochodowych, które wyglądają podobnie i działają podobnie (do czasu zmęczenia materiału), podrabiane leki tylko podobnie wyglądają…

    Koncerny farmaceutyczne nie działają w próżni, zatem ceny lekarstw nie mogą być windowane w nieskończoność. W wielu przypadkach zarabia się bowiem na dużym obrocie.