Konkurs na oficjalną stronę Ani Dąbrowskiej

Wziąłem udział w konkursie, a trzeba wiedzieć że robię to sporadycznie, na oko, raz na kilka lat. Dodatkowo w konkursie w którym warunki są skandaliczne, zachowanie organizatora nie do przyjęcia a „wygrana” w żaden sposób nie pokryje kosztów. Wziąłem udział w konkursie na stronie ignorowanej przez branżę i uważanej za co najmniej kopie ZPN. A zrobiłem to po to aby mieć szansę powiedzieć głośno organizatorom … coś! Oczywiście musiałbym toto wygrać a szanse są nikłe patrząc na ilość „sztuk”.

Chciałbym powiedzieć, w razie czego, coś w stylu dość słynnego:

A teraz drogie dzieci pocałujcie misia w …

Ale zmieniłem podobno ton i raczej wyjaśnić chciałbym że cena jaką agencja zaproponowała kieruje ich „konkurs” do dzieci. Trzeba też zaznaczyć że Ania zapewne nie ma nic wspólnego z konkursem, kwotą wygranej czy nawet pomysłem. Za wszystkie działania odpowiada agencja Jazzboy, która na Facebooku nawet tłumaczy się z konkursu po słowach oburzenia niektórych userów. Zresztą i ja dołożyłem swoją cegiełkę:

Patrząc na wymogi i ryzyko nie wygranej to do konkursu staną najwyżej dzieciaki (i to te mniej zdolne) mające rodziców którzy im dadzą papu i upiorą majty kiedy oni będą sobie „dorabiać” do kieszonkowego na pirackim oprogramowaniu. Wątpię żeby Ania chciała mieć stronę od kogoś dla kogo taka wartość dodana pokryje część kosztów związanych z produkcją serwisu. Taki pomysł gwarantuje zero profesjonalizmu.

Agencja organizująca toto kompromituje się pisząc że gruntownie przeanalizowała rynek czy otrzymała podobne oferty … a skoro otrzymała oferty to czemu ich nie wybrała? Popuszczając wodzy fantazji można przypuszczać że oferenci reprezentowali jakość która nie odpowiada oczekiwaniom i stąd pomysł wyciśnięcia jakiejś młodej cytrynki – a nuż perełka się jakowaś pojawi i jeszcze zrobi za batona i uścisk ręki prezesa. Przecież jaka to wartość dodana!

często nagrodą jest wyłącznie publikacja oraz możliwość umieszczenia w portfolio

Wspominanie przez Jazzboy o tym że często nagrodą jest sama publikacja czy możliwość pokazania w portfolio (sic!) nie mieści się już w kategorii kompromitacji, nawet słowo „żenada” nie obejmuje tych bzdur wypisywanych przez wydawało by się poważną agencję. Choć w dalszej części, można się zastanowić, czy nie przebijają i tego. Wg Jazzboy projekt to niewielka praca dopiero wdrożenie można tak by nazwać.

Dopiero wyłoniona w drodze konkursu praca przechodzić będzie w formę regularnej strony internetowej i będzie kosztować najwięcej pracy

Ciekawe czy Ani też mówicie że komponowanie, pisanie tekstów to żadna praca w porównaniu do tłoczenia krążka? Pytanie retoryczne!

Proszę wziąć pod uwagę, że my tez ponosimy ryzyko, tez kosztuje nas to o wiele więcej pracy

Ogólnie można się domyślić też że właściwie to organizator ponosi największe koszty i największe ryzyko. W sumie mróweczki powinny być wdzięczne że im się chciało w ogóle podejmować jakiś wysiłek w organizowanie takiego „konkursu”, oraz ekscytować się daną im „szansą”.


Dla zainteresowanych co by nie szukać wypowiedzi Jazzboy załączam w całości:

Jazzboy Na wstępie chcieliśmy zweryfikować, iż my, jako wydawca i management Ani jesteśmy organizatorem konkursu.

Oczywiście, nagroda zawsze mogłaby być wyższa, ale zdecydowaliśmy się na ogłoszenie konkursu analogicznie do często ogłaszanych innych konkursów graficznych czyli np. na zaprojektowanie okładki płyty.

Kwota, którą przeznaczyliśmy na nagrodę została ustalona po gruntownej analizie rynku i na podstawie przedstawionych nam ofert na wykonanie strony. Przypominamy, że konkurs dotyczy strony HTML.

Przejrzyjcie proszę inne tego typu konkursy, gdzie często nagrodą jest wyłącznie publikacja oraz możliwość umieszczenia w portfolio (jak w większości konkursów na np. okładkę płyty). W konkursach nie chodzi też wyłącznie o porównanie wysokości nagród, a najbardziej samo zwycięstwo, prestiż, promocję zwycięzcy i możliwość otwarcia dróg dla ludzi zdolnych i otwartych, tych którzy chcieliby zrobić coś wspólnie z nami. Wierzymy, ze w przypadku takich projektów najmniej chodzi o pieniądze, najbardziej o zabawę, oczywiście z zachowaniem zasady, ze zabawa zabawą, ale człowiek musi mieć zapłacone za swoja prace – toteż oferujemy wynagrodzenie jak za standardowa stronę HTML, (obecnie pracujemy nad naszą stroną firmową i otrzymaliśmy podobną wycenę do nagrody proponowanej w konkursie).

Ryzyko nie wywiązania się z kontraktu, o którym piszecie na etapie pracy konkursowej, którą jest podglądowy jpg a nie projekt strony nie jest wielkie. Dopiero wyłoniona w drodze konkursu praca przechodzić będzie w formę regularnej strony internetowej i będzie kosztować najwięcej pracy. Pracy za którą zapłacimy wbrew temu co niektórzy z Was nam zarzucają.

Proszę wziąć pod uwagę, że my tez ponosimy ryzyko, tez kosztuje nas to o wiele więcej pracy, dyskusji, oceniania etc. ale chcemy to zrobić bo wierzymy, ze może to przynieść obu stronom cos dobrego, ciekawe doświadczenie, zalążek nowej i owocnej współpracy w przyszłości przy innych projektach, których planujemy mieć coraz więcej. Jesteśmy tym bardzo podekscytowani i mamy nadzieje ze znajda się wśród fanów i nie tylko takie osoby, którym ta ekscytacja się udzieli i przerodzi w twórczą eksplozję

Tagi: , , , ,