Dwa miesiące bez Facebooka

Pare osób zauważyło, pewnikiem większość nie, zablokowałem sobie Facebooka na ponad 2 miesiące. I nie był to nawet eksperyment a postanowienie. Uznałem że szkoda mi tracić czas na przeglądanie co się dzieje (a na moim wallu dzieje się mimo czyszczenia za dużo), a nie potrafię się powstrzymać wchodząc żeby nie zerknąć co ciekawego na świecie. W ten sposób zablokowałem sobie fb i zniknąłem.

Dziś blokadę zdjąłem – aplikacja która muszę przetestować wymaga zalogowania przez fb, a i działanie jest oparte na uzupełnionym profilu i znajomych. Za wiele czasu by mnie kosztowało założenie nowego profilu, uzupełnienie i zgarnięcie kilku znajomych – stąd zdjęcie blokady wczoraj.

Dobra chwila aby podsumować zyski i straty:

Zysk to święty anielski spokój i więcej czasu. Wcześniej czułem że muszę 2-3 razy dziennie, co najmniej, zobaczyć co się dzieje. Komunikaty wyskakujące na telefonie, też co chwila rozpraszały. Po wyłączeniu, przyznam się szczerze nie brakowało mi ani chwili poprzedniego stanu. Jako żem próżny raz na jakiś czas pochwaliłem się tym i owym na twitterze czy google+ (tam cisza i spokój) i do „szczęścia” nic więcej mi nie potrzeba.

Do strat przede wszystkim zaliczyć trzeba spadek statystyk na blogu, portfolio czy profilach w innych serwisach (behance, dribbble, pinterest …). Spadek odwiedzin naprawdę zauważalny bo w granicach 50% (tu nawet 75%). Przekłada się też to na odrobinę mniejszą ilość zapytań, przynajmniej mam takie odczucie.

Problemem też się okazał brak komunikacji z kilkoma osobami i klientami z którymi kontaktowałem się przez facebooka. Po odpaleniu znów okazało się że jest kilka wątków przerwanych w pół zdania których nie udało się dokończyć innymi kanałami.

I co dalej … skończe testy i zablokuje znów :)

Tagi: , , ,