Poleciał do kosza chyba najlepszy tegoroczny projekt któremu poświeciłem kupę czasu, nie tylko dopracowany wizualnie ale naprawdę z ideą i przemyślaną do ostatniego pixela funkcjonalnością. Parę innych rzeczy jeszcze się wcześniej i później sypło i dziś mam ochotę na zalanie robaka (tu też dupa – w tygodniu nie ma z kim).
I żeby choć jakieś konkretne powody … nic, przesłany ten sam brief i przykłady do „inspirowania” się które raczej chyba są przesłane żeby wygenerować jakiś koszmar (swoją drogą każdy z przykładów to inna bajka a żaden nawet bardzo się starając nie da się dostosować do briefa) i data za kilka dni na nowy projekt. Od razu pojawiają się w głowie teorie spiskowe … ktoś jest ustawiony i trza dobry projekt który podobno wstępnie był zaakceptowany ukręcić. No albo to jednak raczej ilość osób decyzyjnych … choć te spiski latają w głowie i nawet mają potwierdzenie w jednym fakcie – jeśli mam rację to i tak wszystko wyląduje w kiblu i tylko spłukać trza będzie w toalecie żeby nie śmierdziało.
Bez konkretnych powodów pusto naokoło się zrobiło, dzisiejszy dzień to jakaś porażka.
Powiazane wpisy:
- Szybki projekt
Udało mi się zrobić naprawdę szybki projekt, o dziwo bez większych uwag od klienta! Zaakceptowany z jedna drobną zmianą w... - Za dobry projekt
Żona mi dziś urządziła święto … więc sobie siedzę i porządkuje „stare projekty”. Hasło miesiąca „projekt jest za dobry dla... - Musze odpalic projekt do . . .
i tu dowolna bliska data. Nad tym wpisem się zastanawiam już parę lat i co chwilę mam przykład że ten...




27 kwietnia 2010, godzina 23:10
Bywa i tak :(
27 kwietnia 2010, godzina 23:37
Witaj w klubie.
28 kwietnia 2010, godzina 07:58
Nie chcę wnikać w metafizykę i inne gusła, ale odnoszę wrażenie, że wczorajszy dzień miał w sobie coś negatywnego. Mi też się wszystko sypało. A pod koniec dnia, kiedy klient przyszedł z kasą, zaczął mi wciskać kit, że on myślał, że cena netto, na którą się u mawialiśmy to jest cena brutto. Zepsuł mi doszczętnie cały i tak nienajlepszy dzień. Też bym się napił i też nie mam z kim…
28 kwietnia 2010, godzina 13:13
Zawsze moze byc gorzej. Wlasnie profanuje strone nad ktora spedzilem ponad tydzien szlifujac kazdy piksel. Szczerze mowiac zaluje ze jej nie odrzucono, nie musialbym niszczyc wlasnej pracy. Glowa do gory :)