Jak sobie strzelić w kolano na własne życzenie

Czyli jak spieprzyć współpracę z projektantem, spieprzyć aplikacje a następnie wyrwać do tablicy najbardziej opiniotwórczą osobę w branży mobilnej i dostać po uszach. Odpowiedź dla czego nie warto współpracować z dużą częścią polskich firm/agencji. Właściwie ciąg dalszy starszego wpisu.

No więc jest sobie firma, która zamawia projekt aplikacji na 3 systemy, 2 rodzaje urządzeń i na dodatek stronę. Całość taaaaka wielka, więc negocjuje sporą zniżkę na poszczególne elementy. Po zrobieniu Androida klient go publikuje i proponuje że zapłaci połowę części, bo tak. Tuż przed ostatnim gwizdkiem wizyta u notariusza który potwierdza publikacje projektu do którego zleceniodawca nie ma żadnych praw, po przesłaniu skanu, kasa się w całości znajduje na właściwym koncie.

Moja historia się tu kończy (acz nie wiem, czy nie na razie … bo na mobile trends będziemy mieli okazję się spotkać). Ale nie kończy się historia projektu. A więc centusie postanowiły projekt na telefon z Androidem powielić na inne platformy i urządzenia. Chyba, na mój nos, przyświecała jakże inteligentna myśl o zaoszczędzeniu pieniędzy.

No ja jestem pod wielkim wrażeniem tego pomysłu i zapału w przenoszeniu z systemu na system elementów 1:1. I dzięki zapałowi właściciele iPhonów i iPadów mogą podziwiać jakość aplikacji na Androida, która to też nieco została „ulepszona” w stosunku do projektu. Zostało to tak „starannie” przygotowane że autorzy postarali się nawet spieprzyć ikonę (dziwię się że toto przeszło weryfikację w appstore).

Na początku roku dostali bardzo dużo wskazówek jak toto, co popełnili, naprawić. Np ktoś wypisał punkt po punkcjie największe błędy, 6 stycznia w AppStore:

Podstawowa sprawa że jest to żywcem przeniesiona aplikacja z Androida, dodatkowo wykonana tak niedokładnie że dziwię się, że przeszła weryfikację w AppStore. Ale dokładniej:

– zaczynając od ikony aplikacji nawet jej nie potrafią deweloperzy przygotować? zaokraglenia są większe niż przewidywane pole, daje to nieprzyjemny efekt na ekranie – hamburger menu no proszę, jak już używać na iOS to choć popatrzeć się na inne realizacje, można to prosto i dobrze zrobić
– teksty się kleją do brzegćw, wygląda to paskudnie – ikony menu kompletnie nie pasuja – przy przewijaniu kolejek nie ma jak wrćcić do bieżącej a dociaganie danych często nie działa – regulamin na stronie nie można było go dociagać w aplikacji choć z XML? no żenada
– o aplikacji a po co to dolne menu? tu by się jakas inna nawigacja zdała. szczegćlnie że na to można wejsc z menu albo z rejestracji i nie ma jak wrćcić.
– dla użytkownikćw iOS nie jest jasne jak wrćcić do ligi nawet po dodaniu napisu „Wybierz ligę”, jak się stosuje jeden styl menu to powinno się być konsekwentnym.
– brak dostosowania do iPhone 6 faktycznie jeszcze bardziej pogrąża ta realizację.
– aplikacja co chwila miga białym ekranem, pewnie ładuje jakies informacje i odświeża, ale to się da zrobić w tle bez walenia po oczach.

Wahałem się czy nie dać 2 gwiazdek, ale brak powrotu z informacji przy rejestracji to porażka na całego.

Kompletnie nie przeszkodziło to autorom dwadzieścia dni później (26 stycznia) wywołać do tablicy najbardziej opiniotwórczą kobietę w branży:

aplikacji, którą Monika Mikowska spokojnie mogłaby określić jako 3P – Piękna, Prosta i Praktyczna

Każdy średnio rozgarnięty człowiek spokojnie mógł przewidzieć odpowiedź na taką zaczepką … choć i tak odbyło się w miarę łagodnie.

Tak można w tej branży strzelać sobie samobóje hurtowo.

Tagi: ,

  • Marek

    Ładne cwaniaczki. Szkoda, że od razu nie napisałeś kto to był i ile Ci wisieli kasy. Z takimi to trzeba krótko żeby ze wstydu przed publicznym ośmieszeniem bali się robić takie akcje.