Ostatnio nie udało mi się usłyszeć od żadnego klienta że chce zmienić wygląd strony bo się zestarzała. Zawsze (z podkreśleniem na „zawsze”), przy zmianie, jest to roszada na stanowiskach osób odpowiedzialnych za opiekę nad serwisem. I to wcale nie jest kryte na dodatek poprzedni projekt jest krytykowany i opluwany przez nowy zespół po czym (w moim wypadku) proponuje się mi zrobienie nowego. Czyli co, zrobiłem kiepski projekt który nadaje się do śmieci ale jako super grafikowi zlecam następny? Gdzie tu logika? Rekordziści płacą za projekt i nie uruchomiając go zlecają następny i to 3 razy!
A co to właściwie oznacza, ano znaczy się że nowe ekipy nie potrafią zaakceptować osiągnięć poprzedników i tylko opierają swoją pozycję na negacji. Jest jrszcze jedna spora wada takiego postępowania – spójność marki, która traci przy takich roszadach jak cholera. No ale chyba powinienem się cieszyć – w końcu to zawsze robota jest dla mnie.
Powiazane wpisy:
- Jak traktować zlecajacego
Dalej idąc tropem śmiesznych zdarzeń, sytuacja z zeszłego roku: Klient dostaje projekt, screen jest na 1680px żeby można było ocenić... - Jak to polak polakowi
Włażę ja ci na istockphoto.com bo ktoś mi sprzedał info że moje dzieło w pierwszej 10 się znajduje w jakowymś... - Szerokość strony
Goldenline zmusiło mnie znów do uruchomienia tej reszty szarych komórek których nie zdążyłem bezpowrotnie odłączyć od zasilania. Ktoś zadał banalne...




30 kwietnia 2009, godzina 14:00
Niestety, to co mowisz znam z autopsji. ALe to nie nie zawsze jest wina nieznajomosci klienta, czy negacji – z mojej strony to dazenie do perfekcji. Dlatego wyrzucam do smieci to co sie nie sprawdza idzie do smieci :)
Ale z Twojej strony powinienes sie chyba cieszyc ;)
30 kwietnia 2009, godzina 15:11
każą robić – robię, nie każą – nie robię…