opublikowal: misz 8 czerwca 2010 16:48 | Comments (15)
Pracuje obecnie nad dwoma dużymi projektami dla dwóch różnych agencji dla dwóch różnych dużych klientów. Obu klientów widać w TV, obaj mają kosmiczne budżety na reklamę i oba projekty stron (za które jestem odpowiedzialny) skierowane są bezpośrednio do konsumentów.
Po otrzymaniu materiałów do jednego z porównywanych projektów napisałem klientowi że:
jestem wzruszony i nie pamiętam już żebym dostał tak przygotowane materiały i wytyczne
Najzabawniejsze że po drugiej stronie dało się wyczuć zdziwienie – a jednak dobre przygotowanie do projektu może być normą a nie Science-Fiction. Nie mogę sobie odpuścić porównania.
| Brief: jedna kartka A4 z ogólnikami w stylu „nowoczesny i przyjazny, proludzki, prokonsumencki wizerunek” dostarczona PO WYKONANIU i przedstawieniu projektu. | Brief: składa się z kilku dokumentów – studium konkurencji (na kilkudziesięciu stronach wypisano i narysowano mocne punkty i słabe strony kilkudziesięciu stron www), schematy i opisy poszczególnych wymaganych elementów jak i screenów działów; ogólne wytyczne |
| Materiały: brak (nawet logo w żadnym formacie nie dostarczone) | Materiały: łącznie prawie 1 GB danych, od brandbooka, wyszparowanych elementów, wszystkich zdjęć z przezroczystością po logo w formacie wektorowym czy ostatnią reklamę prasową w PSD |
| Kontakt: sporadyczny, słowny – na gębę, przekazywane informacje praktycznie w biegu z drugiej ręki kończą się pretensjami „przecież mówiłem”, zlecenia via system brzmiące „zrobić projekt” | Kontakt: praktycznie codzienny na zasadzie „czy mogę ci w czymś pomóc” – na bieżąco konsultacje, zapytania do osób trzecich a nawet rady :D klient najchętniej spotkał by się osobiście ale nie widzi problemu w kantakach via mail & skype |
| Czas na wykonanie: 5 godzin | Czas na wykonanie: 5 dni z przeprosinami że taki krótki termin |
| Czas wykonania: będzie ponad 100 godzin lekką ręką z czego koło połowy czasu zajęło poszukiwanie i obrabianie logotypów czy packshotów + kilka godzin na zapoznanie się z tematem czy szukanie zdjęć po stockach | Czas wykonania: na oko max 20h samej pracy w Photoshopie + 2h godziny na „wgryzienie” się w temat |
| Efekt: pierwsza wersja dopieszczona zamienia się w oficjalną wersję nr 4 i wraz z zwiększaniem numeracji projekt jest dostosowywany do wymagań co chwila zmieniających się osób decyzyjnych – jak nie trudno odgadnąć, jakość jest odwrotnie proporcjonalna do tejże numeracji a końca nie widać | Efekt: jeden projekt z którego nie byłem zadowolony na samym początku, w trakcie rozmów i po drobnych modyfikacjach coraz bliżej jest mego serducha … odsapnę dzień czy dwa i sam z własnej woli poświecę jeszcze kilka godzin na zmiany które mogą podnieść jakość |
Może ktoś mi doradzi który ze sposobów prowadzenia projektu jest lepszy?
Powiazane wpisy:
- Nie mogę pisać o pracy
Mam zabronione pisanie o tym co dzieje się w pracy … w związku z tym że praktycznie cały dzień to... - fifty fifty
Podczas kręcenia kolejnego video-pokazówki z wykonywania projektu, miałem okazje (praktycznie jak za każdym razem tak jest) szukać materiałów na własną... - Oferta pracy dla webdesingera
Daliśmy we wtorek i środę ogłoszenie że szukamy webdesignera z jakimś doświadczeniem i ciekawym portfolio. Jak na razie Dostałem oferty...




8 czerwca 2010, godzina 17:34
Lepszy, wydaje się ten drugi. Swoją drogą, co by było jakby wszyscy klienci byli tak mili, a trafiłby się taki jak ten pierwszy z lewej strony ;)
8 czerwca 2010, godzina 17:44
Znowu super wpis :-) Nie ma co odnosić się do tematu który lepszy bo sprawa jest oczywista. Mam za to inne pytanie?… Nie obawiasz się pisać o takich sprawach publicznie? Mimo, że nie umieszczasz nazw firm, myślę, że osoby zainteresowane wiedzą o co chodzi… Super się to czyta, dobre studium przypadku, ale ;-) Nie miałeś nigdy złych doświadczeń po publikacji takich tekstów?…
8 czerwca 2010, godzina 18:39
Zdecydowanie drugi lepszy:) ale jakby wszyscy byli tacy to nie docenilibyśmy tego:)
8 czerwca 2010, godzina 18:58
Fakt, jak mi jest źle to trzymam mocz do granic wytrzymałości bulu … a potem jestem chwile szczęśliwy ;)
9 czerwca 2010, godzina 08:14
Pytanie raczej retoryczne, klasa klienta (a tym samym brief’u) okreslana jest jego ranga – 3cio ligowy klient zwykle dostarcza materialy na takim wlasnie poziomie i na takim poziomie sie komunikuje. Oczywiscie sa wyjatki, ktore tylko potwierdzaja te regule.
9 czerwca 2010, godzina 10:08
Misz, napisz jeszcze jak budzet sie rozklada, to pewnie dopełni obraz. Oczywiście nie kwotami, a np. procentowo miedzy 1 a 2 klientem :)
9 czerwca 2010, godzina 10:20
Świetne zestawienie, zauważalny jest jednak wzrost ilości tych lepszych briefów i dobrze przygotowanych do współpracy klientów :)
9 czerwca 2010, godzina 11:44
Lepszy ten, z którego więcej pieniędzy wychodzi :).
9 czerwca 2010, godzina 12:40
Założę się, że budżet tego pierwszego jest co najmniej 3x mniejszy niż drugiego. Myślę, że to się wiąże z edukacją klientów.
Klient wyedukowany wie, ile praca grafika kosztuje, jak przygotować brief, materiały itp. I wie, że dostanie produkt na poziomie, który szybko mu zwróci inwestycję.
Klientowi niedoedukowanemu wydaje się, że praca grafika to dwa kliknięcia myszą (więc jak dostanie na zgrzewkę piwa to powinien się cieszyć). Materiałów w internecie jest pełno, więc grafik też sobie spokojnie znajdzie. W wolnej chwili wymyśli też zgrabne hasło. A do wieczora powinien przygotować 10 projektów (bo to dwa kliknięcia myszą) i coś się wybierze. Taki klient nie odróżni dobrego projektu od złego – jak zresztą Misz napisał, z każdą wersją jest coraz gorzej, bo decyduje o tym żona, syn, kierowca, sprzątaczka i chomik. Inwestycja? Klient pewnie nigdy nie myślał o tym w kategorii inwestycji. Znajomy powiedział teraz wypada mieć stronę, to niech to będzie po jak najniższych kosztach :)
Na szczęście takich klientów jest coraz mniej, poziom edukacji wzrasta, co prawda powoli, ale zawsze. Czego sobie i Wam życzę :)
9 czerwca 2010, godzina 16:04
Wpis Spoko, ale nie mogę z komentarza Andrzeja Andy Design – patrząc na Twoje portfolio webdesignu, to według mnie nie powinieneś narzekać na klientów, a raczej się cieszyć że jacyś Ci się zdarzają – bo Twoje projekty webowe to…słabizna. Nie wierzysz? Zapytaj się Misza żeby Ci skomentował Twoje prace, ciekawe czy jeszcze jakiś wpis umieścisz na tym blogu:p Generalnie Dobrze gadasz, ale według mnie nie jesteś osobą która może sobie pozwolić na negowanie czy naśmiewanie się z klientów – bo nie jesteś nawet dobry w tym co proponujesz, a na to mogą sobie pozwolić tylko Ci którzy oferują coś profesjonalnego – jak Misz choćby. Twoje wypowiedzi według mnie to PRZYROST FORMY NAD TREŚCIĄ. Pozdrawiam
9 czerwca 2010, godzina 17:05
@Timon wiesz nie mam zdania, jak mnie krytykowały osoby z kiepskim portfolio wytykając że jakaś kreseczka nie dopracowana to się we mnie gotowało ale jak patrzyłem na krytykę innych to już mnie to tak nie denerwowało. Więc zostawiam to ocenie każdego czytelnika, jak będzie się chciał zorientować kto i acz ocenia czy wytyka to się zorientuje. Kolejną sprawą jest to że Andrzej może mieć doświadczenia takie a nie inne z klientami i w sumie nie widzę przeciwwskazań co by krytykował czy się wypowiadał … swoją drogą się myli kompletnie w swoim gdybaniu :)
@Andrzej nie jet tak jak piszesz, a o kasie nie będę mówił bo to różne sytuacje.
@krzyp nie napiszę … ale na oko jest odwrotnie niż myślisz chyba
10 czerwca 2010, godzina 09:01
@Timon – nie narzekam na brak klientów, klienci nie narzekają na moje projekty. To, że są słabsze od projektów Misza (co jest sprawą bezdyskusyjną) to nie znaczy że mam zwijać interes i schować się w mysiej dziurze. Mam prawo do swojego zdania jak każdy inny. Poza tym nie naśmiewałem się z klientów.
@Misz – miałem i mam doświadczenia z jednymi i drugimi i wieloma mieszczącymi się pomiędzy. Więc być może jeśli chodzi o Twoich klientów to się mylę, ale pisałem to z doświadczenia. Sam mam teraz klienta, który właściwie sam nie wie, po co mu strona. A że płaci nieźle (nawet komuś z moim poziomem prac) to przecież go nie spławię :)
10 czerwca 2010, godzina 16:40
Jeślibyś rozliczał prace godzinowo to lepszy klient nr 1, ale dla satysfakcji i zdrowia psychicznego oczywiście 2 ;)
11 czerwca 2010, godzina 11:23
pierwszy rodzaj to są realia, a drugi to science fiction, ale fajnie poczytać że takie rzeczy się zdarzają w naszym światku:}
4 lipca 2010, godzina 09:13
Panowie koledzy :) aby dostać porządny brief i co za tym idzie nie marnować czasu na szperanie w sieci, podpatrywanie o co klientowi mogło chodzić i użeranie się z nim co do kolejnych wersji projektu lepiej na pierwszym drugim spotkaniu wyedukować go z grubsza, potem kolejnego i następnego, kilka godzin podczas spotkań lub mail z instrukcjami w prostym zrozumiałym dla laika języku to często dziesiątki godzin mniej spędzonych nad projektem i jego poprawkami.