Na szybko chciałbym się dowiedzieć co jest lepsze – zajawki i post na podstronie czy publikować cały post do tej pory … gdybym miał trochę czasu więcej pewnie bym jakąś ankietę zainstalował i sprawdził. Choć może coś na szybko podczepię. A jednak można błyskawicznie coś znaleźć, problem że nie chciałem nieostylowanego elementu dodawać – a więc jak ktos chętny rozwiązać moje dylematy to zapraszam. (więcej…)
… przeczytać można tu i tam już od 15 lat. No jak już tyle lat to się powtarza to musi być to prawda. Niestety przyznanie racji domorosłym krytykom nie kończy tematu :( Tradycją jest też pisanie „za dużo misza w miszu” (choć też nikt nie widzi problemu obok napisać „za mało misza w miszu”), „wypaliłeś się” itp. Zieeeeeew … ten nasz polski podołek, rodzime piekiełko którego żaden czart nie musi pilnować bo reszta ziomali zadba lepiej niż armia strażników. (więcej…)
Mi zawsze sporo projektów zostaje, a to klient się rozmyślił a to stwierdziłem że takich zmian nie naniosę albo drugiego projektu za taką kasę wykonywać nie będę, i tak na dysku zajmuje miejsce kilkanaście psd-ków z całkiem fajnymi projektami. Chciało by się sprzedać … ale sprzedaż na swoich stronach jest lekko mówiąc nieefektywna. Opcją jest allegro, i powiem że nawet mógłbym się poniżyć do konkurowania z szczeniakami sprzedającymi „profesjonalne projekty” gdybym nie miał pewności że żaden człek który będzie skłonny wydać czterocyfrową sumę na przyzwoity design tam nie zagląda. Niby pozostają szablony ale tu musiałbym wywalić wszystkie stockowe zdjęcia, których regulamin zabrania nawet leżeć obok jakiegoś szablonu … i tak ostatnimi czasy zostało mi małe co nieco. Może ktoś chce kupić? Jakby ktoś miał pomysł będę wdzięczny a na razie jednak uruchomię chyba coś na kształt sklepu.
Pod koniec zeszłego roku dostałem propozycję promowania na swoim blogu magazynu PSD, moje zdanie na temat poziomu tego pisemka jest dość krytyczne … ale to aż tak nie jest istotne. Propozycja dotyczyła wymiany barterowej, oni mi prenumeratę a ja raz w miesiącu wpis na blogu wraz z linkiem. Najśmieszniejsze że w wstępnej ofercie nie było słowa o wydźwięku wpisu, choć przypuszczam że w regulaminie pewnie by się znalazło.

Przez chwile nawet się zastanawiałem nad podjęciem się zadania i opisywaniu z czystą złośliwością (charakterystyczną dla mnie podobno) wyżywanie się na tych „cudnych” tutorialach. Niestety wydało mi się to dość niemoralne, reklamowałbym coś czego tak na prawdę nikomu bym nie polecał. Idąc tym tropem zdjąłem reklamy googla z bloga, na których często (nie wiedzieć czemu :P) pojawiały się odnośniki do stron jakiś agencyjek o poziomie usług urągających nawet szablonom sprzedawanym na allegro.
A tak naprawdę to spora część za te kilka centów sprzedaje się jak tania dziwka, może czas się zastanowić i jednak powiedzieć głośno że reklama na blogach jest fee?
Wybralem sie na premiere CS4, stoje pod drzwiami sali kongerencyjnej I czekam na rozpoczecie zajadajac rogaliki i popijajac earlgreyem. Postaram sie na bierzaco i goraco przekazac co tam ciekawego.
Photoshop – największy nacisk postawiono na funkcje 3D, jako nowość najwięcej rozwinięta od premiery CS3. Jeśli pamiętacie hit z przed roku czy dwu, plugin pozwalający na inteligentne rozciąganie i powiekszanie/zmiejszanie obrazów, to wiadomo czemu zniknął z rynku tak nagle – znajdziecie go w PS. Z fajnych drobiazgów trzeba nadmienić możliwość obtacania obrazow, a właściwie obszaru roboczego.
Ilustrator CS4 to przedewszystkim ulepszone narzędzia malarskie, grupowanie, maskowanie i warstwy mocno odswiezone. Narzędzie to dla mnie jest jedynie wspomaganiem przy projektowaniu w photpshopie, więc aż takich zachwytów u mnie nie wywołał. Fajnie że prace otwierają się w zakładkach i że za Corelem wielkość i ilość „kartek” jest zmienna, włącznie z zmienianiem kolejności czy przesuwaniem w obszaze roboczym.
Indesign wreszcie jest troszkę przyjazniejszy, kupę pomocnych ficzerów przy codziennej pracy. Mnie najbardziej zaciekawiła opcja eksportu do swf, gdzie można albo na podstawie naszego pisma zrobić prezentacje albo magazyn online że wszystkimi bajerami takimi jak przewijanie kartek.
No teraz czas na pskoet web, to co mnie najbardziej interesuje.
Od razu zastrzegam się że zdradzam „swoją” metodę szparowania obrazów na potrzeby WWW. Nie jestem przekonany że jest to najlepsza metoda np. przy przygotowywaniu wydruków, ale do webu tak – już kilka osób przekonałem co do słuszności moich teorii i jeśli uda się przekonać choć jeszcze jedną moja samoocena zdecydowanie wzrośnie. Podstawową zaletą wszystkiego co sugeruje jest tempo wykonywania – dla mnie zabawa w wycinanie czy inne pierdoły nie sprawiają satysfakcji a więc podczas pracy chce im jak najmniej czasu poświecić a jednocześnie uzyskać najlepsze efekty.
Do napisania akurat o wycinaniu obrazów z tła zainspirowała mnie instalacja Nortona 360 v2.0 wymuszona przez Symantec. Na ekranie z postępem antywirus uraczył mnie czymś co wywołało ciarki na plecach – dziewczyna wycięta przy pomocy gumki z dość małym „brush hardness”, właściwie zerowym. Kto jak kto ale tak wielka korporacja z drogim produktem nie powinna puścić takiego buga, dodatkowo cała grafika skompresowana do gifa wyglądała żałośnie a jako że na całej powierzchni były pionowe pasy to kompresja niewiele dała (gif zapisuje dane piksele poziomo i największą oszczędność daje zapisanie takich samych pikseli po sobie w stylu „50 pikseli x ten sam kolor”).
Na obrazku wyżej można zobaczyć totalną fuszerkę, nie tylko fatalnie wycięte włosy czy krawędzie notebooka to jeszcze kompresja dopełnia rozpaczy.
Pierwszą moją zasadą przy szparowaniu jest myśl: kto do jasnej cholery będzie mój efekt porównywał z oryginałem? – zadajcie sobie to samo pytanie zanim zaczniecie robotę. W moim wypadku właściwie jeszcze nikt nie zwrócił uwagi na to jaka jest różnica między oryginalnym zdjęciem a efektem pracy (a gwarantuje że są czasami zdecydowane). Najważniejsze aby efekt był realny a nie idealnie odwzorowany.
No to więc czas na odrobinę praktyki by misz: (więcej…)
Jestem umiarkowanie zadowolony z popełnionego projektu dla CDProjekt (jest to drugi projekt, lecz pierwszy opublikowany). Wziąłem się za promocyjny serwis gry „Saint Row 2″, pomysłów na realizacje było co niemiara niestety sprawa nieco ostygła a pomysły trzeba było okroić i dostosować do budżetu. A więc z pomysłu na buchające płomienie snujący się dym pozostały statyczne grafiki użyte do prezentacji (pierwszy raz na przygotowanie projektu poswięciłem tyle energii, czasu i pieniędzy), sama struktura też mocno ucierpiała … szkoda że para na promocje poszła na inne tłoki bo miałem apetyt na coś więcej.

Na dzień dzisiejszy jest postawiony tylko splash, ale spora część projektu jest skończona i prezentować się będzie wg. mnie nawet ciekawiej niż sam splash, premiera przewidywana na przełomie jesieni i zimy wtedy też całość ma ruszyć pełną parą … a na razie trza się uzbroić w cierpliwość i razem z fanami gierki poczekać jeszcze trochę – choć w moim wypadku na zupełnie coś innego niż sama gra „Saint Row 2″.
PS. Wspierał we flashu produkcję mati, mógłbyś wreszcie jakąś stronkę postawić żeby było gdzie linkować.
Popełniłem kolejny projekt, ździebko czekoladowy i ździebko odjechany. Z założenia miały być … odjechany, bardziej z jajem niż na poważnie – mam wrażenie że udało mi się spełnić te złożenia. Jako że projekcik lekki w wielu znaczeniach tego słowa, postanowiłem dowiedzieć się (prawie jak zawsze) co ludziska o nim sądzą.

Dałem do oceny na kilku serwisach
Na webhelp dowiedziałem się że będzie ciężko to pociąć (w domyśle chyba że się nie da – ale to moje domniemania), w sumie przeglądając forum zorientowałem się że największe zainteresowanie budzą projekty o żenująco niskim poziomie. W ich wypadku forumowicze dają 10tyś „bezcennych” rad, co tam można by poprawić aby jakość zmienić z żenady na „wyjątkowo kiepskie” … bo chyba mogą, i poziomem pracy nie odstępuje za bardzo od tego co sami reprezentują. (przeczytaj więcej)
Na forum profesjonalistów jakim się tytułują użytkownicy webesteem dla odmiany dowiedziałem się wprzódy że projektantem graficznym jestem żadnym a ma renoma jest fałszywa. Podstawowymi błędami w grafice jest spoób dotarcia do lekarza, oferowanie czekolady, erotyzm modelki, nadmiar słodkości, przekaz jest do dupy, za duży jpg w tle (pierwsza chyba opinia czysto odnosząca się nie do treści czy przekazu a do projektu i późniejszego wykonania), przerost formy nad treścią … ufff, koniec uwag. W wątku wywiązała się dysputa, której do końca nie zrozumiałem, o tym co trza komentować projekt czy założenia projektu – jak dla mnie komentarze w 99% dotyczą założenia, celu i sposobu dotarcia a w 1% projektu – lecz z wypowiedzi wnioskuje że jednak jest odwrotnie (to ja mam jakieś problemy ze zrozumieniem). Dwum osobom podobał się warsztat, choć tyle dobrego. (przeczytaj więcej)
Społeczność digarta sypnął znów „rewelacjami”, niektórym krople czekolady się nie podobają (a innym bardzo) inni zauważyli że odcień czekolady inny jest niż na ciele modelki, gdzieś tam się przewinęło zdanie że „grafika super ale projekt cieniutki. Masz swoj styl mi on nie podchodzi” (czego kompletnie nie zrozumiałem).Pierwsze osoby zajęły się przede wszystkim stopką którą sam w opisie określiłem jako cienką i po kilku godzinach zmieniłem. Tym razem efekciarstwo projektu ucięło komentarze o „kończącym się miszu” i zdaniach w stylu „to trzeba usunąć – praca słaba technicznie”. Mam dziwnie wrażenie że na digarcie dobre, innowacyjne projekty są krytykowane a przecientne wychwalane w niebogłosy, a dodatkowo opinnia zależy, w sporym stopniu, od osoby prezentującej pracę. (przeczytaj więcej)
behance.net zdecydowanie olało projekt, kilka komentarzy wmiare pozytywnych – jakoś nie mam ochoty rozsyłać wiadomości do grup, w krórych działam, z spamem dotyczącym „nowego projektu misza”, z drugiej strony o wiele wybitniejsze prace można znaleść. (przeczytaj więcej)
Największa galeria jaką jest deviantart dzięki swojej wielkości obdarzyła mnie największą ilością opinii (najwięcej userów daje statystycznie najwięcej komentarzy). Większość komentarzy pozytywna lub bardzo pozytywna, nawet kilka zachwytów – za to prawie brak rzeczowych wypowiedzi. Ktoś tylko ma problem z zmieszczeniem w rozdzielczości jego ekranu … tu też efekciarstwo dało efekt. (przeczytaj więcej)
A więc … niczego się ciekawego nie dowiedziałem – jeno zaznaczyłem teren coby ludziska wiedzieli że jestem i jeszcze nie zginąłem.
Miałem przygotować projekt na 9:00 najdalej a po mało produktywnej nocy przed kompem udało mi się skończyć dopiero po dziesiątej. Szef pojechał na spotkanie z pustymi rękoma …

Powinienem zająć się projektem wcześniej ale, raz że było sporo roboty, to dwa że zaufałem sobie – zawsze w podbramkowych sytuacjach dawałem rade coś ciekawego zaproponować, dziś niestety nie. Właściwie to po fakcie wpadł mi pomysł żeby wbrew założeniom ozdobić projekt … wyszło fajnie.
No i zapomniałem o jednym, jak siedziałem nockę nad projektem to zawsze cola i redbull stały a teraz człowiek założył sobie że świństw nie pije i dupa … jednak dopalacze coś dają, szkoda że zdrowie rujnują.
Dostałem sympatycznego maila (chyba człowiek czytał ostatniego posta bo strasznie rozpływa się :) nad moją pracą) z pytaniami co robić aby tak robić. Zdecydowanie ja bym się pytał innych, lepszych a takich trochę się znajdzie – ja wciąż uważam się za rzemieślnika a nie artystę, a kilku co najmniej artystów w tej branży się znajdzie w Rzeczypospolitej. ale wracając do maila, podzielę się odpowiedzią z innymi.
Chciałem spytać skąd czerpiesz inspiracje? Gdzie uczyłeś się technik użytych przy stronach? Co mógłbyś mi ewentualnie doradzić, by stać się lepszym w tej branży?
Inspiracje … oglądam projekty na np. thefwa.com, behance.net, digart.pl, deviantart.com (też ogólnie dotyczących grafiki i designu np. cpluv.com, ffffound.com) oraz dotyczących projektowania w Internecie np. smashingmagazine.com – ale bardziej jako przykład czego już nie powtarzać a jednocześnie wiedzieć co się dzieje. Zawsze staram się szukać nowej jakości, szukam jak coś zrobić inaczej a jednocześnie stosuje jeśli chodzi o strukturę nawigacje i ergonomie stosuje stare wypróbowanie metody, czasem eksperymentuje z typografią w projektach ale starając się zachować umiar (w 90% stosuje starą zecerską zasadę – max 2 rodzaje czcionek, najlepiej z tej samej rodziny, ale nie koniecznie). Prenumeruje dodatkowo parę magazynów, w większości angielskich Computer Magazine (polskie i brytyjskie wydanie), Photoshop Advanced, Web Designer czasem dokupię Photoshop Creative … i mniej polecane jak LEYERS czy Photoshop Magazine.
Uczyłem się – sam, jestem samouk w 100%, kiedyś jeszcze czytałem książki ale nie mogę polecać tego typu edukacji bo mnie nic nie dało. Już bardziej polecam albumy. A co doradzam – staranność, dbałość o szczegóły, samokrytycyzm, cenienie się i szukanie, wciąż szukanie czegoś nowego. Własny styl nie jest zły ale niestety szybko się innym nudzi, raz na jakiś czas trzeba znaleźć nowy pomysł.
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu





