opublikowal: misz 12 maja 2010 19:51 | Comments (7)
Mam prawdziwą przyjemność współpracować z pośrednikiem który jest bardzo konkretny … ale on nawet rozkłada ręce i przesyła mi maile bez komentarza zawierające kwiatki od klientów docelowych.
Ciarki po plecach przechodzą i chmury zbierają nad głową na myśl co też ten jego klient może jeszcze wykombinować kiedy w pierwszych słowach informuje że nie wie właściwie co chce a potem dodaje
Jak zobaczymy projekt to nam się dopiero pojawią koncepcje
Znów to powiem … nic mnie już nie zdziwi.
Powiazane wpisy:
- Teraz jasiu weź kajecik i pisz, będzie lekcja teoretyczna „rozmowa z klientem” … eee!
„- Pękła u mnie rurka, trzeba wymienić kranik przelotowy, wejście do baterii … - Chwileczkę! Chwileczkę. Ma Pan szanowny chwilkę... - Co klient chce od desingera
Święcie byłem przekonany o tym że klient zwracając się do mnie, zwraca się do specjalisty. Z drugiej strony mówiłem że... - Doklejamy żółtą karteczkę – będzie czytelniej
Od paru dni jeżdżę znów metrem i jakoś zbytnio nie zastanawiałem się nad systemem komunikacji wizualnej do chwili kiedy wysiadając...




12 maja 2010, godzina 20:12
Urocze. ;)
Kiedyś dostałem coś w stylu:
„Jak dostaniemy projekt to go przejrzymy i odpiszemy co nam nie pasuje, a w miedzy czasie proszę przygotować inną… wersję”.
I witki mi opadły… :D
13 maja 2010, godzina 00:33
Ręcę opadają.
Ciekawe co by taki powiedział jakby mu dwa razy remontowali kuchnie u musiał płacić, ale też razy 2 :D
13 maja 2010, godzina 00:37
@Przemysław dobre … dobre, „panie majster połóż pan kafelki jakie pan uważasz a jak je zobaczę to dopiero powiem panu jakie chce naprawdę” … się położy, się skuje i się jeszcze raz położy.
13 maja 2010, godzina 07:19
Heh. Ja mam takiego klienta właśnie. Ja czekam na sugestie (przynajmniej ogólne) a on czeka już na projekt. I mamy impas.
17 maja 2010, godzina 12:39
Lepsze jest to: „Proszę o trzy propozycje, a my wybierzemy najlepszą, lu w ogóle” :)
3 czerwca 2010, godzina 20:10
Też miałem niedawno taką klientkę. Nie dość, że zmieniała zdanie milion razy a i tak stanęło na prawie nie zmienionej wersji, to jeszcze miała syna informatyka. Tylko, że trochę niepozbierany był…
4 czerwca 2010, godzina 08:30
@Piotr no właśnie jakoś nigdy nie czułem tego jako docenienie … to tak jakby ktoś zajebał mi telefon – docenił że mam dobrą słuchawkę?