Czy warto być dobrym

Po ostatnich przygodach mam mieszane uczucia, z jednej strony chciałbym żeby praca przebiegała w miłej i fajnej atmosferze z drugiej strony jednak przestrogi bardziej doświadczonych się sprawdzają. Miła atmosfera, traktowanie jak wartościową osobę kogoś kto jest zależny finansowo od ciebie się mści. Im bardziej podajesz rękę, pomagasz, wspierasz i dajesz kompletną swobodę tym dostajesz „lepsze” podziękowanie. Ktoś mnie okrada po x czasu współpracy i zachowuje się jak poszkodowany, ktoś inny straszy donosami (bez podstaw) po tym jak mu się kilkukrotnie pomogło i stanęło w obronie, kolejny publicznie oskarża … bezpodstawnie.

Podstawowym błędem chyba jest mierzenie swoją miarą – mnie jak szef traktował gorzej to się odechciewało a i raz zdarzyło się że po słowach obraźliwych, zrobiłem klasyczne w tył zwrot i opuściłem pomieszczenia pracownicze … na zawsze.

Jakiś czas temu zacząłem myśleć że coś ze mną jest nie tak, rok fajnej pracy a tu bach i kilka osób w mniej lub bardziej miły sposób zrobiło wypad. Szczęściem odezwał się kumpel z którym lata pracowałem razem i uraczył mnie tekstem który pozwolił się otrząsnąć

… naprawde – wydawalo mi sie, ze praca u Ciebie powinna byc dla niego wyroznieniem – bo warunki dajesz swietne …

uff. może nie ze mną jest coś nie tak. Pogadałem z ludźmi którzy mają swoje firmy i zatrudniają i okazuje się że wszyscy przeszli to samo. Za każdym razem dostaje tą samą radę – jesteś szefem i musisz być skurwysynem, cisnącym, żądającym niemożliwego i generującym fatalną atmosferę … wtedy pracownicy będą się bać i będą wierni jak psy.

Ale ja tak nie chcę – chcę pracować z ludźmi którzy z pracy czerpią radość i mimo że nie zawsze wychodzi tak jak chcemy to jesteśmy wspólnie pewni że to jest to co lubimy. Znów posiłkuję się cytatem od tej samej osoby (swoją droga, bardzo dziękuje za mądre słowa)

wydaje mi sie, ze takie traktowanie docenia ludzie, ktorzy wczesniej dostali juz w dupe w agencjach… mlody – nie znajacy zycia nie doceni tego… dlatego pewnie trzeba by inaczej traktowac mlodych i weteranow

Tylko jakoś sobie nie mogę tego wyobrazić na razie … pewnie jeszcze kilka porażek i się zmienię w jakimś stopniu. Na razie nawet zabraniam do siebie mówić „prezes” czy „szef” bo wydaje mi się to głupie – choć pewnie nie jest, ktoś to wymyślił i się sprawdza.

Tagi: , , , ,