sobie popiszczeli na swój widok, się właśnie dowiedziałem :) Właściwie to jeden piszczał na widok drugiego i jeszcze wydaje się że niekoniecznie mu się spodobał brak głębokiego ukłonu … ale świat jest tak zbudowany że to gówniarze kłaniają się weteranom i jakoś tym razem nie mam ochoty na rewolucję. (więcej…)
Rano jeszcze biegłem, po badaniach, do roboty z zapałem – starczyło kilka godzin żeby zapał prysł i została obowiązkowość. Nawet już uznałem że nie ma sensu udowadniać że nie jest się wielbłądem, nie chce mi się tracić kolejnych godzin na próżne gadanie – fajniej się robi projekty niż „rozmawia” tutaj z ludźmi. (więcej…)
Odnosząc się do kilku komentarzy które miałem przyjemność przeczytać ostatnio, sugerujących ze sprawy niekoniecznie chlubne dla oponentów powinienem załatwiać pod stołem a nie na blogu – zgodzę się i nie … prawie jak „nie chcem ale muszem”.
Z jednej strony faktycznie piętnując wszystkich którzy mi podpadają odstraszam klientów którzy mogli by coś u mnie zamówić. Ale czy ja chce współpracować z zleceniodawcami którzy boją się ze ich nieuczciwość, cwaniactwo czy oszustwa mógłbym ewentualnie opisać? Chyba jednak nie mam ochoty, i tak sporo olewam takich sytuacji. (więcej…)
Ruszyła nowa strona internetowa telewizji TVN. Pod adresem www.tvn.pl internauci znajdą nową wersję serwisu głównego kanału stacji oraz panel nawigacyjny dla pozostałych kanałów Grupy TVN. (za interaktywnie.com)
I … ? Coś się stało, strona mnie zdecydowanie rozczarowała pod względem wygladu – świetnie rozwiązana jeśli chodzi o układ informacji i nawigacje ale reszta już moje poczucie estetyki, ewentualnie moje oczekiwania, zawiodła lekko mówiąc, na całej linii.
Pomysł jest, elementy (niektóre) fajne a tu jeb menu a’la rok 1994, jeb projekt nie przewidział miejsca na banner, jeb „inne programy” wwalone i pasującej jak pięść do nosa, jeb newsletter i dolna nawigacja wwalona w ramce zamiast w stopce o co się aż na kolanach prosi. Mnie się wydaje ten serwis wyjątkowo nieatrakcyjny – większość elementów nie pasuje do siebie w żaden sposób. Głupio krytykować artegence bo wydaje mi się że ja im do kolan ledwo co dostaje (no niestety z takim zapleczem biją każdego freelancera) ale … tu popełnili masakryczną ilość (wg mnie) błędów. Weźmy na ten przykład linki tekstowe, część z nich jest podkreślona, część pogrubiona a część jest inną wielkością fontów, same fonty mają ze 4-5 wielkości i nie ma to na pierwszy rzut oka żadnego odzwierciedlenia z hierarchią – po prostu tu mniejszy bo się nie mieści a tu większy bo za dużo światła.
Dalej czepiając się, nie ma konsekwencji w projektowaniu podstron z informacjami, interlinie aż proszą się o więcej światła (też w nich brak konsekwencji), pola formularza czy buttony wywołują zgrzyt zębów … co się stało że agencja o takim poziomie, doświadczeniem i taaaką załogą profesjonalistów na najwyższym poziomie popełniła taką stronę? Czepiać się można takiego mnóstwa elementów że aż strach – głupią ikonę „Shortcut Icon” dano bez przezroczystości co widząc na zakładkach w moim Firefoxie wywołuje u mnie lekką konsternację. Oczywiście można gdybać że klient wsadzał swoje 3 grosze aż do chwili kiedy powstał taki gniot, ale mnie malutkiego i wydawało by się, w stosunku do artegence przeciętnego grafika, nie stać na wypuszczanie pod swoją marką tak słabych i nie dopracowanych projektów a co dopiero firmę tej wielkości.
Widać kolosy też mają swoje potknięcia od czasu do czasu.
Daliśmy we wtorek i środę ogłoszenie że szukamy webdesignera z jakimś doświadczeniem i ciekawym portfolio. Jak na razie Dostałem oferty od 4 ilustratorów, 2 dtpowców, 5 niewiadomo co robiących, 2 z poziomem jakim zdecydowanie nie powinni się chwalić i jednego webdesignera … choć nic nie przebije zeszłorocznej rekrutacji i zgłoszenia dróżnika który w liście motywacyjnym nam napisał że co prawda doświadczenia nie ma ale chęć nauczenia się czegoś nowego jest u niego wielka (przyznam że po pierwszym wybuchu śmiechu, za co przepraszam, uznałem że był to najlepszy i najszczerszy list motywacyjny jaki czytałem i mocno mnie ujął za serducho.
No nic czekam na jakieś ciekawe oferty … finanse ciekawe, praca kreatywna i przy fajnych projektach wiec może ktoś reflektuje? Polecam zerknąć na ogłoszenie.
Więc projekt o którym pisałem ciągnie się dalej, oczywiście na dzień dobry dostałem wolną rękę – wczoraj i dziś lecą do mnie lotem błyskawicy uwagi. „Projekt się bardzo podoba ale …”, „Zmienić kolor sukienki na granatowy”, „Zmienić kolory logotypów” i co w efekcie znowu kupka, kolorki pasują do siebie jak nie powiem co. Oczywiście kompozycja też już zwalona „powiększyć to i tamto, zmniejszyć siamto”.
W ten sposób projekt staje się jeszcze bardziej „dochodowy” a mnie zaczyna łapać frustracja. Na trochę innym przykładzie moją prace świetnie obrazuje inny naczelny narzekacz, na swoim blogu wordpress.minuta8.pl. Tylko mnie ta zabawa już nie bawi, a na dodatek Windows XP na biurowym kompie już odmawia kompletnie współpracy.
Trza coś poczytać na polepszenie samopoczucia … wczoraj na www.blog.e-alw.com znalazlem fajny gadżet do wykorzystania w jakiejś akcji.
Mamy w firmie cennik wg. którego ustala się koszty przykładowo 1h pracy grafika równa się 100zl (wynagrodzenie, amortyzacja sprzętu i oprogramowania, koszty prądu czy biura) … kalkulacja jest prosta, prawda?
Ano nie koniecznie bo Project Managerzy wymyślają sobie z dupy czasy pracy nad projektem, a więc za tysiąc idzie robota w której koszt zakupionych zdjęć to 250zł a pozostały czas na prace to przykładowo 7h, tylko że na pierwszy rzut oka widzę że to tydzień roboty (5x8hx100zł = 4000zl) wg moich kalkulacji jesteśmy do tyłu 3k, a to tylko przykładowe ceny co by nie zdradzać faktycznych stawek. Drugi PM przekazuje mi info że ma wszystkie materiały i trza zrobić redesign prezentacji – wyceniam 3-4h pracy. I dostaje prezentacje bez żadnych materiałów, nawet logotypów „klient twierdzi że produktem nie zajmowali się 10 lat i jakiekolwiek materiały są nie do zdobycia”. Więc siedzę cały dzień … potem jeszcze zmiany, inny kolor sukienki, a jeszcze płytka, okładka, pierdu pierdu 3 dni wyjął mi projekt z kalendarza, ile to kasy w plecy?
Ale dziś już wybuchłem, okładeczke robiłem ale klient poprosił o zmiane kolorystyki logotypów na „brandbookowe” – ja ci na to że skąd ja mam wiedzieć jakie to kolory skoro nie mam żadnych materiałów – pare godzin później dostaje te logotypy których znalezienie nie jest możliwe. Kto mnie w ch. robi? Klient udając idiotę czy PMowi może nie chciało się nawet zadzwonić i przycisnąć aby te materiały jednak zdobyć.
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu





