"
Daliśmy we wtorek i środę ogłoszenie że szukamy webdesignera z jakimś doświadczeniem i ciekawym portfolio. Jak na razie Dostałem oferty od 4 ilustratorów, 2 dtpowców, 5 niewiadomo co robiących, 2 z poziomem jakim zdecydowanie nie powinni się chwalić i jednego webdesignera … choć nic nie przebije zeszłorocznej rekrutacji i zgłoszenia dróżnika który w liście motywacyjnym nam napisał że co prawda doświadczenia nie ma ale chęć nauczenia się czegoś nowego jest u niego wielka (przyznam że po pierwszym wybuchu śmiechu, za co przepraszam, uznałem że był to najlepszy i najszczerszy list motywacyjny jaki czytałem i mocno mnie ujął za serducho.
No nic czekam na jakieś ciekawe oferty … finanse ciekawe, praca kreatywna i przy fajnych projektach wiec może ktoś reflektuje? Polecam zerknąć na ogłoszenie.
"
Więc projekt o którym pisałem ciągnie się dalej, oczywiście na dzień dobry dostałem wolną rękę – wczoraj i dziś lecą do mnie lotem błyskawicy uwagi. „Projekt się bardzo podoba ale …”, „Zmienić kolor sukienki na granatowy”, „Zmienić kolory logotypów” i co w efekcie znowu kupka, kolorki pasują do siebie jak nie powiem co. Oczywiście kompozycja też już zwalona „powiększyć to i tamto, zmniejszyć siamto”.

W ten sposób projekt staje się jeszcze bardziej „dochodowy” a mnie zaczyna łapać frustracja. Na trochę innym przykładzie moją prace świetnie obrazuje inny naczelny narzekacz, na swoim blogu wordpress.minuta8.pl. Tylko mnie ta zabawa już nie bawi, a na dodatek Windows XP na biurowym kompie już odmawia kompletnie współpracy.
Trza coś poczytać na polepszenie samopoczucia … wczoraj na www.blog.e-alw.com znalazlem fajny gadżet do wykorzystania w jakiejś akcji.
"
Mamy w firmie cennik wg. którego ustala się koszty przykładowo 1h pracy grafika równa się 100zl (wynagrodzenie, amortyzacja sprzętu i oprogramowania, koszty prądu czy biura) … kalkulacja jest prosta, prawda?
Ano nie koniecznie bo Project Managerzy wymyślają sobie z dupy czasy pracy nad projektem, a więc za tysiąc idzie robota w której koszt zakupionych zdjęć to 250zł a pozostały czas na prace to przykładowo 7h, tylko że na pierwszy rzut oka widzę że to tydzień roboty (5x8hx100zł = 4000zl) wg moich kalkulacji jesteśmy do tyłu 3k, a to tylko przykładowe ceny co by nie zdradzać faktycznych stawek. Drugi PM przekazuje mi info że ma wszystkie materiały i trza zrobić redesign prezentacji – wyceniam 3-4h pracy. I dostaje prezentacje bez żadnych materiałów, nawet logotypów „klient twierdzi że produktem nie zajmowali się 10 lat i jakiekolwiek materiały są nie do zdobycia”. Więc siedzę cały dzień … potem jeszcze zmiany, inny kolor sukienki, a jeszcze płytka, okładka, pierdu pierdu 3 dni wyjął mi projekt z kalendarza, ile to kasy w plecy?

Ale dziś już wybuchłem, okładeczke robiłem ale klient poprosił o zmiane kolorystyki logotypów na „brandbookowe” – ja ci na to że skąd ja mam wiedzieć jakie to kolory skoro nie mam żadnych materiałów – pare godzin później dostaje te logotypy których znalezienie nie jest możliwe. Kto mnie w ch. robi? Klient udając idiotę czy PMowi może nie chciało się nawet zadzwonić i przycisnąć aby te materiały jednak zdobyć.