zobacz tez:     misz design studio   |   anna ochota dtp studio
rss | twitter

Shallow Thought Graphics


  • for sale
  • portfolio
  • foto
  • archiwum

Znow na cenzurowanym

opublikowal: misz 15 kwietnia 2010 03:20 | Comments (2)

Rano jeszcze biegłem, po badaniach, do roboty z zapałem – starczyło kilka godzin żeby zapał prysł i została obowiązkowość. Nawet już uznałem że nie ma sensu udowadniać że nie jest się wielbłądem, nie chce mi się tracić kolejnych godzin na próżne gadanie – fajniej się robi projekty niż „rozmawia” tutaj z ludźmi. (więcej…)

Nielegalne sain-row.pl

opublikowal: misz 22 października 2008 22:04 | Comments (11)

Koniec cackania się, grożenia i proszenia – biorę sprawy w swoje ręce, dziś notarialnie poświadczyłem stan faktyczny strony saint-row.pl. Teraz albo moje żądania zapłacenia za projekt lub za użycie czasowe projektu albo będą spełnione albo spotykamy się w sądzie z Hypercube.

[Gallery not found]

Dość ciekawie sytuacja dziś się rozwinęła, 2-tygodniowy brak odpowiedzi zakończył się po wysłaniu notarialnego potwierdzenia stanu faktycznego wyglądu witryny. 3 (no ~2,5) z pięciu punktów żądań zostały spełnione, w serwisie serie.cdprojekt.pl przywrócono mój podpis w meta (choć nie tak jakbym chciał i jak było w wersji pierwotnej), obiecano zapłacić „w odpowiednim czasie” za nieszczęsne serie i usunięto stronę saint-row (czyli zaprzestano naruszać moje prawa – co nie zmienia faktu że naruszenie nastąpiło – szkoda że trzeba prawników angażować do tego). Ale odmówiono mi już zapłaty za użyty projekt saint-row, ja już dałem sobie spokój z żądaniem wywiązania się z umowy (umowa została zerwana przez Hypercube po wkroczeniu w awaryjny deadline przeze mnie – który teoretycznie właśnie był przeznaczony na taką sytuację jaka mi się zdarzyła te 3tygodnie temu – awaryjną, bo napad, pobicie chyba mieści się w znaczeniu tego zwrotu, dodatkowym zarzutem była moja odmowa odbierania co chwile telefonów ze względu na nieodpowiadający mi ton rozmów oraz dzwonienie w godzinach które określiłem jako „nieodpowiednie”) a jedynie żądam pokrycia kosztów produkcji. Niestety odpowiedź zabrzmiała „NIE”, dostałem „jedynie” propozycje oddania źródeł i praw autorskich za nędzne parę złotych – kiedy moje zobowiązania (uregulowane) przekraczają tą kwotę dość znacznie, nie wspominając o materiałach i kosztach własnych.

Bezczelnie jeszcze na dodatek Hypercube twierdzi że żadnych pomysłów i rozwiązań nie przedstawiłem spotykając się z CDProjekt … zaczynam się nakręcać, może pokaże plansze które poza opisem funkcjonalności się pojawiły. Dla potomnych, dla ciekawych zrealizowany i funkcjonalny projekt.

[Gallery not found]

Firma z którą wchodzę w spór twierdzi że nakłady finansowe poniesione na zdobycie kontraktu przeze mnie to moje ryzyko … tylko skoro razem zdobyliśmy projekt i jedna z firm go finalizuje a drugą po poniesieniu kosztów wywala się z biznesu na zbity pysk, chyba coś mi nie gra?

Z ciekawostek mogę powiedzieć że Hypercube próbowało z moim podwykonawcą pertraktować wykonanie mojego projektu (absolutnym przypadkiem wysłałem maila z jednym elementem razem z informacjami kontaktowymi do mojego podwykonawcy) za moimi plecami co podpada pod nieuczciwą konkurencje. Sumując całą sytuację, wyciągając ode mnie funkcjonalną „zaślepkę” (praktycznie działającą główną stronę serwisu z kilkoma funkcjonalnościami) i publikując ją pod domeną obiecując zapłatę za projekt a następnie się wycofując z umowy czuje się nie tylko okradziony ale i naiwny że tak łatwo dałem wyłudzić ten projekt. Samo usunięcie strony po przesłaniu dokumentów od prawnika jest przyznaniem się do tego że Hypercube nie działało legalnie/uczciwie i tak jak twierdziło „dodatkowy bonus udostępniony bezpłatnie”.

Teraz nie ma zmiłuj, plagiacik mojego projektu – płacimy, zamawiasz i nie płacisz – zapłacisz jeszcze dodatkowe koszta sądowe. I mam to gdzieś ile to będzie trwało, zostane pieniaczem! No to teraz się zaczną publiczne połajanki – hahaha.

Budżet

opublikowal: misz 20 października 2008 09:17 | Comments (0)

Co i rusz dostaje pytanie „ile kosztuje zrobienie prostej strony” – ciekawe że wszystkie strony przy wycenie są dla zamawiającego „proste„, taka dygresja – ile by nie mówić i prosić klient nie chce podać budżetu. Z jednej strony rozumiem że każdy myśli „po co mam wydać 10000zł kiedy grafik może weźmie 3tyś” a z drugiej najczęściej sami nie wiedzą jeszcze tak naprawdę czego oczekują. Zawsze tłumaczy mi się najlepiej na przykładzie motoryzacji – chcą środek transportu, tylko sami nie wiedzą czy chcą tira czy miejski samochodzik nie mówiąc o marce czy modelu. Aż Dziewoński i Michnikowski się ciśnie na usta:

- Jest interes do zrobienia.
- Interes? Ile można stracić?
- Co się mnie pytasz, ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz, ile można zarobić!
- Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć, żeby ryzykować w razie, że się straci?
- Niewiele dwa, trzy tysiące masz?
- Mam mieć. Co jest?

Jak się już wynegocjuje podanie orientacyjnego briefu i poda się równie orientacyjną cenę z 10 tysiącami obostrzeniami zaczyna się negocjowanie ceny za nie wiadomo jeszcze co. Prawie nigdy klienta nie interesuje (i słusznie) co który etap zajmie, trzeba się zawsze tłumaczyć czemu tyle i za co oczywiście nie ruszając mało istotnych szczegółów takich jak czemu nie napisze cms’a tylko go zlecę podwykonawcy (zawsze ładnie i zgrabnie uciekam od tego proponując że i owszem napisze ale jako grafikowi zajmie mi to 2x dłużej i wezmę za to 4x więcej).

Cały czas budżet to problem – o ile łatwiej by było zacząć w drugą stronę, wiem ile mam kasy i za to oferuje najwięcej ile mogę. Wiem na co stać klienta, a wiem czego się nie podejmę (oczywiście z drugiej strony cały czas obowiązuje zasada ograniczonego zaufania), kliencie drogi zawsze możesz się nie zgodzić na moje propozycje.

Budżet budżetem, brief briefem a i tak co innego na koniec wychodzi, najzabawniejsze na koniec jak się okazuje że klient mówiąc „projekt graficzny strony” miał na myśli, projekt, cięcie, programowanie i wdrożenie – ubaw po pachy.

- Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest Barmsztajn On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest u Lutmanna, tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga można dostać gwarancję od jego teścia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora
- A co jej jest?
- Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko Lutmann musi mieć pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście, jeżeli Rozencwajgowa jeszcze dziś się przeniesie na łono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć pięćset dolary

Kocham te negocjacje, zawsze coś ciekawego z tego wychodzi na koniec.

- Cooo?
- Nie gotówką, tylko połowę, na resztę zwolnienie od protestu. Jassne?
- Oczywiście, że rozumiem.
- No!
- Tylko skąd pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
- W tym właśnie sęk
- Co?
- Sęk!!!
- Kto???
- SĘK!!!
- Nic nie rozumiem.
- Deska, w szrodku sęk!
- Jaka deska?
- Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk.

* nie wytrzymałem i znów mój ulubiony kabaret zacytowałem, tu tekst Konrada Toma wykonywany przez Edwarda Dziewońskiego Wiesława Michnikowskiego.

Zrób mi to za darmo

opublikowal: misz 19 października 2008 20:13 | Comments (10)

Na kilku forach (najgoręcej zrobiło się na goldenline) ostatnio starły się dwie grupy, dyskutując o robieniu czy nawet proponowaniu zrobienia pracy za darmo. Zastanawiam się co spowodowało tyle cierpkich słów … i chyba rozumiem, z tym że jakakolwiek wypowiedź będzie opowiedzeniem się, w tych dysputach, za którąś stroną – a ja nie chce.

Nie robię projektów za darmo bo już się przejechałem kilka razy na „darmowych” usługach, uogólniając to wydaje mi się że zamawiający nie mają odpowiedniego szacunku do zleceniobiorcy i do samego projektu (darmowe = nic nie warte). A ja nie lubię jak ktoś wywala moje projekty do kosza. Dodatkowo, przepraszam ale to jest biznes i ja za moją pracę żyję – jeśli zacznę rozdawać za darmo to może się skończyć przymusowym odchudzaniem … a tego ani ja ani chyba nikt by nie chciał.

Wiele razy powtarzałem że zaczynając swój biznes i oczekując że ktoś nam za darmo zrobi stronę czy jakąkolwiek inna usługę za darmo, wg mnie sami nie podchodzimy poważnie do togo co zaczynamy. Jakoś nie wyobrażam sobie żebym na początku swojej kariery poszedł do drukarza i poprosił o wydrukowanie za darmo wizytówek – nie wyłożyłem ze swojej kieszeni kasę i zamówiłem najlepszą usługę na jaką było mnie w danym momencie stać. Nie dostałem żadnej książki, mebli, sprzętu czy cholernie drogiego oprogramowania za darmo. Dla tego dla mnie takie prośby są tylko cwaniactwem i niczym innym, szczególnie patrząc na przykładowy zwrot na forum goldenline „a może się uda”.

Nie bądźmy naiwni, nie róbmy za za darmo ani półdarmo bo „coś tam …”, chcesz usługi płać – założę się że cwaniaku sam nie będziesz chciał robić nic za darmo. Dziewczyna prosząca o zrobienie strony za uśmiech oferuje usługi w cenie 200zł za godzinę … ceni swój czas i tylko swój.

Swoją drogą to co dostała za darmo jest warte swojej ceny :P

Fakturowanie

opublikowal: misz 20 września 2008 14:14 | Comments (1)

Najprzyjemniejszy okres dla mnie, moi klienci starają się przeciągnąć w nieskończoność – wystawianie faktury prawie zawsze przeciąga się w czasie niemiłosiernie. I jak zawsze mam gotowe odpowiedzi i porady, tak tu po prostu rozkładam ręce. Najzabawniejsze że co faktura to zakładam w domowym i firmowym budżecie że będzie punktualnie.

Nic nie poradzę, wydatki trzeba odłożyć pomysły na inwestycje wstrzymać i trochę mocniej przycisnąć (choć zawsze się upominając czuję się wyjątkowo niekomfortowo).

Maczek domaga się nowego dysku, zainstalowane standartowe 80GB wyczerpało się błyskawicznie mimo że oszczędzałem miejsce pakując wszystkie materiały i archiwa na Time Machine – wydaje mi się że nie ma co pakować mniej niż 300-400GB. Samemu nie chce mi się wierzyć ale razem z dyskami sieciowymi, USB i 2 dyskami w notebooku mam zajęte prawie trzy terabajty przestrzeni. I nie liczę tego co nagrane na płytach DVD czy CD, których też sporo się znajduje w archiwach. Kosmiczne wielkości dysków o jakich nie śniłem rok temu teraz wydają się śmieszne. Muszę poszukać jakiegoś rozwiązania które będzie dawać bezpieczeństwo danych jak i dużą skalowalnosć – możliwość łatwej i nieograniczonej rozbudowy. „Dorbo” daje np. całkiem dobrą skalowalność ale rozbudowa jest nieco ograniczoną ilością dysków … nawet sprawa bezpieczeństwa wydaje się całkiem przyzwoicie rozwiązana. Niestety cena i opcjonalna przystawka sieciowa za kolejne kilkaset złotych wydaje się niestety dyskredytować w moich oczach to rozwiązanie. Na oko z dyskami to rozwiązanie kosztować może prawie 3tyś – a to nawet dla mnie nieco za wiele.

Kategorie

  • foto
  • freelance
  • grafika
  • inne
  • internet
  • mac
  • photoshop
  • praca
  • rodzina
  • sprzęt
  • strony
  • syn
  • tutoriale
  • webdesign
  • wygrać z rakiem
  • żona

linkownia

  • 9gods Mariusz Mickiewicz
  • Anna Galubińska
  • hejz Peter Jaworowski
  • Jakub Bilko
  • Kasia Mrozek
  • rave Konrad Jakubowski
  • rndl Ronald Nowak
  • szynol Paweł Szynkiewicz

Moja praca

  • misz design
  • farmamarketing

Tagi

active activeweb agencja apple biznes blog brief cdprojekt choroba czas darmo deadline design digart dyskusja farmamarketing filip free game grafika ipad iphone klient kreacja mac macbook pharma photoshop plagiat pm portfolio praca prawo problem problemy project manager projekt reklama szparowanie tutorial web webdesign webdesing wordpress www

Archiwum

  • Wrzesień 2010
  • Sierpień 2010
  • Lipiec 2010
  • Czerwiec 2010
  • Maj 2010
  • Kwiecień 2010
  • Marzec 2010
  • Luty 2010
  • Styczeń 2010
  • Wrzesień 2009
  • Sierpień 2009
  • Lipiec 2009
  • Czerwiec 2009
  • Maj 2009
  • Kwiecień 2009
  • Marzec 2009
  • Luty 2009
  • Styczeń 2009
  • Grudzień 2008
  • Listopad 2008
  • Październik 2008
  • Wrzesień 2008
  • Sierpień 2008
  • Lipiec 2008
  • Czerwiec 2008
  • Maj 2008
  • Kwiecień 2008
  • Marzec 2008
  • Luty 2008
  • Styczeń 2008
  • Listopad 2007
  • Październik 2007
  • Wrzesień 2007
  • Sierpień 2007
  • Lipiec 2007
  • Czerwiec 2007
  • Maj 2007

Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.

Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.

Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu

Liczby

    286 wpisow, 1 komentarzy w tym 1438 opublikowanych, 0 spamu oraz -1437 oczekujacych na moderacje.

    © misz 2007-2010

Nike+



Moj swiat moimi oczami na flickr


Tu pokazuje

  • misz.digart.pl
  • msz.digart.pl
  • misz000.deviantart.com
  • flickr.com/misz000
  • behance.net/miszdesign

Tu jeszcze pisze

  • dva.pl
  • farmamarketing.info
  • twitter.com/misz000
  • flaker.pl/misz