Tak się we wszystkich firmach składało że kasta (zazwyczaj pseudo) PMów trzymała się osobno darząc nienawiścią pozostałą część zespołu. Zresztą reszta zespołu odwdzięczała się im tym samym choć już mając bardziej merytoryczne argumenty. Do łba mi przyszło że jako szef, mając takich managerów zakazałbym im izolacji. Może miałbym pomysł na rozdzielenie ich, posadzenie w różnych punktach firmy? Nie do końca pewny jestem nad sposobem realizacji ale widzę to tak, że mieli by się integrować z osobami z którymi współpracują a nie ze sobą razem przeciw np. produkcji. (więcej…)
Wyobraźmy sobie firmę która naokoło i wśród pracowników krzyczy o integracji, zespole, wspólnym działaniu, celu i tym podobnych kwestiach. Która w osobie zarządu twierdzi że zbyt mało kontaktów nasz wspaniały zespół rozwala, w związku z tym trzeba zorganizować grilla … i tego grilla nie organizuje (za wyjątkiem zaufanych) rok, aż pracownicy się sami spotykają. A następnie za to niebezpieczne i demoralizujące spotkanie przy piwie część pracowników ląduje na dywaniku i dostaje reprymendę … i pytania „czemu byłeś po pracy z tym i tym”, „po co”, „dla czego”, „są ważniejsze sprawy od piwa po pracy” … zalatuje Orwellem? Poczytajcie dalej!
(więcej…)
Przez zupełny przypadek zostałem wkrecony w projekt pewnej znanej marki, mój udział w projektowaniu mialbyć nawet teoretycznie – doradczy i mimo że odrobine był większy, nie zmienia to faktu że w praktyce miałem się go nie tknąć. Acz na spotkaniu byłem, i słyszałem co i acz. Spotkanie dotyczyło przygotowania projektu graficznego strony www … było 3 grafików, 1 reprezentujący zleceniodawcę i dwu zleceniobiorców z rożnych firm w tym wypadku. Role Project Managerów pełniły dwie osoby z szefostwa zleceniodawcy. A oto co słyszało 3 grafików a co wydawało się PMowi: (więcej…)
Project Manager powinien posiadać choć podstawową wiedzę żeby móc się nazwać PMem a nie „handlowcem”. Wiedza takowa wydawała by się dość oczywista … ale gwarantuje wam że nie jest, i żeby to było zabawniejsze – nie jest również to jasne dla szefów. (więcej…)
Znów zasuwam pociągiem relacji Warszawa – Dęblin, sam w przedziale i sumuje ten rok. Dla mnie jest średnio udany, prywatnie klapa, zawodowo … moja praca stała się niewdzięczna – więc też dupa. Największy pozytyw to syn, którego niestety widuje tylko w raz w tygodniu robiąc 250km.
Jakoś tak wyszło że niezbyt udało mi się też po świętować … klienci zamykali budżety, PMi nabrali jak głupi projektów z czasem realizacji od tygodnia do max 3 i cały dział graficzny siedział i do ostatniej chwili w wigilię i do końca sylwestra żeby pozamykać zadania. Cała firma pusta od dwu tygodni i tylko Project Managerowie przed wigilią i swoimi wyjazdami w góry czy do ciepłych krajów rzekli że moja winą jest ten nawał roboty „bo sobie narobiłem tyłów i każdy to wie”. Huk z tym ze 2 dni wcześniej siedziałem 34h bez przerwy żeby dupę ratować innemu PMowi, bez znaczenia jest to ze średnia pracy za ostatnie tygodnie wyniosła ponad 16 godzin na dobę, ale usłyszeć takie słowa w podzięce za wykonanie wszystkich projektów i jedynie odmowy wykonania natychmiast drobnej zmiany to już mnie rozwaliło.
Pablo się przestraszył że zaraz człekowi w pysk dam – i miał racje, sekundy dzieliły moją pięść od twarzy petenta, szczęście moje i jego ze moje niecenzuralne wrzaski spowodowały wycofanie się z zasięgu moich rąk. I tak człowiek się dowiaduje ile jego praca jest warta. W firmie od roku kiedy zasygnalizowałem pewne problemy nie tylko się nie poprawiło, co jakość pracy, relacje, rozwój czy satysfakcja poleciały na łep na szyję w dół.
Dział IT podobno nie ma takich problemów … choć z moich rozmów wynika co innego, jeno się głośno nie pieklą, wychodząc z założenia że to nie ich problem kiedy wyciekają pieniądze. Niestety mnie głupota, brak myślenia i krótkowzroczność doprowadzają do furii i cicho siedzieć wtedy nie potrafię. Wychodzi że jestem kiepskim dyrektorem … bo ciężko mi iść na kompromisy.
Ciężko się będzie rozstawać bo kupę czasu, energii, kasy i serca włożyłem w ta firmę ale jak nic się nie zmieni natychmiast to zacznę się rozglądać za czymś innym. Lubię jak mi dziękują za dobra robotę i lubię robić to co mi wychodzi najlepiej zamiast się użerać o jakieś pierdy.
Podobno zaraz nowy rok, mnie jakoś to nie napawa szczęściem czy podnieceniem – jednak życzę wam wszystkiego naj, żebyście nie stracili tej dziecinnej radości życia, która mnie jakoś ostatnio umyka.
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu




