„ProszÄ™ to powiÄ™kszyć bardziej” to dla wiÄ™kszoÅ›ci grafików pierwsze sÅ‚owa od klienta po prezentacji i zarazem czerwona pÅ‚achta rozpostarta przed jego oczami. Mnie od razu wysuwaja siÄ™ kÅ‚y z pod uÅ›miechu nr.9, jeżą siÄ™ wÅ‚osy na plecach i pazury jakoÅ› tak swÄ™dzÄ… jakby chciaÅ‚y coÅ› rozerwać. A tak Å‚adnie siÄ™ zaczynaÅ‚o … na poczÄ…tku podczas rozmowy klient nam opowiada jak bardzo portfolio mu sie podoba, jak pasujemy swoim stylem do jego wizji i jak strasznie chce zrobic wielkie „BUM” i przy okazji sprzedać swój projekt. Rozmawiamy o tendencjach, stylach czy rozwiÄ…zaniach a klient potwierdza i podsyca tylko nasz zapaÅ‚ … i w gÅ‚owie albo pod pacami szybko rodzi siÄ™ fajny pomysÅ‚.

Pomysł pomysłem ale najczęściej klientowi podczas przekazywania informacji i materiałów trochę powiększa serwis, a my wciąż pełni zapału wprowadzamy zmiany tak aby główna koncepcja pozostała osią projektu.

Po żmudnych godzinach łączenia niemożliwego z absurdalnym, kiedy przedstawiamy dumni połączenie oczekiwań klienta z wizją słyszymy te słynne słowa. I powiekszamy, wyrozniamy, kolorujemy, dodajemy i przesówamy.
Potem już wcale nie dumni, za to zmęczeni, źli, rozczarowani i do cna zdegustowani oddajemy dzieło gdzie regulamin i news o nowych meblach w gabinecie prezesa zasłania produkt.

Najzabawniejsze że o tym mówimy klientowi a on gÅ‚uchy na wszystkie sÅ‚owa negujÄ…ce jego zdolnoÅ›ci projektowania zachwycony nam pÅ‚aci pieniÄ…dze które nas palÄ… żywym ogniem. A na samym koÅ„cu jakiÅ› krytykant powie jakie to „gówno” i wtedy zadowolenie z siebie zamienia siÄ™ w wÅ›ciekÅ‚ość na grafika który to coÅ› popeÅ‚niÅ‚.
Powiazane wpisy:
- Czemu klienci tak kochajÄ…
kontakt telefoniczny?
To proste bo nie pozostaje żaden ślad o czym była rozmowa, potem jak przychodzi co do czego zawsze można kłamać... - Co klient chce od desingera
Święcie byłem przekonany o tym że klient zwracając się do mnie, zwraca się do specjalisty. Z drugiej strony mówiłem że... - Chce cos nowego
Spora część klientów (raczej tych zadowolonych) wraca czÄ™sto do grafika który wykonaÅ‚ mu „coÅ›” po nastÄ™pne elementy tego czegoÅ›. I...




1 lipca 2009, godzina 16:16
hyhy..
jakie to znane :D
ale przyjemnie pokazane i opisane :D
1 lipca 2009, godzina 19:34
Od rana myślałam by napisać o wyróżnianiu, w końcu postanowiłam przeprosić się z blogiem i po miesiącu skrobnęłam. Patrzę, a tu misz ma lepiej i z obrazkami :(
Swoją drogą coś musi wisieć w powietrzu, skoro tematyka podobna.
2 lipca 2009, godzina 08:38
true, true….
2 lipca 2009, godzina 17:00
tak czytam i dodam od siebie….owszem. wisi…. „potężna burza” a przed niÄ… samÄ… skoki ciÅ›nienia, szum w uszach, ból gÅ‚owy (i to nie tylko z winy klienta)….kurcze pisnęło mnie siÄ™ niczym P.Kretowi z pogodynki…cóź byle do urlopu psze PaÅ„stwa
8 lipca 2009, godzina 16:26
Witam miszu,
Po sporym czasie jaki poświęciłem na analizy twoich projektów dochodzę do wniosków, że robisz kawał świetnej roboty.
Natomiast odnośnie twojego postu zgadzam się w 100 %, większość klientów swoimi poprawkami psuje całość projektu i nie słuchają NAS ludzi, którzy podchodzimy do tego z pasją, ludzi którzy się znają troszkę na tym biznesie. No ale cóż możemy zrobić ? Musimy oddać coś za co później NAS skrytykują.
Pozdrawiam
9 lipca 2009, godzina 10:42
Witam, to prawda projekty są fajne, kompozycja i dbalosc o szczegoly na wysokim poziomie, coż z tego skoro wiekszość ogląda je z zamkniętymi oczami. Reasumując: dobrze, że prowadzisz ten blog, działa na mnie mocno terapeutycznie ;)