Się tak złożyło i moja gęba pojawiała się w ciągu ostatnich 29 dni w dość sporej ilości miejsc. Kto nie czytał i ma ochotę to poniżej lista: (więcej…)
Kumpel pisze że zapłaci za swoich szefów z własnej kieszeni żebym tylko nie napisał jak to toto jego szefostwo potraktowało wykonawców. Nie ma mowy żeby wziąć jakąkolwiek kasę od znajomego bo firma w której pracuje nie wywiązuje się z umów acz poznałem siłę swojego (kiepskiego) pióra. (więcej…)
Aż tak że myśl powolna przebiega w głowie żeby zamknąć toto w cholerę i skupić się porządnie na pozostałych projektach. Toż to badziewie już 4 lata pisane, albo i lepiej … większość postów to jakiś skansen bez sensu. Wszędzie jakieś podsumowania, plany i postanowienia … eeeeeee no dziś mi się nie chce, może zachce w poniedziałek.
Ostatnio miałem okazję usłyszeć kilka ciepłych słów na temat mojego bloga (choć podobno blogi stały się nie na topie – teraz facebook i mikroblogi jedynie ujdą) – a miłe toto usłyszeć, rosnę w własnych oczkach :) Lepiej nawet, w sobotę usłyszałem w rozmowie że (więcej…)
Jako że Pan Radosław Marter nie skorzystał z propozycji odstąpienia przeze mnie projektu graficznego bloga, projekt ten sam postanowiłem użyć do ubrania strony farmamarketing.info. I muszę mu szczerze podziękować z całego serca bo dzięki Panu Radkowi przyszła mi do głowy myśl żeby stworzyć taki projekt a dzięki niedowiarkom twierdzącym że „tego nie da się zakodować” lub że „nie da się przerobić takiego projektu na skórę wordpressa” w ciągu kilkunastu godzin nauczyłem się kodować pod tą platformę i efekt można podziwiać ;) Jest to wczesna wersja beta, jeszcze nie zawierająca polowy pomysłów i rozwiązań jakie kłębią się w mojej głowie ale jest!

Jak to czystą moją złośliwość można łatwo przekuć na coś pozytywnego. Mam nadzieje że Pan Marter podniesie rękawice i będzie kontynuował dyskusję na moim blogu (jako że na swoim nie dopuszcza żadnych krytycznych komentarzy), cicho liczę że jednak kałasznikow jakim stał się internet w rękach „pana misza” (podobno) nie przeraził aż tak mego oponenta. Liczę też że nie będzie żadnych włamań i nieczystych zagrywek, po prostu wymiana zdań na różnych poziomach (oczywiście pamiętam że mój jest wyjątkowo niski) – z których może narodzi się coś ciekawego … bo przyznam że takie słodzenie sobie samemu troszkę mnie mdli.
Na koniec żeby zagrzać dyskusję to dodam taką konkluzję … pod stroną pana radka podspisała się dumnie cała wielka firma „Wykonanie Active Pharma”, pod prywatną inicjatywą pracownika kopiowanej firmy, podpisał się sam – jeden – pracownik, który w ramach szkolenia swojego warsztatu od niechcenia popełnił w pare godzin i projekt i serwis. Mnie zajęło wykonanie projektu i zakodowanie całości do html tyle czasu ile programistom Active Pharma wprowadzenie moderacji komentarzy … ot taka drobna różnica między jakoś i jakość.
Umyśliłem zrobić CV on-line z galeryją prac. Tyle niewykorzystanych projektów szwenda się po dysku że z przygotowaniem nie ma problemu a dodatkowo przez ostatnie dni leże podgrzewając otoczenie niczym grzejnik. Przygotowywując się do tego zadania jak i do zakodowania pod wordpressa projektu „farmamarketing” zaczytuje się o produkcji skórek (widok kodu php łezkę w oku wykręcił), modyfikacjach i możliwościach tej platformy.

Zanim jednak opublikuje swoje, umieściłem żonie portfolio które od jakiegoś czasu było dostępne (bez wpisów i z inną grafiką) pod adresem anna.galubinska.info, mam nadzieje że będzie wprowadzała na bieżąco swoje projekty – mimo że to platforma wordpress, czyli blog (choć tu wyciąłem praktycznie całą funkcjonalność bloga pozostawiając coś na kształt portfolio).
Siedzie więc i grzebie np. w WordPressie, sporo rozgryzłem i przymierzam się do pokrojenia swojej pierwszej w pełni własnej skórki. Przy okazji troszkę zmodyfikowałem ten blog (poprawiłem wygląd w IE, na co ktoś mi zwrócił uwagę w komentarzach, dodałem wyszukiwarkę, pozmieniałem podstrony, wywaliłem zbędne elementy i reklamy, wstawiłem statystyki – żeby żaden Pan Radosław & spółka nie zarzucali mi usuwania komentarzy ino od razu widzieli że czeka ich wypowiedź na moderację, zintegrowałem bloga z blipem oraz twitterem i jeszcze trochę innych modyfikacji.
Zainstalowałem nową wersję WordPressa specjalnie pod aplikację na iPhone, teraz w panelu edycyjnym zdaje się że w stopce cyfry 2.62 widnieją – co by nie mówić urządzenie fimy Apple wymusiło na mnie wreszcie zainstalowanie mniej dziurawej wersji. Zabawa wymagała dodatkowo pogrzebania w kodzie i internecie celem dostosowania moich ulubionych wtyczek – działa zacnie jeno spolszczenie nie jest zbyt dokładne a i nie skończone jakby.
Najfajniejsze jest jednak to że tego posta pisze z mojego telefonu kozystając z darmowej aplikacji z appstore „WordPress for iPhone”. Zacny programik pozwala dołączać zdjęcia z aparatu lub galerii – łatwo pokusić się o myśl o zbliżaniu się do granicy reporterstwa nieco pełniejszą gębą. Będąc świadkiem ciekawego wydarzenia szybciutko skteślam kilka słów i pstrykam parę fotek … „save” i na mojej stronie można wszystko przeczytać, zobaczyć i skomentować praktycznie w tej samej chwili.
Teraz wyłącze muzykę w drugim pokoju dzięki aplikacji „Remote”, ustawie budzik na rano, sprawdzę pocztę, kalendarz, zerknę na jutrzejszą pogodę i napisze dobranoc mojej połowie – niech ktoś mi powie że to zabawka to zobaczy moje kpiące spojżenie nr. 2.
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu




