Odkryta niedawno … jeśli weźmiesz sobie wolne, zachorujesz to nie zarobisz :) Niby info o zabezpieczeniu to truizm ale z drugiej strony dość poważny problem. Rozwiązania są banalne ale ich stosowanie ma swoje wady, zalety a przede wszystkim jest trudne i wymaga dyscypliny. (więcej…)
Tydzień bez pracy mija a ja nie czuję żebym wypoczął. Wpierw latam z młotkiem i śrubokrętem, potem ze szpachlą i pędzlem a na koniec ląduje w łóżku z bolącym gardłem – cholera znów narzekam!
Synek rośnie i zmienia się na oczach, ledwo to było maleństwo do noszenia na rękach a już trzeba się ganiać i wygłupiać razem. Jutro trzeba będzie grać w nogę na podwórku a zaraz potem lecieć na zebranie w szkole.
Ktoś mądry kiedyś powiedział że dzieci są po to żebyśmy widzieli jak szybko się starzejemy.
Trzeba chwytać chwilę, szkoda każdego dnia … mimo że przez całe życie ta dewiza w pewnym sensie mi przyświecała to teraz po mojej chorobie zdecydowanie dobitniej to dociera do mnie. Co z tego że jesteśmy śmieszni, postrzegani jako inni – ważne żebyśmy sami z sobą czuli sie dobrze. Ja nie czuję się teraz komfortowo więc lecę po pomoc, co by dnie znów były weselsze i żeby najdrobniejsze sprawy dawały przyjemność.
Na farmamarketing.info napisałem posta który zachacza o promowanie leków przez przedstawicieli medycznych i rozterki moralne z tym związane. W Super Expressie poczytać można jak to lekarze na konferencji się bawią za pieniądze firm farmaceutycznych, jak to reprezentanci medyczni przekupują lekarzy … i podobne szmatławe treści. Pewnie większość z was nie wie o nowych przepisach ograniczających możliwość spotykania się tych grup, a jeśli wie to popiera rozporządzenie które teoretycznie wprowadza porządek. Tylko powstaje pytanie jak lekarze mają dowiadywać się o nowych lepszych metodach leczenia?

Będąc w szpitalu, brałem popularny i nieskuteczny lek przeciw nudnościom, a jako że pracowałem dla MSD poznałem inny innowacyjny lek na to samo. Przekazałem lekarzowi informacje o nim, dostałem receptę, kupiłem i ostatni kurs chemii przeszedłem dużo „spokojniej”, firma nie zdążyła jeszcze go przedstawić. A teraz jak to będzie z tą informacją?
Obiecałem sobie ze codziennie będę zostawiał wpis tutaj, dziś mi się nie chce – mój humor jest wisielczy.
Temat raka krąży cały czas naokoło i wraca jak bumerang, a to znajomy, a to żona kumpla … jak już mam sie zdołować do końca to zaczynam myśleć o dzieciach chorujących …
Czeka mnie teraz seria badań które przypomną jak to było – chciałbym zapomnieć i mieć ta naiwną pewność z przed 2 lat że to mnie nie dotyczy.
Wypadłem z obiegu na jakiś czas, reperkusje przygód medycznych z zeszłego roku. Człowiekowi wydaje się że wszystko ok aż coś znów nie wylezie – niestety chyba skaziło mnie to wszystko do końca dni moich (choć mam nadzieje że nie).
Ogarniam się, mam tyle spraw zaległych że cały tydzień będę pisał maile, smsował i sprawdzał które zadania mi wiszą. Klienci mnie za jaja powieszą! Niecierpliwych uspokajam – na dniach podziele się mnej lub bardziej głębokimi myślami.
Wpisy na tym blogu są prywatnymi sądami autora (autorów). Za komentarze, zgodnie z polskim prawem właściciel nie odpowiada. Zastrzegam sobie możliwość niedopuszczenia do publikacji komentarzy będących spamem, niezgodnych z polskim prawem lub netykietą.
Zezwalam na cytowanie z podaniem źródła.
Oparte na WordPress. Designed by misz na podstawie zakupionego szablonu

